Były reprezentant Ukrainy Anatolij Tymoszczuk uważany jest przez mieszkańców swojego kraju za zdrajcę. Obecny asystent trenera w Zenicie Sankt Petersburg zdecydował się nie opuszczać rosyjskiego klubu, pomimo inwazji Rosji na Ukrainę, a także nie potępił działań Władimira Putina, co skutkowało wyżej wspomnianą opinią wśród Ukraińców.
Tymoszczuk dał wyraz swojemu prorosyjskiemu nastawieniu także podczas meczu minionej kolejki, kiedy Zenit sięgnął po tytuł mistrzowski. 43-latek celebrował triumf rosyjskiej drużyny, ponownie nie odnosząc się w żaden sposób do wydarzeń na Ukrainie: - Świętuje zdobycie mistrzostwa, podczas gdy jego rodacy są bombardowani, deportowani, gwałceni i zabijani przez kraj, który wypłaca mu pensję - skomentował jego postawę anglojęzyczny profil zajmujący się ukraińską piłką Zorya Londonsk. Pokazywał serduszka w kierunku trybun, a wszystko z Gazpromem - głównym sponsorem Zenitu - na piersi.
Zarzuty stawianie Tymoszczukowi są o wiele poważniejsze niż tylko wcześniej wskazana dalsza praca w Zenicie czy brak potępienia działań Rosji. Były ukraiński piłkarz podejrzewany jest o współpracę z rosyjską służbą bezpieczeństwa FSB, a także tłumacząc się problemami w transakcjach płatniczych związanymi z sankcjami, przestał wypłacać alimenty swoim córkom. - Ten człowiek to gó**o - grzmiał wówczas były gracz Dynama Kijów Ołeksandr Alijew.
Postawę 43-latka w dosadnych słowach skomentował również dyrektor generalny Szachtara Donieck Serhij Palkin: - Wybrał pieniądze zamiast ojczyzny i rodziny. Jestem pewien, że mógłby znaleźć pracę gdzieś indziej. Posiada bogate doświadczenie jako zawodnik i trener - stwierdził, cytowany przez portal football24.ua.
Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Tymoszczuk został także wykreślony z rejestru reprezentantów kraju oraz zdecydowano odebrać mu się wszystkie tytułu i zdobyte nagrody. Jego rodzinny Łuck pozbawił go również tytułu honorowego obywatela miasta.