Maciej Rybus mimo wygasającego kontraktu z Lokomotiwem Moskwa, nie zdecydował się na opuszczenie Rosji. Zamiast tego reprezentant Polski podpisał nowy kontrakt z innym klubem ze stolicy państwa najeźdźcy - Spartakiem. Do debiutu w zespole doszło przed tygodniem, w meczu Superpucharu Rosji przeciwko Zenitowi Sankt Petersburg (0:4). Wówczas 32-latek rozegrał całe 90 minut. Takiego rezultatu nie udało mu się powtórzyć w meczu ligowym przeciwko Achmatowi Grozny.
32-latek zdecydowanie nie popisał się w sobotnim spotkaniu. Co więcej, musiał opuścić murawę jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy. A wszystko przez kuriozalne zachowanie Rybusa, który w 10 sekund zapracował na dwie żółte kartki. W konsekwencji sędzia był zmuszony pokazać Polakowi czerwony kartonik i wykluczył go z dalszej rywalizacji.
Pierwszą kartkę otrzymał za faul na rywalu. Z kolei arbiter sięgnął po kolejny żółty kartonik, gdy 32-latek wykopał piłkę w aut, mimo że sędzia odgwizdał już wznowienie akcji.
Tym samym od 41. minuty Spartak Moskwa grał w osłabieniu, z czego próbowali skorzystać rywale. Piłkarze Achmatu Groźny już w czwartej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy wyszli na prowadzenie. Wówczas po kapitalnej akcji do siatki klubu ze stolicy Rosji trafił Artem Timofeev. Tylko że tuż przed końcem meczu doszło do wyrównania. W 83. minucie dla drużyny gości bramkę zdobył Victor Moses.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.