Była 100. minuta meczu. Po pięknym prostopadłym podaniu Kadidiatou Diani wbiegła w pole karne i wtedy faulowała ją Dominique Janssen. Pani arbiter po analizie VAR podyktowała rzut karny dla Francuzek. Do piłki podeszła Eve Perisset. Uderzyła w róg, wyczuła ją najlepsza dotychczas zawodniczka meczu, Daphne van Domselaar, ale piłka po jej rękach wpadła do siatki.
Francuzki wygrały zasłużenie bo oddały aż 31 strzałów, a rywalki zaledwie osiem. Miały też kilka 100 proc. sytuacji, ale brakowało im skuteczności.
W pierwszej połowie aktualne mistrzynie Europy oraz wicemistrzynie świata - Holenderki miały mnóstwo szczęścia. Dwa razy wybijały piłkę z linii bramkowej. Bardzo dobrze spisywała się też bramkarka Daphne van Domselaar, która obroniła kilka groźnych strzałów.
Najlepiej o przebiegu tej części świadczy statystyka strzałów. Francuzki oddały ich dwanaście, a Holenderki zaledwie jeden.
W drugiej połowie Francuzki wciąż były lepsze. W 87. minucie wymarzoną okazję do zdobycia zwycięskiej bramki zmarnowała Grace Geyoro. Zawodniczka PSG nie trafiła głową w bramkę z dwóch metrów. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Daphne van Domselaar kapitalnie obroniła strzał Delphine Cascarino. W efekcie doszło do dogrywki, o której napisaliśmy wyżej.
Francuzki dzięki pokonaniu Holenderek, przełamały klątwę. W pięciu ostatnich imprezach odpadały bowiem w ćwierćfinale. Tak było na mistrzostwach świata (2015, 2019), igrzyskach olimpijskich (2016) oraz mistrzostwach Europy (2013 i 2017).
Francuzki w walce o finał zagrają z reprezentacją Niemiec. W drugim półfinale Anglia (gospodynie turnieju) zmierzy się ze Szwecją.