Najmłodszy trener w Polsce od prawie stu lat. Nie ma nawet 25 lat i już objął klub "Fachowiec"

Dawid Szymczak
Od blisko stu lat nie było w Polsce młodszego trenera. Artur Renkowski ma 24 lata i zaczyna pracę w trzecioligowym Podlasiu Biała Podlaska. "Dojrzalszy od rówieśników, perfekcjonista, utalentowany, z ciekawym spojrzeniem" - mówią o nim bardziej doświadczeni trenerzy.

- Mam go w notesie od dłuższego czasu, nie jestem zaskoczony, że będzie pierwszym trenerem w trzeciej lidze. Zrobił na mnie dobre wrażenie podczas branżowej konferencji. Wiedza, sprawny przekaz, dojrzałość - komplementuje Renkowskiego jeden z szefów akademii piłkarskiej klubu z ekstraklasy

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

- Jest bardzo młody, dlatego w sztabie będzie miał doświadczonych ludzi. Jeśli poradzi sobie w szatni i zbuduje dobre relacje z piłkarzami, to na wierzch wypłyną jego kompetencje taktyczne i rozumienie gry. A co do jego fachowości nie mam żadnych wątpliwości - zapewnia Tomasz Buraczewski, prezes Podlasia Biała Podlaska, a jednocześnie edukator w Szkole Trenerów PZPN i wykładowca AWF w Białej Podlaskiej.

Konferencja prasowa trenera Paulo SousyPaulo Sousa został na lodzie. "Żądał rzeczy niemożliwych". Negocjacje zerwane

Artur Renkowski - najmłodszy trener na szczeblu centralnym w PolsceArtur Renkowski - najmłodszy trener na szczeblu centralnym w Polsce Podlasie Biała Podlaska

Lepiej wejść do seniorskiej piłki za wcześnie niż się spóźnić

Artur Renkowski już raz się spóźnił. W akademii Jagiellonii Białystok przeszedł przez wszystkie szczeble, grał u boku rówieśników Patryka Klimali, Przemysława Mystkowskiego czy Pawła Olszewskiego, ale w przeciwieństwie do nich, nigdy nie zadebiutował w oficjalnym meczu pierwszej drużyny. Skończyło się na przedsezonowych sparingach w towarzystwie Jacka Góralskiego w środku pola i Karola Świderskiego na skrzydle. Dzisiaj Renkowski uważa, że do dorosłej piłki wszedł nieco za późno, przez co zabrakło mu czasu, by w niej okrzepnąć. Ledwie się obejrzał, a już przestawał być młodzieżowcem. Dlatego jako trener do drzwi dorosłej piłki zapukał ze sporym wyprzedzeniem. 

- Do nikogo nie mam pretensji. Zdawałem sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Potencjał pozwalał mi, żeby dalej grać w III lidze, trenerzy różnych zespołów namawiali mnie, żebym jeszcze nie kończył, ale zawsze chciałem osiągnąć w piłce coś więcej. Pragnąłem być bardzo dobry w tym, co robię i czułem, że w trenerce jest to możliwe. Wiedziałem, że im wcześniej zacznę się kształcić, tym szybciej zbiorę doświadczenie i otworzę sobie różne furtki w tej pracy. Na świecie i w Polsce jest trend, żeby stawiać na młodych trenerów, z czego niewątpliwie skorzystałem, ale najpierw musiałem zgromadzić wiedzę i czymś się wyróżniać, by ktoś mnie w ogóle zauważył. Piłka polega na wykorzystywaniu dobrych momentów. Masz piłkę, więc atakuj i spróbuj strzelić gola. Ktoś daje ci szansę? Musisz ją wykorzystać, następnej możesz nie mieć - tłumaczy Renkowski.

Szansę dostał od Buraczewskiego. Znali się z AWF, gdzie Buraczewski był wykładowcą, a Renkowski jednym z jego studentów. Wyróżniał się. Łączył naukę z grą w III i IV lidze, aż w 2021 r. podjął decyzję, że czas skupić się tylko na trenerce. Zadzwonił do Buraczewskiego, powiedział o planach i dostał zaproszenie do pracy w akademii. Został jego asystentem w zespole U-17 w Centralnej Lidze Juniorów, a w ostatnim sezonie w tej samej roli pracował u boku Miłosza Storto. Wkrótce będzie trenował pierwszą drużynę. I to również decyzja Buraczewskiego. 

- Wiedziałem, że tak młody trener wzbudzi zainteresowanie mediów i kibiców, ale nie liczyłem na rozgłos. Decydowała fachowość Artura, jego kompetencje i rozumienie piłki. Przykłady Dawida Szulczka z Warty Poznań, Daniela Myśliwca ze Stali Rzeszów czy wcześniej Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa pokazują, że warto dać młodym ludziom szansę. Pracując z Arturem widziałem, że ma umiejętność doboru środków treningowych pod to, co ma grać jego drużyna. To go wyróżnia na tle innych trenerów. I starszych, i rówieśników. Mimo młodego wieku jest ukształtowanym trenerem. Wie czego chce na boisku i jak to osiągnąć - mówi Buraczewski. 

- Młodzi trenerzy są bardzo dobrze przygotowani merytorycznie. Mają wiedzę, nie brakuje im inspiracji, ale są bardzo podatni na trendy. Wracają ze stażu w Lizbonie i wszystko chcą robić, jak w Benfice. Pół roku później jadą do Leverkusen i chcą naśladować Bayer. Renkowski też się inspiruje, też podpatruje najlepszych, ale nie idzie ślepo za tym, co zobaczy. Potrafi selekcjonować informacje i obserwacje. Weryfikuje, które są oderwane od trzecioligowej czy juniorskiej rzeczywistości, a które można przenieść - tłumaczy prezes Podlasia Biała Podlaska.

1 lipca, gdy Renkowski oficjalnie zacznie pracę, będzie miał 24 lata i 111 dni. W historii polskiej piłki był tylko jeden młodszy od niego trener - Krzysztof Śmiglak, który objął Wartę Poznań w 1931 roku, mając 21 lat.

Sadio Mane (z lewej; Liverpool) oraz Robert Lewandowski (z prawej; Bayern).Mane unika tematu Lewandowskiego. "Jestem niewłaściwą osobą"

"Kibicowałem Barcelonie, ale się na niej nie wzoruję. Widzę piłkę inaczej"

- Któryś z kolegów już żartował, że to "polski Nagelsmann". Wielu młodych trenerów jest do niego porównywanych, ale ja uciekam od komentarzy w internecie. Nagelsmann jest jeden, choć wiadomo, że jego sukcesy w Niemczech dodały właścicielom klubów i prezesom odwagi w stawianiu na młodych trenerów. Jestem tego beneficjentem, ale też jestem przykładem ekstremalnym. Nie skupiam się na Nagelsmannie, tylko na sobie i przygotowaniu zespołu do sezonu. Ale Bundesligę dalej będę oglądał, bo inspiracji w niej nie brakuje. Chcę poprawić moją drużynę w grze pressingiem, a tam mistrzów pressingu akurat jest wielu - uśmiecha się Renkowski. 

Gdy pytamy o niego w środowisku, słyszymy sporo pochwał - że fachowy, profesjonalny i ambitny. - Nie ma doświadczenia, bo i skąd ma je mieć? To będzie jego debiut w roli pierwszego trenera. Ale znam naprawdę wielu trenerów, którzy mają 50 lat, trenują od dwudziestu, a wcale bym ich nie nazwał doświadczonymi, bo wciąż popełniają te same błędy, co na początku - mówi jeden z trenerów znających Renkowskiego. 

- Miałem może 15 lat, byłem jeszcze juniorem w Jagiellonii Białystok i oglądałem mecze pod kątem gry zawodników z mojej pozycji. Wnikliwie. Chciałem wydobyć jak najwięcej szczegółów: od ustawienia, przez sposób przyjęcia piłki, po radzenie sobie z przeciwnikiem. Później to przełożyło się na oglądanie całych drużyn. Nie szukałem w meczach emocji tylko charakterystycznych i powtarzalnych zachowań zawodników. I trzeba przyznać, że od dziecka oglądałem tych spotkań bardzo dużo. Gdy postanowiłem, że zostanę trenerem, wycinałem różne fragmenty z tych meczów: gry system na system, naciskania, budowanie ataków pozycyjnych. Stworzyłem też swoją bazę zachowań modelowych - indywidualnych i zespołowych. Pomogły mi w tym wycinki z przeróżnych meczów i lig - opowiada Renkowski.

- W zakresie modelu gry, etyki pracy i zarządzania sztabem szkoleniowym wzoruję się na Rakowie i Stali Rzeszów. Szczególnie śledzę te dwie drużyny i trenerów Papszuna, Myśliwca oraz Janusza Niedźwiedzia z Widzewa Łódź. Nie chcę kopiować, ale znajdować elementy, które mi imponują. Chcę się udać do nich na staże, by poznać ich osobiście, bo na razie wszystkie obserwacje, które mam, są z zewnątrz. Podoba mi się na przykład, jak wykorzystują konferencje prasowe czy wywiady, by utrwalać i podkreślać najważniejsze rzeczy. Mówią do kibiców i dziennikarzy, ale trafiają też do swoich zawodników. Trener Szulczek z Warty też świetnie to robi - zwraca uwagę Renkowski i sam na powitalnej konferencji w Podlasiu Biała Podlaska wyglądał na pewnego siebie. 

- Śledzę wielu trenerów. Na przykład podoba mi się gestykulacja i zachowanie przy linii Matthiasa Jaissle’a z Red Bulla Salzburg. Po każdej jego wypowiedzi i każdym geście widać, że jest znakomicie przygotowany do zawodu. Podobnie Ruben Amorim ze Sportingu. Mecze tego zespołu też bardzo często oglądam. Thomas Tuchel ma za to niesamowity wpływ na drużynę w czasie meczów. Oglądając jego drużyny, da się bez problemu dostrzec, jaką ma filozofię. Mnie też bardzo zależy na tym, żeby mieć swój charakterystyczny styl. Mam otwartą głowę, mnóstwo pomysłów, ale to nie wszystko. Gdybym tylko analizował mecze najlepszych drużyn, nikt nie dałby mi do poprowadzenia zespołu w trzeciej lidze. Od trzech lat bardzo mocno siedzę w psychologii i zarządzaniu. To też mnie bardzo interesuje - zdradza trener Podlasia, a prezes Buraczewski podkreśla, że Renkowski równie dużo spostrzeżeń, co z meczów najlepszych zespołów na świecie, wynosi ze spotkań trzecioligowych. - Dużo widzi na boisku. Gdy był moim asystentem, zwracał uwagę na detale. O każdym zespole, z którym rywalizowaliśmy, potrafił powiedzieć coś niebanalnego, a później przygotować pod swoje spostrzeżenia trening.

- Jak byłem nastolatkiem, największe sukcesy odnosiła Barcelona Pepa Guardioli. Kibicowałem jej, podobała mi się gra, ale dzisiaj kompletnie się na niej nie wzoruję. Widzę piłkę inaczej. Jestem zdania, że podstawą jest ruch bez piłki - na wolne pole i między strefami. W piłce juniorskiej widziałem sporo grania dla samego grania, bez chęci zaatakowania wolnej przestrzeni za linią obrony rywala. Sam grając w środku pomocy ulegałem myśleniu, że najważniejszy jest zawodnik, który ma piłkę. Gdy zmieniłem pozycję i przeszedłem na skrzydło i bok obrony, zobaczyłem, że kluczowy jest ruch piłkarzy, którzy tej piłki nie mają - opowiada. 

- Notatek i wycinków wideo mam mnóstwo. Zapisuję też cytaty trenerów. Co ciekawego wpadnie, to wrzucam do specjalnego pliku. Teraz pod palcem mam parę zdań z Adiego Huttera, trenera Borussii Moenchengladbach, który pięć lat temu współpracował z ekspertem od prezencji medialnej. Skupiał się nie tylko na tym, jak mówić i co mówić, ale też na gestykulacji czy budowaniu odpowiedniego przekazu do drużyny. Wynotowałem sobie jego wypowiedź: "Zatrudniłem go, ponieważ czułem, że potrzebuję lepiej wyglądać, jaśniej się prezentować, być przejrzystym, konkretnym, przekonującym. To często niedoceniane, ale prezencja trenera jest bardzo ważna. Uważam też, że nie zawsze mogę być sobą na ławce trenerskiej, bo moim obowiązkiem jest nieuleganie instynktom. Mam być reprezentatywny i dumny. Wręcz prezydencki. Swojego czasu największym możliwym grzechem było przelewanie mojej frustracji na szatnię. Po porażkach w szatni ma być spokój. Chłodna analiza. Trzyminutowa przemowa. Ochrzany nie wchodzą w grę" - cytuje Renkowski. 

- Zgadzam się z każdym zdaniem. Nie chcę być trenerem, który będzie krzyczał na piłkarzy i wytykał im błędy. Nie stanę przy linii i nie powiem: "lepiej, szybciej, mocniej". Piłka to gra błędów i ja błędy akceptuję. Nie krytykuję za nie. Najważniejszy jest dla mnie pomysł. Chcę pokazywać piłkarzom wolne przestrzenie, przygotowywać ich na wydarzenia boiskowe, ale decyzje zostawiam im - mówi.

Bayern ma następcę Lewandowskiego. Już go kupił. Niemcy wskazują ManeBayern ma następcę Lewandowskiego. Już go kupił. Niemcy wskazują Mane

Siedmiu kolegów w szatni i sześciu starszych piłkarzy. "To był mój warunek"

Podlasie Biała Podlaska w poprzednim sezonie III ligi zajęło 14. miejsce - ostatnie bezpieczne. Renkowski w szatni spotka siedmiu piłkarzy, z którymi jeszcze niedawno grał, a sześciu będzie starszych od niego. 

- Nie widzę w tym żadnego problemu. Uważam, że trener musi przekonać do siebie piłkarzy pomysłem i wizją. Na to patrzą piłkarze, a nie na wiek trenera. Wiele razy dochodziło do sytuacji, w której trener był młodszy od niektórych zawodników i osiągali sukcesy. Rozmawiałem już ze wszystkimi zawodnikami. Starsi zapewniali, że mogę liczyć na ich wsparcie. Co do kolegów z boiska, wiem, gdzie postawić granicę, by nie być zbyt blisko, ale też nie tworzyć sztucznych barier. Poza boiskiem wciąż będziemy mieć te same relacje, a na boisku i w szatni ważny będzie szacunek. Ale bez nadęcia, bo żarty i wygłupy w szatni też są potrzebne - przekonuje. 

Sytuacja wydaje się jednak skomplikowana. Młody trener, a naprzeciwko niego byli koledzy i starsi piłkarze. - Jeszcze pół roku temu zastanawiałem się nad dalszą pracą z juniorami. To prezes Buraczewski sugerował mi, żebym jak najszybciej przeszedł do seniorów. Po wielu rozmowach zgadzaliśmy się, że mój styl pracy najlepiej pasuje do dorosłych piłkarzy. Gdy już dostałem propozycję pracy w trzeciej lidze, nie miałem większych wątpliwości, że należy ją przyjąć . Chcę trafić do drużyny swoimi pomysłami. Przekonać piłkarzy wiedzą. A samego doświadczenia absolutnie nie lekceważę. Moim warunkiem w rozmowach z prezesem było zbudowanie wokół mnie doświadczonego sztabu ze starszymi trenerami - mówi Renkowski i wspomina historię z końcówki piłkarskiej kariery.   

- Pół roku przed tym, jak zakończyłem grać w piłkę, do Radzynia Podlaskiego przyszedł trener Artur Bożyk. Od początku wiedziałem, że nie będzie na mnie stawiał, a mimo to cieszyłem się z tej współpracy, bo mogłem z bliska przyglądać się jego pracy. Wszedł do naszej szatni podczas zimowej przerwy i pierwszy raz zobaczyłem trenera, który miał idealnie przeanalizowane nasze błędy z poprzedniej rundy. Wytknął chyba wszystkie i od razu powiedział, jak możemy je naprawić. Zmienił ustawienie i wytłumaczył, dlaczego to nowe będzie lepsze. To było inspirujące - opowiada 24-letni trener.

- Wtedy też zobaczyłem, jak ważne jest pierwsze wrażenie. Bardzo mi zależało, żeby jak najlepiej przedstawić się moim piłkarzom, dlatego w ostatnich dniach z każdym indywidualnie porozmawiałem. Jeszcze nie zaczęliśmy treningów przed nowym sezonem, piłkarze rozjechali się na wakacje, ale zależało mi, żeby załatwić to jeszcze przed urlopami. Niech wszyscy odpoczywają z czystą głową, wiedząc co ich czeka. To były mniej więcej godzinne spotkania. Tłumaczyłem, jak ma wyglądać projekt - że można go sprowadzić do trzech haseł: młodość, ambicja, odwaga. Przedstawiłem im argumenty, dlaczego decyduję się na taki sztab i pewne rozwiązania. Mówiłem, co chcę im indywidualnie zaproponować i czego oczekuję od nich. Starałem się też rozwiać ich wątpliwości, bo to normalne, że się pojawiły. Sporo mówiłem też o samej grze - wnioskach z poprzedniego sezonu i pomysłach na następny. Skupiałem się na tym konkretnym zawodniku, z którym rozmawiałem. Jeśli w moim wieku czymś miałem piłkarzy kupić, to myślę, że właśnie szczegółowością i otwartością. Mam po tych rozmowach bardzo dobre odczucia - przyznaje Renkowski.

Gdy pytam o oczekiwania, trener i prezes mówią bardzo podobnie. Wynik ma być lepszy niż w poprzednim sezonie, by zaoszczędzić nerwów w końcówce. Ale najważniejsza będzie poprawa gry. Podlasie ma rozwijać młodych piłkarzy i mieć charakterystyczny styl. - Ofensywny - przekonuje Renkowski, ale na razie nie chce prognozować, o jakie miejsca będzie walczył jego zespół. - Jest sporo niewiadomych. Dużo zależy też od naszej kadry. Dogadujemy wzmocnienia, ale są też dwaj piłkarze, którzy zastanawiają się nad propozycjami z wyższych lig. Zobaczymy, jaką będziemy mieli kadrę. O miejscu najlepiej rozmawiać w połowie rundy jesiennej lub nawet po niej - mówi. 

Indywidualnych celów też sobie nie stawia. - Nie planuję, że za pięć lat będę w pierwszej lidze, a do trzydziestki w ekstraklasie. Trzy lata temu bym nie pomyślał, że tak szybko zostanę trenerem. Dwa lata temu nie pomyślałbym, że dostanę szansę w CLJ U-17, a rok temu nie spodziewałem się, że następnego lata będę przygotowywał zespół do sezonu w trzeciej lidze. Nie ma co planować - uśmiecha się.

Afonso Sousa na testach medycznychLech się wzmacnia. Afonso Sousa już na testach medycznych

Więcej o: