To miało być wielkie, piłkarskie święto. Setki kibiców kupiło wejściówki na poniedziałkowy finał Pucharu Polski. Jednak z powodu decyzji władz m. st. Warszawy i Komendy Miejskiej PSP nie mogli wejść na Stadion Narodowy z flagami.
"Służby informacyjne i porządkowe będą zobowiązane do odmówienia wniesienia na stadion banerów lub flag o wymiarach większych niż 2m x 1,5 zgodnie z niniejszą decyzją organu wydającego zezwolenie na przeprowadzenie imprezy masowej" – poinformował PZPN.
Całą sytuację skomentował prezes PZPN, Cezary Kulesza. W rozmowie z Interią wyznał, że PZPN zrobił wszystko, by odwołać się od tej decyzji.
- Fakty są takie, że jako PZPN zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, aby odwołać się o decyzji miasta. Rozmawiałem z wiceprezydentem Warszawy, przedstawialiśmy nasze argumenty komendantowi miejskiemu Państwowej Straży Pożarnej, interweniowaliśmy w Komendzie Głównej. Ale wszyscy byli nieugięci i podtrzymali decyzję - decyzję dla mnie niezrozumiałą - wyznał prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. .
Publikuj fani Kolejorza, zamiast dopingować swoich ulubieńców, „koczowali" na błoniach przed Stadionem Narodowym. To nie spodobało się Kuleszy, który wyraził solidarność z kibicami.
- Słyszałem, że krzyczeli "jeb... PZPN", mi też się trochę dostało, ale nie mam za to żadnych pretensji. Wiem jaka była frustracja kibiców, którzy przejechali setki kilometrów. Rozumiem ich. Byłem prezesem klubu, poznałem ich, wiem, że kochają te kluby. Dlatego jestem z nimi. Bo ja też jestem wściekły - podkreślał Kulesza.
Sam mecz zakończył się porażką Lecha Poznań 1:3. Tym samym Raków Częstochowa obronił zdobyty przed rokiem Puchar Polski.