Podpisany kontrakt, pierwsza prezentacja i nieoficjalny debiut w barwach FC Barcelony - to Robert Lewandowski ma już zaliczone. Teraz kibice czekają na premierowego gola Polaka w nowym klubie. Nie udało się w kolejnym meczu towarzyskim, który Katalończycy rozegrali z Juventusem.
Robert Lewandowski w środę w nocy spędził na boisku 62 minuty, ale trudno powiedzieć, aby był bardzo widoczny. Kapitan reprezentacji Polski ma za sobą raczej bezbarwne spotkanie. To nie oznacza jednak, że nie miał okazji na strzelenie gola. Pierwsza taka była już w 7. minucie.
Niespełna 34-letni napastnik otrzymał piłkę od Sergio Busquetsa tuż przed polem karnym i nie zastanawiając się dłużej, spróbował oddać strzał. Niestety, piłka przeleciała nad poprzeczką. Na twarzy Lewandowskiego widać było rozczarowanie. Po chwili podziękował tylko koledze za dobre podanie, podnosząc kciuk w górę.
Nie była to ostatnia szansa "Lewego" podczas tego meczu. Nie licząc zablokowanego strzału z dystansu tuż po przerwie, były snajper Bayernu Monachium miał jeszcze jedną okazję, kiedy po dośrodkowaniu z boku boiska wygrał pojedynek główkowy. Piłka przeleciała jednak tuż nad poprzeczką Juventusu. Lewandowski aż złapał się jedną ręką za głowę.
Hiszpańskie media nie mają jednak większych pretensji wobec Roberta Lewandowskiego. Dziennikarze "Marki" wręcz go usprawiedliwiają. "W drugim występie w roli zawodnika Barcelony Robert Lewandowski ponownie cierpiał. Polakowi trudno jest wejść do gry. Tym razem nie miał kreatywnych pomocników na boisku, bo Pedri, Gavi i De Jong zaczynali mecz na ławce. Na tym etapie normalne jest myślenie, że jest to część procesu" - czytamy w pomeczowym artykule.
Mecz Barcelony z Juventusem ostatecznie zakończył się remisem 2:2. Gole dla Barcelony strzelał Ousmane Dembele, a dla Juventusu Moise Kean.
Kolejne, ostatnie już spotkanie towarzyskie FC Barcelony w trakcie tournee po Stanach Zjednoczonych odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę. O godzinie 1:00 czasu polskiego rywalem Barcy będzie w Nowym Jorku drużyna Patryka Klimali - New York Red Bulls. Trzy godziny później z kolei Juventus zmierzy się w Los Angeles z Realem Madryt.