Liverpool, który w tym sezonie zajął drugie miejsce w Premier League i przegrał w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt, właśnie rozpoczął wymianę składu. Przedstawiciele klubu poinformowali, że z zespołem pożegna się aż siedmiu piłkarzy.
Jednym z zawodników, który odchodzi z Liverpoolu jest Divock Origi, ale o pożegnaniu z nim było wiadomo już wcześniej. Belg pełnił w drużynie raczej rezerwowego, ale zaskarbił sobie sporo sympatii kibiców. To on strzelił gola w półfinale Ligi Mistrzów w sezonie 2018/2019, którym dał awans swojemu klubowi kosztem FC Barcelony.
Skoro padło już hasło "Liga Mistrzów", to warto zwrócić uwagę także na inne nazwisko, które żegna się z wicemistrzami Anglii. To Loris Karius, który dla "The Reds" grał od 2016 roku, ale od czterech lat nie zagrał w meczu pierwszego zespołu. Jego ostatnie oficjalne spotkanie to pamiętny finał Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt w 2018 roku, w którym Niemiec popełnił dwa koszmarne błędy, zakończone bramkami rywali.
Po fatalnym występie w finale Karius w 2018 roku odszedł na wypożyczenie do tureckiego Besiktasu. W 2020 roku ponownie odszedł z Liverpoolu, aby łapać minuty na wypożyczeniu, tym razem w Unionie Berlin. W zakończonym niedawno sezonie nie zagrał ani jednego meczu w barwach Liverpoolu.
Karius czasu jednak nie marnował i poświęcał na treningi poza boiskiem. Golkiper odwiedzał siłownie, a efekty ćwiczeń można zaobserwować na zdjęciu sprzed dwóch miesięcy. Niemiec stoi obok napisu na jednej z siłowni i prezentuje umięśnione ramie. Całość skomentował opisem do fotografii: "Dobrze spędzone popołudnie". A internauci porównali go do innego piłkarza, Tima Wiese, który po zakończeniu kariery także nabrał masy mięśniowej i został wrestlerem.
Z oficjalnego komunikatu przedstawionego przez Liverpool wynika, że poza wspomnianą wyżej dwójka piłkarzy, nowych pracodawców będzie musiała poszukać jeszcze piątka. To Sheyi Ojo, Ben Woodburn, Elijah Dixon-Bonner, Luis Longstaff oraz Sean Wilson.