Robert Lewandowski ma już za sobą pierwsze dni w Barcelonie. Został ciepło przyjęty przez nowych kolegów w klubie i przystąpił do treningów. Jak wynika z informacji dziennikarzy "Mundo Deportivo" dołączenie "Lewego" do zespołu mogło przebiec zdecydowanie szybciej, gdyby nie podatkowe komplikacje, na które Polak nie był wcześniej przygotowany.
- Pracownik zamieszkały w Katalonii musi zadeklarować swój majątek i płacić za niego podatki. Lewandowski musiał dopłacić kolejne 2,5 procent. Tego typu podatek majątkowy nie obowiązuje w pozostałych częściach Hiszpanii tylko w Katalonii - wyjaśnia "Mundo Deportivo".
Wstępnie planowano, że umowa ustalona między piłkarzem a Barceloną zostanie podpisana już w niedzielę lub poniedziałek. Katalońscy dziennikarze sugerują, że gdyby sprawa z opłaceniem podatku szybko by się nie wyjaśniła, to do transferu Lewandowskiego mogłoby nie dojść.
- Ten incydent fiskalny prawie zrujnował operację i dlatego polski napastnik nie trenował - podaje "Mundo Deportivo".
Przez tę sytuację w klubie zrobiło się spore zamieszanie. Nie było wiadomo, czy będzie można zorganizować prezentację zawodnika, a jeśli tak to kiedy i gdzie miałaby się ona odbyć. Ostatecznie ustalono, że po powrocie ze Stanów Zjednoczonych jeszcze raz dojdzie do przedstawienia Lewandowskiego szerszej publiczności tym razem na Spotify Camp Nou.