Po wpadce z "Kasią" współwłaściciel Wisły Kraków zniknął z Twittera

Jarosław Królewski, słynący ze swojej aktywności w mediach społecznościowych, usunął konto na Twitterze. Współwłaściciel Wisły Kraków w ten sposób prawdopodobnie chce uniknąć czytania kolejnych negatywnych komentarzy kibiców. Tych, za sprawą kuriozalnych działań klubu i osób nim zarządzających, jest coraz więcej.

Wisła Kraków kolejny raz negatywnie zaskoczyła swoich fanów. Klub zorganizował kontrowersyjną ankietę, w której pytał, jakie powinny być ceny karnetów na najbliższy sezon, który drużyna spędzi w Fortuna I Lidze. Metoda ta, a przede wszystkim pytania, jakie można było przeczytać, nie spodobały się wiernym fanom. 

Zobacz wideo Lewandowski: Chyba zabrakło nam trochę odwagi

Kolejna kompromitacja Wisły to za dużo dla Jarosława Królewskiego. Usunął konto na Twitterze

Wisła postanowiła zatem uderzyć się w pierś, jednak kolejny raz zaliczyła kuriozalną wręcz wpadkę. W środowy wieczór opublikowano wideo, którego główną bohaterką była Kasia - sztuczna inteligencja prosto z Marsa. - Dopiero się uczę, jak rozumieć nastroje pośród kibiców. Czasami zrobię coś głupiego, jak np. wczorajszą ankietę. Obiecuję poprawę. Karnety na przyszły sezon będą w atrakcyjnych cenach - informacja już wkrótce. Dziękuje za wypełnienie ankiety. Wasze odpowiedzi są bardzo pomocne. Pozdrawiam - mówi w przedziwny sposób na nagraniu kobieta. 

Kibice i przedstawiciele mediów byli zażenowani tą formą komunikacji z nimi. W sieci szybko pojawiły się liczne komentarze, krytykujące Wisłę Kraków. Kolejny raz dostało się najważniejszym osobom w klubie, czyli właścicielom. Szczególnie mocno wypowiadano się na temat Jakuba Błaszczykowskiego i Jarosława Królewskiego, który słynie wręcz ze swojej aktywności w mediach społecznościowych.

Tym razem jednak Królewski nie zabrał głosu. Zrobił jednak coś innego. Jak się okazuje, usunął swoje konto na Twitterze. Prawdopodobnie w ten sposób chciał uniknąć czytania kolejnych negatywnych komentarzy pod adresem swoim i Wisły. Ruch ten Białej-Gwieździe i biznesmenowi jednak tylko bardziej zaszkodził wizerunkowo.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.