Niepojęty dorobek Haalanda w kadrze Norwegii. Goni "pogromcę Hitlera"

Wiele wskazuje na to, że Erling Haaland w przyszłości stanie się liderem klasyfikacji strzelców reprezentacji Norwegii. Już teraz nowy piłkarz Manchesteru City traci tylko 12 goli do liderującego Jörgena Juve, którego przed laty nazwano "pogromcą Hitlera".

Erling Haaland po raz kolejny okazał się katem Szwecji. 5 czerwca doszło do pierwszego pojedynku obu reprezentacji w czwartej grupie Ligi Narodów. Wówczas Norwegowie wygrali 2:1, a obie bramki strzelił nowy piłkarz Manchesteru City. Kilka dni później sytuacja niemal się powtórzyła.

Zobacz wideo Cały świat zachwyca się Haalandem. "Dortmund to dla niego przystanek przed wielkimi klubami"

Niesamowite liczby Erlinga Haalanda w reprezentacji. Goni rekord "pogromcy Hitlera"

W minioną niedzielę Norwegia ponownie okazała się lepsza, tym razem wygrywając 3:2. Erling Haaland i tym razem był kluczową postacią swojej drużyny. 21-latek dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a do tego asystował przy bramce Alexandra Sorlotha. Dzięki temu dorobek Haalanda w 21 meczach w reprezentacji to 20 goli.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

O tym, jak wielkie jest to osiągnięcie zaledwie 21-letniego napastnika, najlepiej świadczy fakt, że już teraz zajmuje dziewiąte miejsce w historycznej klasyfikacji strzelców reprezentacji Norwegii. Haaland traci tylko jednego gola do Steffena Iversena, dwa gole do Gunnara Thoresena i po trzy trafienia do Tore Andre Flo i Ole Gunnara Solskjaera. Liderem klasyfikacji wszech czasów, jeśli chodzi o reprezentację Norwegii jest Jörgen Juve, który ponad 100 lat temu w 45 meczach strzelił 33 gole. Jego ówczesne liczby były równie spektakularne - w pierwszych ośmiu meczach w kadrze strzelił aż 18 bramek, natomiast po 23 spotkaniach jego dorobek wynosił 31 trafień.

Dziennik "Verdens Gang" przypomniał ćwierćfinałowy mecz turnieju olimpijskiego w 1936 roku zakończony wygraną Norwegów nad Niemcami w Berlinie 2:0. Na trybunie honorowej zasiadał wówczas między innymi Adolf Hitler (po raz pierwszy był na meczu piłkarskim), Joseph Goebbels, Herman Goering i Rudolf Hess. Goering w swoich pamiętnikach opisywał, że wściekły Hitler opuścił stadion w 83. minucie, po drugiej bramce Magnara Isaksena. Wpadł w furię i krzyczał o "norweskich Żydach". Twierdził nawet, że nazwiska Norwegów kończące się na "-sen", jak Isaksen, Samuelsen czy Jakobsen, są pochodzenia żydowskiego. Po turnieju norwescy piłkarze, którzy ostatecznie wywalczyli brązowe medale po pokonaniu 3:2 Polski, byli witani w swoim kraju jako "pogromcy Hitlera".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.