To zdecydowanie nie był udany mecz dla Odry Opole, która jeszcze kilka tygodni temu grała w barażach o ekstraklasę. Spotkanie przed własną publicznością z Zagłębiem Sosnowiec zakończyło się bowiem bolesną porażką.
Niepowodzenia dla gospodarzy zaczęły się półgodziny po pierwszym gwizdku. Najpierw rzut karny wykorzystał Szymon Sobczak, dzięki czemu Zagłębie wyszło na prowadzenie już w 32. minucie. Z racji tego, że sędzia przy faulu Jakuba Szreka sięgnął po czerwoną kartkę, Odra musiała sobie radzić w osłabieniu.
Cztery minuty później Szymon Bryłka najpierw mocno uderzył piłkę, a ta odbijając się jeszcze od obrońcy gospodarzy Łukasza Kędziory, wpadła do siatki. Sędziowie odnotowali gola samobójczego. Odra chwilę wcześniej próbowała łapać kontakt w grze, ale takie sytuacje tylko obniżały morale zespołu. A do tego w 38. minucie nie popisał się bramkarz.
Właśnie wtedy jeden z piłkarzy gości wybił piłkę z pola karnego na uwolnienie. Bramkarz Odry - Błażej Sapielak - wybiegł poza własne pole karne, chcąc przejąć futbolówkę. Pech w tym, że parada w stylu Manuela Neuera zakończyła się porażką. Golkiper nie trafił bowiem w piłkę, co otworzyło rywalowi okazję do zdobycia łatwego gola. Szybko ruszył za tym Sobczak i spokojnie do niej kopnął. I tak przyjezdni prowadzili już 3:0. - Wstydliwy, kardynalny błąd - ocenili komentatorzy spotkania.
Opolanie strzelili jeszcze przed zejściem do szatni bramkę honorową z rzutu karnego, ale nie zdołali odwrócić losów spotkania. Na domiar wszystkiego na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry w drugiej połowie, sędzia podyktował kolejną jedenastkę ekipie z Sosnowca. To wykorzystał Marek Fabry, który ustalił wynik spotkania na 4:1 dla Zagłębia.
Sosnowiczanie bardzo dobrze rozpoczęli nowy sezon w Fortuna I lidze. Zgromadzili dotąd siedem punktów, dzięki dwóm wygranym i jednemu remisowi. Aktualnie prowadzą w tabeli z jednym punktem przewagi nad Puszczą Niepołomice, która ma jeszcze mecz trzeciej kolejki przed sobą. Odra zamyka zaś tabelę, bo przegrała wszystkie mecze.