Kucharski odpowiada na akt oskarżenia. Chce przesłuchania Lewandowskich

Kacper Sosnowski
Prawnicy Cezarego Kucharskiego we wtorek złożyli odpowiedź na akt oskarżenia prokuratury w sprawie rzekomego szantażu Roberta Lewandowskiego i próby wyłudzenia od niego 20 mln euro. W piśmie przedstawiono opinię biegłego podważającą wiarygodność nagrań menedżera z piłkarzem i podkreślono zeznania agenta Maika Barthela, który potwierdził, że Kucharski negocjował z Lewandowskim ugodę i "nie odniósł wrażenia, by Lewandowscy aż tak bardzo się bali".

18 maja do Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście trafił akt oskarżenia przeciwko menedżerowi piłkarskiemu Cezaremu Kucharskiemu. Prokuratura zarzuca byłemu agentowi Roberta Lewandowskiego m.in. szantażowanie piłkarza i próbę wyłudzenia od niego 20 mln euro. Jak podawał Business Insider, który przedstawił fragmenty aktu oskarżenia, Kucharski miał kilkukrotnie grozić Robertowi Lewandowskiemu, że rozpowszechni informacje o rzekomych nieprawidłowościach podatkowych związanych ze spółką piłkarza RL Management.

Zobacz wideo Lewandowski numerem jeden na liście życzeń Barcelony? Potwierdza kataloński dziennikarz

 "Barthel nie odniósł wrażenia, by Robert czy Anna aż tak bardzo się bali"

W akcie oskarżenia (obszerniej piszemy o nim TU) prokuratorzy stwierdzili też, że swoje groźby Kucharski spełnił, a efektem tego były artykuły prasowe dziennikarza śledczego Rafaela Buschmanna pracującego dla "Der Spiegel". O tych artykułach szeroko pisaliśmy TU. Zdaniem śledczych te teksty "szkalowały dobre imię piłkarza oraz reputację". Prokuratura wystąpiła o przesłuchanie niemieckiego dziennikarza. Ten stawił się w Hamburgu i powołał się na prawo do odmowy składania zeznań, która przysługuje dziennikarzom.

Jednym z głównych dowodów dla prokuratury w sprawie szantażu są nagrania, które Lewandowski miał potajemnie rejestrować podczas dwóch spotkań z Kucharskim, pierwsze odbyło się na prośbę menedżera. Obrońcy Kucharskiego, o czym już pisaliśmy, właściwie od początku podważali ten dowód. Do odpowiedzi na akt oskarżenia dołączyli opinię biegłego z zakresu fonoskopii i jego analizę, który wykazuje przerwy w nagraniach brak wyraźnego początku i końca.

Lewandowski/Kucharski"Podejrzanie sprawne państwo". Sprawa Lewandowski - Kucharski ma tempo TGV

W akcie oskarżenia są też fragmenty z przesłuchań Roberta Lewandowskiego i jego żony. Prokuratura zwraca uwagę na "poczucie strachu pokrzywdzonego i zagrożenie ze strony Cezarego Kucharskiego". Również Anna Lewandowska wskazała, że "po spotkaniach z Cezarym Kucharskim jej mąż, wracał do domu przerażony" oraz że bała się o rodzinę i zaczęła korzystać z ochrony. Obrońcy do tego wątku odnoszą się za sprawą zeznań drugiego byłego agenta Lewandowskiego Maika Barthela, które ten złożył podczas wideokonferencji. Jak czytamy Barthel "wyraźnie wskazał, iż nie odniósł wrażenia, by Robert czy Anna aż tak bardzo się bali. Co więcej, z zeznań wynika, że Robert Lewandowski i Anna Lewandowska działają rozmyślnie i zgodnie z założonym planem" - czytamy w odpowiedzi obrońców. Ci wskazują też, że zeznania Barthela, które prokuratura w dużej części w akcie oskarżenia pomija, potwierdzają, że ten wiedział, że Kucharski negocjował z Lewandowskim ugodę dotyczącą rozliczeń i swego wyjścia z RL Management i oszacował wartość marketingową Lewandowskiego na 10 mln euro. M.in. ten wątek pojawia się na nagraniach.

Lewandowski spotkał się z Barthelem

Obrońcy zwracają też uwagę i chcą wyjaśnienia w jakim celu dwa miesiące po złożeniu zawiadomienia do prokuratury o szantażu Kucharskiego, Lewandowski poprosił o spotkanie z Barthelem (doszło do niego 10 grudnia 2020 roku), podczas którego namawiał agenta, na spotkanie z prowadzącym jego sprawę mecenasem (zapewne chodziło o Tomasza Siemiątkowskiego).

To m.in. dlatego, a także, ze względu na to, że "zeznania pokrzywdzonego nie są zbieżne z tym, co przekazał w trakcie przesłuchania Maik Barthel" strona Kucharskiego wniosła o ponowne przesłuchanie piłkarza, jego żony oraz Barthela. Obrońcy chcą dowiedzieć się od piłkarza m.in. jakie były jego relacje z Barthelem, Buschmannem, dlaczego piłkarz potajemnie nagrywał spotkania z Kucharskim, dlaczego spotkał się z nim po raz drugi, mimo że czuł strach po pierwszym spotkaniu, a także jak brzmi pełna treść nagrań.

Ujawnienie tajemnicy? "Prokuratura chciała powiększyć akt oskarżenia"

Drugi zarzut, na który zdecydowała się prokuratura badająca sprawę szantażu, dotyczy możliwego ujawnienia przez Kucharskiego kontraktów reklamowych, piłkarskich oraz dokumentów podatkowych Lewandowskiego i jego żony. Śledczy wykazują, że Kucharski miał je przesyłać z jednej ze skrzynek e-mail, którą się posługiwał na skrzynkę Rafaela Buschmanna i w ten sposób ujawnił służbową tajemnicę. Do tego zarzutu w odpowiedzi na akt oskarżenia, obrońcy Kucharskiego się jednak nie odnieśli.

- Uważamy to za wątek poboczny, zasłonę dymną prokuratury, która chciała powiększyć akt oskarżenia - przekazał Sport.pl Krzysztof Ways, jeden z adwokatów Kucharskiego. Zasygnalizował, że wątek szantażu jest kruchy, więc starano się dołączyć do niego coś jeszcze.

Robert LewandowskiCzekanie, aż druga strona "przywita się z rozumem" i opcja atomowa. Negocjacje Lewandowskiego i Bayernu

Cezary Kucharski, któremu grożą 3 lata więzienia, nie zgadza się ze stawianymi mu zarzutami. W czasie śledztwa nie odpowiedział na pytania prokuratorów. Złożył wyjaśnienia i udzielił odpowiedzi jedynie na pytania swoich obrońców. Obie strony czekają teraz na wyznaczenie pierwszej rozprawy.

Przypomnijmy, że przed tym jak Kucharski został oskarżony o szantaż, jeszcze we wrześniu 2020 roku sam złożył pozew w sądzie gospodarczym, który dotyczył "kompensacji szkody udziałowej" w spółce RL Management na 40 mln złotych. Pozwanymi byli sama spółka, jej prawnik i Anna Lewandowska. O szczegółach tej sprawy pisaliśmy TU.

Więcej o: