Maciej Rybus po wypełnieniu kontraktu z Lokomotiwem Moskwa stał się wolnym zawodnikiem. Piłkarz zdecydował, że przeniesie się do innego rosyjskiego klubu i podpisał dwuletnią umowę ze Spartakiem Moskwa. Tym samym nie zdecydował się, wzorem wielu swoich kolegów, na opuszczenie Rosji po tym, jak tamtejsze wojska zbrojnie zaatakowały Ukrainę. Na 32-latka spadła lawina krytyki, zwłaszcza ze strony rodaków.
Rybus szybko odczuł konsekwencje swojej decyzji. Selekcjoner Czesław Michniewicz zakomunikował piłkarzowi, że ten nie otrzyma kolejnych powołań na mecze reprezentacji Polski. Co więcej, nie będzie także brany pod uwagę przy ustalaniu kadry, która w listopadzie weźmie udział w mistrzostwach świata.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Wśród głosów krytyki znajdują się jednak także takie, które uzasadniają decyzję Macieja Rybusa. W rozmowie z "Faktem" na temat sytuacji kolegi po fachu wypowiedział się Janusz Gol, a więc piłkarz, który sam przez kilka lat grał w Rosji. Dziś zawodnik Arki Gdynia uważa, że Rybus podjął bardzo odpowiedzialną decyzję.
- Maciek ma żonę Rosjankę, jego dzieci urodziły się w Rosji. Jego rodzina tam czuje się najbezpieczniej. I to ze względu na nią Rybus nie zdecydował się kontynuować kariery gdzie indziej. Uważam, że wykazał się dużą odpowiedzialnością, jako mąż i ojciec - powiedział Gol, który przez pięć lat bronił barw Amkaru Perm.
36-latek opowiedział także o swoich doświadczeniach z pobytu w Rosji. Jak się okazuje, są one wyłącznie pozytywne. - Do dziś mam tam przyjaciół, z którymi utrzymuję, obecnie raczej rzadki, ale stały kontakt. Ludzie byli bardzo życzliwi, mili, pomocni. Nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość z tego powodu, że jestem Polakiem. Odwrotnie. Wszyscy okazywali mi dużą sympatię - zdradził.