Afera po meczu Boca Juniors. Kontrowersyjny karny i prezenty dla sędziów [WIDEO]

Drużyna Boca Juniors może mieć poważne kłopoty po ostatnim meczu przeciwko Club Always Ready w ramach rozgrywek Copa Libertadores. Przedstawiciele argentyńskiego giganta mieli wręczyć prowadzącym spotkanie sędziom prezenty. Sprawą zajęła się policja i CONMEBOL.

W nocy ze środy na czwartek odbyły się mecze czwartej kolejki rundy grupowej Copa Libertadores. Boca Juniors udało się do Boliwii na spotkanie z tamtejszym Club Always Ready. Słynny argentyński zespół zdołał wygrać na terenie rywali 1:0. Nie obyło się jednak bez kontrowersji.

Zobacz wideo Znamy najmocniejsze strony Argentyny. Tym mogą zaskoczyć Polaków na MŚ

Skandal po meczu Boca Juniors w Copa Libertadores. Mieli wręczyć sędziom upominki 

Jedyny gol padł w 37. minucie po uderzeniu z rzutu karnego Eduardo Salvio. 31-latek chwilę wcześniej został sfaulowany przez bramkarza gospodarzy Arnalda Gimeneza dos Santosa. Powtórki pokazały jednak, że golkiper, nim uderzył w nogi rywala, trafił w piłkę. 

Łukasz Gikiewicz w barwach Omonii Nikozja Łukasz Gikiewicz mógł grać w egzotycznej reprezentacji. "Zaszczyt"

Jednak dopiero po zakończeniu meczu wybuchła prawdziwa afera. Argentyńska telewizja TyC Sports podała, że w pomieszczeniu przeznaczonym dla sędziów, znaleziono kilka toreb z upominkami od Boca Juniors. Gdy piłkarze byli jeszcze na boisku, policja i przedstawiciele CONMEBOL przeszukali pokój arbitrów. Wśród prezentów przekazanych przez słynny klub były m.in. koszulki. Natychmiast je skonfiskowano. 

Szybko stało się jasne, że przedstawiciele Boca Juniors musieli wręczyć prezenty sędziom jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Wprawdzie nie padło oskarżenie o wręczenie łapówki, ale argentyński klub może mieć poważne problemy. Tego typu praktyki są wyraźnie zakazane. Club Always Ready już złożył wniosek o wszczęcie śledztwa

- Nie mamy nic przeciwko Boca Juniors. Zagrali świetny mecz, gratulujemy im zwycięstwa, ale pułkownik boliwijskiej policji poinformował nas w przerwie, że podobno sędziowie otrzymali od nich prezenty i paczki" - stwierdził wiceprezydent klubu Andres Costa, cytowany przez TyC Sports.

- Wspomniano, że ci, którzy wręczali prezenty, byli władzami Boca, ale nie mogę powiedzieć, o kogo konkretnie chodzi. Nie było mnie tam i byłoby nieodpowiedzialne, gdybym podawał nazwiska, które wskazały mi osoby trzecie. Chcę zająć się tym ostrożnie, aby nie zaszkodzić niczyjemu wizerunkowi" - dodał i zaznaczył, że zbadane zostaną odciski palców znajdujące się na przedmiotach. 

- Nie chcemy składać skargi na Boca Juniors ani prosić się o punkty. Zupełnie nie. Chcemy tylko, aby zespół sędziowski został sprawdzony i ukarany, ponieważ przepisy są jasne i zabraniają wręczania prezentów arbitrom" - podsumował.

Krok dalej poszedł jednak wiceprezydent ds. marketingu boliwijskiego klubu Oscar Barrenechea. Zamieścił on na Facebooku post, w którym wskazał, kto konkretnie miał przekazać prezenty arbitrom. To wiceprezydent Boca Juniors i legendarny piłkarz, Juan Roman Riquelme. Pozostaje czekać na reakcję argentyńskiego klubu i CONMEBOL.

Thierry HenryDodatkowy smaczek w finale LM. Henry: Dwaj faworyci do Złotej Piłki

Więcej o: