Kamil Grabara odpowiada na zarzuty. "Mam to gdzieś"

- Mam to gdzieś. Po prostu mnie to nie obchodzi - mówi o hejcie ze strony kibiców Midtjylland Kamil Grabara. Polski bramkarz udzielił dużego wywiadu "EkstraBladet", w którym odpowiedział na zarzuty stawiane mu przez duńską opinię publiczną.

Kamil Grabara był rewelacją minionego sezonu duńskiej ligi. Jego FC Kopenhaga po trzech latach przerwy sięgnęła po tytuł mistrzowski w swoim kraju, a on sam sporo zrobił, aby odnieść taki sukces. W osiemnastu meczach zachował czyste konto, a przez cały sezon stracił tylko 19 bramek. 

Zobacz wideo Rozmowa z Christianem Falkiem z Bilda o transferze Roberta Lewandowskiego

"To moja wina, więcej się to nie powtórzy"

Duńska opinia publiczna była zachwycona bramkarzem, a on sam zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski, w której dostał szansę podczas meczu Ligi Narodów z Walią (2:1). Teraz Grabara wrócił do Danii i rozpoczął sezon. W pierwszym meczu jego ekipa ze stolicy kraju przegrała 0:1 z AC Horsens. Polak stał w bramce.

Robert Lewandowski w barwach BarcelonyPierwsze zdjęcie Lewandowskiego w barwach Barcelony. "Oh. My. God."

W poniedziałek ukazał się wywiad, którego golkiper udzielił duńskiemu portalowi "EkstraBladet". W nim Grabara odpowiedział na różne zarzuty. Jeden z nich dotyczył tego, czy FC Kopenhaga znaczy dla niego więcej niż AGF Aarhus (grał w tej drużynie 2 lata wcześniej). - Tak, to prawda. Po prostu lubię pracować wśród ludzi, którzy są ambitni i wierzą w siebie. Kiedy mówię tutaj, że chcę wygrać ligę z FCK, jest to zupełnie normalne - odparł Polak.

Nie zabrakło też nawiązania do kontrowersyjnej sytuacji z minionego sezonu. W jednym ze spotkań bramkarz impulsywnie wybił piłkę w kierunku trybuny rywali. Po zakończeniu spotkania okazało się, że oberwał nią 13-letni chłopiec. - Wciąż nie żałujesz, że kopnąłeś piłkę w stronę kibiców Aalborga - zarzucił dziennikarz. - Przeprosiny to jedno, ale oczywiście żałuję swojego zachowania. To moja wina, więcej się to nie powtórzy. W futbolu jest sporo emocji, ale to nie jest najlepszy sposób, aby je okazywać - odpowiedział - reprezentant Polski.

Kolejną poruszaną kwestią był hejt, jaki Grabara ma otrzymywać od kibiców Midtjylland, których rzekomo sam prowokuje. - Mam to gdzieś. Po prostu mnie to nie obchodzi - przyznał golkiper. Dziennikarz nie dawał za wygraną i zarzucił Polakowi, że uwielbia prowokować ludzi. - Nie, skądże. Po prostu lubię wyrażać siebie - podkreślił zawodnik FC Kopenhaga.

- Uważasz, że masz lepsze poczucie humoru od reszty szatni - podrzucił tym razem przepytujący Polaka. - Taka jest prawda (śmiech) - odparł pewnie polski bramkarz. - Jest kilku gości na podobnym poziomie i bardzo dobrze bawimy się w szatni, ale nie będę rzucał nazwiskami. Każdy zna swoją rolę - uzupełnił. 

"W Danii jest jednak kilka zespołów, którym wystarcza sam byt w Superlidze"

Polak odniósł się także do zarzutu, dotyczący jego postrzegania Duńczyków. Rzekomo jego zdaniem mają oni nie mieć mentalności zwycięzców. - Możliwe. Myślę, że ludzie są tutaj aż nazbyt przyjaźni. Jeżeli chodzi o sport, to nie ma znaczenia, z jakim nastawieniem osiągasz cele. W Danii jest jednak kilka zespołów, którym wystarcza sam byt w Superlidze - odparł szczerze Grabara. A chwilę później szczerze przyznał, że sam ma chwile zwątpienia. - Tak, zdarza się. Nie jestem idealny i raczej nigdy nie będę. Powiem Ci wprost - piłka nożna to nie wszystko. Ludzie tracą wiarę w siebie, ale jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest praca nad sobą - zaznaczył.

- Nie jest też tajemnicą, że w młodości chodziłem na sesje do psychologa, a nawet grałem na mistrzostwach z pewnym ciężarem. To żaden wstyd. Wszyscy ludzie mają swoje problemy - wskazał jeszcze Kamil Grabara. A potem zapytany jeszcze został o to, czy denerwują go zawodnicy nadmiernie poprawiający swoje włosy i posługujący się niebezpiecznymi zagraniami. - Spójrz na moje włosy. Układam je przed meczem w max. 15 minut. Co do tych drugich, absolutnie nie - zapewnił.

Grabara trafił do stolicy Danii przed rozpoczęciem minionego sezonu. 23-latek od razu wskoczył do bramki zespołu i nie oddawał swojego miejsca praktycznie przez cały sezon. Polak nie zagrał jedynie w dwóch meczach Ligi Konferencji Europy i jednym starciu w krajowym pucharze.

Więcej o: