Koszmarny początek Rybusa w Rosji. 10 sekund. Wyleciał z boiska

Nie takiego początku przygody w barwach Spartaka Moskwa oczekiwał Maciej Rybus. Polak już w swoim drugim meczu otrzymał dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwoną i w 41. minucie musiał opuścić boisko. Co więcej, obu przewinień dopuścił się w ciągu 10 sekund.

Maciej Rybus mimo wygasającego kontraktu z Lokomotiwem Moskwa, nie zdecydował się na opuszczenie Rosji. Zamiast tego reprezentant Polski podpisał nowy kontrakt z innym klubem ze stolicy państwa najeźdźcy - Spartakiem. Do debiutu w zespole doszło przed tygodniem, w meczu Superpucharu Rosji przeciwko Zenitowi Sankt Petersburg (0:4). Wówczas 32-latek rozegrał całe 90 minut. Takiego rezultatu nie udało mu się powtórzyć w meczu ligowym przeciwko Achmatowi Grozny.

Zobacz wideo Bohater reprezentacji Polski: Coś niesamowitego, spełniam marzenia

Koszmarny początek Macieja Rybusa. Kuriozalne zachowanie zaowocowało drugą żółtą kartką

32-latek zdecydowanie nie popisał się w sobotnim spotkaniu. Co więcej, musiał opuścić murawę jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy.  A wszystko przez kuriozalne zachowanie Rybusa, który w 10 sekund zapracował na dwie żółte kartki. W konsekwencji sędzia był zmuszony pokazać Polakowi czerwony kartonik i wykluczył go z dalszej rywalizacji. 

Robert LewandowskiIle Lewandowski zarobi w FC Barcelonie? Połowę odda fiskusowi

Pierwszą kartkę otrzymał za faul na rywalu. Z kolei arbiter sięgnął po kolejny żółty kartonik, gdy 32-latek wykopał piłkę w aut, mimo że sędzia odgwizdał już wznowienie akcji. 

Tym samym od 41. minuty Spartak Moskwa grał w osłabieniu, z czego próbowali skorzystać rywale. Piłkarze Achmatu Groźny już w czwartej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy wyszli na prowadzenie. Wówczas po kapitalnej akcji do siatki klubu ze stolicy Rosji trafił Artem Timofeev. Tylko że tuż przed końcem meczu doszło do wyrównania. W 83. minucie dla drużyny gości bramkę zdobył Victor Moses

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Robert Lewandowski odchodzi z Bayernu do FC BarcelonyLewandowski nigdy nie marzył o Barcelonie. Ale "zabolało" i zmienił zdanie

Więcej o: