Vera Pauw milczała 35 lat. "Nawet najbliżsi nie wiedzieli o gwałcie"

Vera Pauw to selekcjonerka żeńskiej reprezentacji Irlandii, która po 35 latach milczenia odważyła się opowiedzieć światu swoją druzgocącą historię. "Nawet najbliżsi nie wiedzieli o gwałcie z rąk ważnej osoby związanej z futbolem, gdy byłam młodą zawodniczką. Później do tego rejestru dodano dwie napaści seksualne dokonane przez dwóch innych mężczyzn" - czytamy w oświadczeniu.

"Wszyscy trzej mężczyźni byli zatrudnieni w holenderskim futbolu w czasie tych incydentów" - podkreśliła Vera Pauw. 59-latka jest uważana za pionierkę holenderskiego futbolu kobiecego - czytamy na portalu sportknowhowxl.nl. Zaczynała od gry w piłkę na ulicy, skąd trafiła do profesjonalnego klubu. Jej kariera zaczęła się w 1976 roku, grała wtedy w VV Brederodes. Następnie występowała w VSV Vreeswijku, Modenie, Puck Deventer oraz SV Saestum. W latach 1983-1998 rozegrała 89 meczów w barwach reprezentacji Holandii. Drużynę narodową prowadziła w latach 2004-2010. 

Zobacz wideo Lewandowski numerem jeden na liście życzeń Barcelony? Potwierdza kataloński dziennikarz

"W kontekście komunikacji kryzysowej Michniewicz złamał jej pierwszą zasadę"

Trenerka ofiarą gwałtu i molestowania seksualnego. Holenderski związek nie reaguje

Tragiczne doświadczenia Pauw sterowały nią przez całe jej życie, przygniatały jej emocje. "Ostatnie 35 lat trzymałam to w tajemnicy. Wypełniał mnie ból i udręka" - pisze w oświadczeniu. Sama podkreśla, że dla wielu osób jest twardą, silną i wygadaną kobietą "wychowaną w męskim świecie". Jednak realia są takie, że to nieprawda.

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Holenderka zapewnia, że w ostatnich latach starała się zrobić cokolwiek, aby usłyszano ją również w tej sprawie. Ale bez skutku. "Niektórzy ludzie wolą przemilczeć to, że zostałam zgwałcona i napadnięta seksualnie, niż zaoferować mi wsparcie, którego potrzebuję, opowiadając tę historię światu. Nie mogę dłużej milczeć" - napisała Pauw.

Robiąc cokolwiek Pauw ma na myśli pięć zgłoszeń do holenderskiej federacji piłkarskiej, o czym przekonuje w dalszej części oświadczenia. Ze względu na brak reakcji tamtejszych władz 59-latka zdecydowała się zgłosić sprawę na policję. "Zaufajcie mi. Moja historia naprawdę jest prawdziwa. Wiem, że to wyznanie rzuci światło reflektorów na moje życie w sposób, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam, ale mam też nadzieję, że inni młodzi piłkarze i trenerzy, którzy byli narażeni na cokolwiek podobnego do gwałtu i nadużycia seksualnego, którego doświadczyłam, poczują się teraz na tyle odważni, by ujawnić się i podzielić swoimi historiami" - dopisuje Pauw.

O całej sprawie bardzo szybko dowiedział się też irlandzki związek piłkarski, bo chwilę po opublikowaniu oświadczenia przez Verę Pauw, pojawiło się też stanowisko federacji. Holenderka ma pełne wsparcie ze strony władz federacji. "Vera już od jakiegoś czasu angażuje się w tę sprawę ze starszymi liderami Związku, a FAI zaoferowało jej wszelkie wsparcie, jakiego może potrzebować na poziomie osobistym i zawodowym" - podkreślono w oświadczeniu. Federacja zakomunikowała też, że więcej sprawy nie skomentuje i prosi o uszanowanie prywatności 59-latki. 

Vera Pauw w 2009 roku poprowadziła reprezentację Holandii do finału mistrzostw Europy. W związku piłkarskim pełniła też inne stanowiska. Selekcjonerką reprezentacji Irlandii została w 2019 roku. Stanowisko to zajmuje do dziś.

Erick PulgarPiłkarz Fiorentiny ma poważne kłopoty. 24-latka twierdzi, że doszło do zbiorowego gwałtu

Więcej o: