Rosja udaje, że meczu Ukrainy wcale nie było. A ta wygrała wszystko, co mogła

Kacper Sosnowski
W środowy wieczór w Glasgow można było przekonać się, jak ważny w czasie wojny jest sport. Zwycięstwa Ukrainy nad Szkocją (3:1) nie pokazała rosyjska telewizja, a dla Ukraińców spotkanie miało być "kolejnym dowodem niezłomności". Piłkarze, którzy przed meczem musieli martwić się o ich rodziny i żyli historiami z frontu, przez 90 minut dali swym rodakom sporą dawkę tak potrzebnej radości.

- Bardzo trudno było przygotować drużynę do tej gry. Chłopaki myśleli o swoich rodzinach. Musieliśmy żartować, mówić, że mamy własną wojnę na boisku - mówił tuż przed meczem ze Szkocją selekcjoner Ukrainy Ołeksandr Petrakow. Oby lepiej zrozumieć, czym często zajęte głowy mieli piłkarze warto przytoczyć wypowiedź Ołeksandra Drambajewa, ukraińskiego młodzieżowca, który przed wojną grał w Mariupolu. Podzielił się on historią ze swego regionu, jak ukraińskie wojsko nieopodal jednego z punktów kontrolnych pomagało pewnemu emerytowi. Przez miesiąc przynosiło starszemu panu owsiankę i kaszę. Ten w końcu też coś przyniósł. Podarował Ukraińcom trzylitrową butlę miodu, zachęcał do spróbowania. W środku butelki był granat. Po odkręceniu wieczka zginęły trzy osoby.

Zobacz wideo Ivan zabrał piłkę i uciekł z mamą do Polski. "Syn pyta: mój dom jeszcze stoi?"

- Mój stosunek do Rosjan jest jednakowy od 2014 roku. Nienawidzę ich. Wszyscy są winni, jeden po drugim - mówił Drambajew w wywiadzie dla Digital Football. Historia z frontu i fragmenty wywiadu z Drambajewem były jednym z najchętniej czytanych tekstów w dniu meczu ze Szkocją na kilku sportowych portalach.

Mecz jako "dowód niezłomności"

Barażowy mecz też oczywiście budził spore emocje. Choć czasem można było odnieść wrażenie, że sportowe i wojenne pole bitwy zbyt mocno się mieszają. Prasa i media społecznościowe nieraz mówiły o spotkaniu ze Szkotami jako o kolejnym froncie. Niektórzy pisali o tym meczu nawet jako o potrzebie uhonorowania pamięci ofiar wojny. "Starcie w Glasgow ma naprawdę duże znaczenie, a zwycięstwo będzie kolejnym dowodem niezłomności Ukrainy. Będzie ważne zarówno dla naszych żołnierzy, jak i cywilów" - pisał portal Football24.

Zgrupowanie w czasie wojny, Ukraina gra o mundial. Zgrupowanie w czasie wojny, Ukraina gra o mundial. "Jak zobaczyłem chłopaków, trzęsły mi się ręce"

Szkoci w podbiciu rangi tego spotkania zresztą bardzo pomogli. Rzadko zdarza się, że kibice gospodarzy śpiewają hymn gości i trzymają ich flagi – a tak było właśnie w Glasgow. Kibice mieli kartki z fonetycznym zapisem pieśni. Ukraińscy gracze "Szcze ne wmerła Ukrajiny i sława, i wola" wysłuchali owinięci narodowymi flagami. To były mocne i płynące niemal do całego świata obrazki.

Być może to wszystko bardzo pomogło Ukraińcom, wywołało dodatkowe siły. Mówimy o drużynie, która nie grała międzypaństwowego meczu z inną reprezentacją od ponad pół roku, a ostatni sparing przed starciem w Glasgow zagrała... sama ze sobą. Z drużyną, której szans na wygraną nie dawali bukmacherzy, wskazujący na Szkocję. Na boisku braku rytmu meczowego Ukraińców widać jednak nie było.

90 minut radości dla rodaków

Było za to, szczególnie po kilkunastu minutach, widać bardzo zmotywowaną drużynę, ekipę wybieganą, która walczy jeden za drugiego. Drużynę, która dobrze organizuje się, gdy naciera przeciwnik, skutecznie odpiera ataki i łatwo przestawia się na kontratak. To była też drużyna pomysłowa. Po jednej z takich pomysłowych akcji i precyzyjnej długiej piłki tuż przed pole karne, pięknego gola strzelił Andrij Jarmołenko. W drugiej połowie gospodarzy szybko zaskoczył i na 2:0 podwyższył Roman Jaremczuk. Wymowne było, że po golu od razu podbiegł do trybun, jakby ofiarując to trafienie rodakom, których na stadionie w Glasgow było sporo.

Tragedia na HillsboroughCiała zmarłych zniesiono i przykryto płaszczami. "Najobrzydliwszy dzień w mojej karierze"

Chociaż Szkoci zdobyli kontaktową bramkę, to Ukraińcy udanie bronili się do końcowego gwizdka i mieli znakomite szanse na podwyższenie wyniku. Zdobyli gola w ostatnich sekundach spotkania i wygrali 3:1. Po meczu świętowali ze swymi kibicami pod ich trybuną. Trybuną rozśpiewaną i wdzięczną, za sprawienie, że świat na 90 minut stał się trochę lepszy. Niby to tylko chwila, ale w niedzielę znów będzie szansa na odciągnięcie milionów Ukraińców od smutnej codzienności. Wtedy ekipa Petrakowa zagra o mundial z Walią i choć znów zagra na wyjeździe, to wcale nie jest w tym meczu bez szans.

Warto zauważyć, że w środę Ukraińcy wygrali w międzynarodowej rywalizacji (tej sportowej) wszystko, co mogli. Ich drużyna do lat 21 pokonała Wyspy Owcze 4:0, a kadra U-17 poradziła sobie z Norwegią 3:2. Co ciekawe, żaden z meczów Ukrainy nie był pokazywany przez rosyjską telewizję Match TV, która posiada prawa do pokazywania eliminacji mundialu. Zaprezentowaniem wygranej Ukrainy ze Szkocją nikt w Rosji nie był jednak zainteresowany. Rosyjska stacja nie ma w programie też finałowego, niedzielnego meczu baraży. Dla jednych sport jest ważny, innym bardzo przeszkadza.

 
Więcej o: