Mourinho rozpłakał się jak dziecko. Wielkie chwile, wielka radość [WIDEO]

W meczu rewanżowym półfinału Ligi Konferencji Europy AS Roma wygrała z Leicester City 1:0 i awansowała do finału rozgrywek. Radości ze zwycięstwa nie ukrywał Jose Mourinho. Portugalczyk po prostu popłakał się jak dziecko tuż po końcowym gwizdku sędziego.

W pierwszym meczu półfinałowym Ligi Konferencji Europy AS Roma zremisowała z Leicester City 1:1, a przy bramce dla włoskiego zespołu asystował Nicola Zalewski. Polak na dobre zadomowił się w pierwszym składzie drużyny i zbiera świetne oceny. 

Zobacz wideo Wisła nad przepaścią. Brzęczek: Jakbym nie był optymistą, to musiałbym zrezygnować z pracy

Jose Mourinho zalany łzami. Emocjonalna reakcja trenera AS Romy

W spotkaniu rewanżowym 20-latek ponownie wystąpił od pierwszych minut rywalizacji. Pierwsza połowa zaczęła się wręcz fenomenalnie dla włoskiego zespołu. W 11. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Lorenzo Pellegrini, a Tammy Abraham wyskoczył wyżej niż obrońca Leicester City - Ricardo Pereira - i uderzeniem głową strzelił gola. Po zdobyciu bramki drużyna Jose Mourinho oddała inicjatywę przeciwnikom, ale ci nie byli w stanie stworzyć groźnych akcji w polu karnym rywala. Dzięki zwycięstwu z Leicester City AS Roma awansowała do finału Ligi Konferencji Europy.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Zalewski cieszy się z awansu do finału. Milik nie był w stanie odwrócić losów rywalizacjiZalewski cieszy się z awansu do finału. Milik nie był w stanie odwrócić losów rywalizacji

Po meczu radości nie było końca. Na wynik spotkania emocjonalnie zareagował trener zwycięskiego zespołu Jose Mourinho. Portugalczyk niecierpliwie czekał przy linii bocznej boiska na zakończenie rywalizacji. Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, na twarzy szkoleniowca pojawiły się łzy szczęścia. Do Mourinho podbiegli rozemocjonowani współpracownicy, którzy zaczęli tulić 59-latka, gratulując mu awansu do kolejnego etapu rozgrywek. 

W finale Ligi Konferencji Europy AS Roma zmierzy się z Feyenoordem, który w rewanżu w Marsylii utrzymał korzystny wynik z własnego stadionu - 3:2. W czwartek na murawie pojawił się również drugi reprezentant Polski Arkadiusz Milik, ale nie był on w stanie wpłynąć na wynik spotkania. Finał rozgrywek odbędzie się 25 maja w Tiranie. 

"Co za jakość". Nicola Zalewski robi furorę. Włosi pod wrażeniem

Więcej o: