Pierwszy klub Lewandowskiego zgarnie fortunę z transferu. "Jak wygrana w totka"

Dawid Szymczak
Na transfer Roberta Lewandowskiego patrzą w Varsovii jak na wygraną w totolotka. Dostaną blisko trzy miliony złotych, bo byli pierwszym klubem, który go szkolił. - Za pieniądze z transferu z Lecha do Borussii zwiększyliśmy liczbę trenujących dzieci do ponad pół tysiąca i otworzyliśmy sekcję dla dziewczynek. Tym razem chcemy wykorzystać zysk równie dobrze - mówią w warszawskim klubie.

Pracownicy Varsovii ostatnią prostą transferu Lewandowskiego z Bayernu do Barcelony śledzili z leżaków. Treningi zaczną się dopiero za tydzień, na razie trenerzy i młodzi piłkarze odpoczywają po ciężkim sezonie. Jest cicho, boisko na warszawskim Muranowie jest zamknięte. Widać plakat ze zdjęciem Lewandowskiego i hasłem "Zaczynałem na Varsovii". Na płocie wisi tabliczka: "Te dzieci jeszcze nie grają jak Robert Lewandowski, ten sędzia to jeszcze nie jest Szymon Marciniak, ten trener to jeszcze nie jest Adam Nawałka, to jeszcze nie jest mecz o mistrzostwo świata, a ta trybuna to jeszcze nie jest Żyleta".

Zobacz wideo Widzew po ośmiu latach wrócił do ekstraklasy. "Już nigdy nie będzie szedł sam"

Na mecz Varsovii urwał się z własnej komunii. Klub zarobi około 600 tys. euro 

Równie zdroworozsądkowo Varsovia chce podejść do pieniędzy, które otrzyma z ekwiwalentu za wyszkolenie Lewandowskiego. Była jego pierwszym klubem. Na Saharze, piaszczystym boisku nieopodal Mostu Gdańskiego, trenował siedem lat. To tam nazywali go "Bobkiem" i to na mecz Varsovii Lewandowski urwał się z własnej komunii. Trenerzy, których część do dziś pracuje w klubie, podziwiali przede wszystkim jego zawziętość, bo na treningi dojeżdżał niekiedy z dwoma przesiadkami z oddalonego o 30 km Leszna. I on sam co jakiś czas opowiada o tym młodym piłkarzom, którzy chcą iść jego śladami. Przyjeżdża, rozdaje autografy, pozuje do zdjęć, a później chwyta mikrofon i mówi, że na boisku zawsze był najmniejszy, bo dla ośmiolatków nie było wtedy drużyny, więc grał z chłopakami dwa lata starszymi. I że wcale nie uchodził za wielce utalentowanego, a Bayern wypracował nigdy się nie poddając: ani na mrozie - czekając na autobus, ani kąpiąc się po treningu pod zimną wodą z wiaderka.

Joan Laporta i Robert Lewandowski. Pierwsze spotkanie w Miami.Media: Prezentacja Lewandowskiego została przełożona. Ujawniono powody

Powtarza dzieciakom, że dzisiaj mają trochę łatwiej, bo latem nie kurzy im się pod nogami, a jesienią nie grzęzną w błocie. Gdy on trenował, w tym miejscu nie było sztucznej murawy i rozkładanego zimą balona. Ale te same były marzenia i tak samo daleko było do Monachium czy Barcelony. - Po takim wykładzie motywacja na treningach wzrasta - uśmiecha się trener Adam Kucharczyk, z którym rozmawiamy dzień po oficjalnym potwierdzeniu transferu Lewandowskiego. Barcelona zapłaci za niego 50 mln euro. Zarobi nie tylko Bayern, ale też polskie kluby, bo według przepisów FIFA, pięć procent pieniędzy z każdego transferu trafia do klubów, w których dany piłkarz grał od 12. do 23. roku życia. 

  • Varsovia zarobi ok. 600 tys. euro
  • Delta Warszawa - ok. 100 tys. euro
  • Legia Warszawa - ok. 250 tys. euro
  • Znicz Pruszków- ok. 450 tys. euro
  • Lech Poznań - ok. 450 tys. euro
  • Borussia Dortmund - ok. 450 tys. euro

Manuel Neuer pożegnał Roberta Lewandowskiego. Klasa sama w sobieManuel Neuer pożegnał Roberta Lewandowskiego. Klasa sama w sobie

"Kiedy Robert znów nas odwiedzi, chcemy mu pokazać: To wybudowaliśmy dzięki tobie"

Borussii wystarczy na waciki, Lechowi na nowego piłkarza. Te pieniądze najwięcej znaczą dla Varsovii, która nie dość, że zgarnie najpoważniejszą sumę, to i budżet ma znacznie mniejszy niż choćby Legia czy Znicz. Od lat wszyscy w Varsovii trzymali kciuki za transfer Lewandowskiego, ale wiara gasła za każdym razem, gdy mimo flirtów z Realem Madryt ostatecznie przedłużał kontrakt z Bayernem. - Teraz wszystko jest już potwierdzone, więc oczywiście się cieszymy, ale nie chcemy dzielić skóry na niedźwiedziu. Nie wiadomo, kiedy dostaniemy te pieniądze i ile dokładnie ich będzie. Na ekwiwalent po transferze Roberta z Lecha do Borussii czekaliśmy przeszło półtora roku - wspomina Kucharczyk, który jest koordynatorem szkolenia Varsovii. 

- W ostatnich dniach, gdy transfer do Barcelony wydawał się coraz bardziej pewny, dostaliśmy bardzo dużo podpowiedzi i sugestii, na co powinniśmy przeznaczyć te pieniądze. To były rady mniej i bardziej życzliwe. To trochę jak z wygraną w totolotka. Nie uwzględniasz jej planując domowy budżet, ale po cichu myślisz, na co możesz je przeznaczyć, jeśli faktycznie uda się wygrać - mówi Kucharczyk. I dodaje: - Kilkadziesiąt tysięcy zarobione po transferze do Borussii bardzo pomogło nam podnieść poziom szkolenia. Uzyskaliśmy od PZPN złotą gwiazdkę szkolenia, zwiększyliśmy liczbę trenujących dzieci do ponad pół tysiąca i otworzyliśmy sekcję dla dziewczynek, więc tym razem chcemy wykorzystać te pieniądze równie dobrze. Na nowe boisko może nie wystarczyć, ale zainwestowanie w infrastrukturę chodzi nam po głowie. Kiedy Robert znów nas odwiedzi, chcielibyśmy mu pokazać: "to wybudowaliśmy dzięki tobie. Posłuży przez lata". Na konkretne plany jest jednak za wcześnie, jeszcze przed chwilą to wszystko, o czym rozmawiamy, pozostawało w strefie marzeń - mówi koordynator.

Robert LewandowskiKrychowiak odpisał Lewandowskiemu. Krótki komentarz do transferu

Robert Lewandowski najlepszą reklamą Varsovii. "Boom" ważniejszy od pieniędzy 

- Ale najważniejszy nie wydaje mi się finansowy wpływ tego transferu. Lewandowski w Barcelonie rozwinie wyobraźnię każdego dziecka, które gra w piłkę. Już Bayern był wielkim klubem, ale Barcelona ma w Polsce jeszcze więcej kibiców. Niedawno grał w niej Messi, a teraz zagra w niej chłopak z Leszna, który zaczynał na tych boiskach. Dzieciaki tym żyją. Widzieliśmy, że zapisywało się ich na treningi więcej, gdy Robert zmieniał Borussię na Bayern. Taki piłkarski "boom" to nawet większa wartość niż pieniądze. Nie tylko dla naszej akademii - zaznacza Kucharczyk.

Reklamą Varsovii jest dzisiaj złota gwiazdka, którą PZPN przyznaje w procesie certyfikacyjnym akademiom spełniającym najwyższe standardy szkolenia, kilku wychowanków w młodzieżowych reprezentacjach Polski, ale przede wszystkim jest nią świętujący kolejne sukcesy Lewandowski. Dzieci chcą iść jego drogą, a klub nadmienia rodzicom, że choć chce wyszkolić kolejnego takiego piłkarza, to nie daje takiej gwarancji. - Wiemy i rodzice też wiedzą, że Lewandowski trafia się jeden na parę milionów. Ale dzieci mogą marzyć o podobnej karierze. Najważniejsze, żeby z pasją grały w piłkę. Wychowanie poprzez sport to wartość sama w sobie, nie musi prowadzić do profesjonalnego poziomu, choć tych najlepszych chcemy w tym kierunku prowadzić - zapewnia koordynator szkolenia Varsovii i wraca ładować baterię przed kolejnym sezonem. 

Już w najbliższy poniedziałek na boiskach Varsovii znów będzie gwarno. Młodzi piłkarze wrócą do treningów, niektórzy pewnie już w koszulkach Barcelony z Lewandowskim na plecach, a trenerzy i szefowie akademii spokojnie poczekają na przelew. - Na pewno nie wywróci to naszej codziennej pracy - zapewnia Kucharczyk.

Więcej o: