Przełom Kamila Grabary. Duńczycy zachwyceni: "Jeden z najlepszych". I ostrzegają

Dawid Szymczak
W Danii kibice śpiewają już o nim piosenki, a i w Polsce częściej mówi się o jego dobrej grze niż o kontrowersyjnych wypowiedziach. Kamil Grabara od blisko 12 godzin nie wpuścił gola i pobił ligowy rekord. - Lubię piłkarzy, którzy nie mówią i nie zachowują się jak wszyscy, bo wnoszą do sportu trochę koloru. Ale trzeba też pamiętać, by nie lekceważyć ludzi - mówi duński dziennikarz Martin Gottschalk Aksglaede.

Szachy poprawiają koncentrację i ćwiczą pamięć. Kamil Grabara gra często i tylko dlatego pamięta jeszcze, kiedy ostatni raz stracił gola w lidze. To był 28 listopada, mecz z Aalborgiem, wygrany przez FC Kopenhagę 3:1. Od tamtej pory - przez 7 spotkań, a dokładnie przez 704 minuty - nie dał się pokonać. Tym samym pobił przeszło dwudziestoletni rekord ligi duńskiej, który należał do Jana Hoffmana.

Zobacz wideo Kluczowy dzień dla przyszłości Lewandowskiego. "Na czerwono w kalendarzu"

Co jednak najistotniejsze, siódme czyste konto z rzędu 23-letniego Polaka pozwoliło jego zespołowi wygrać mecz na szczycie z Midtjylland, zwiększyć przewagę do 6 punktów i zrobić spory krok w kierunku mistrzostwa. Po meczu kibice Kopenhagi śpiewali pieśń na jego cześć, koledzy nosili na rękach i gratulowali, trener przepowiadał, że kiedyś zostanie wielkim bramkarzem, a on zapewniał w wywiadzie, że rekord jest zasługą wszystkich obrońców.

- Jest jednym z najlepszych bramkarzy w Superligaen i gra w najlepszej duńskiej drużynie. Jest bardzo szybki w bramce i ma świetny refleks. Zalicza wiele efektownych parad - charakteryzuje Grabarę Martin Gottschalk Aksglæde, dziennikarz TV2.

"Lewandowski, młody 33-latek". Raport ws. formy Polaka zaskoczył Barcelonę

Kamil Grabara bohaterem FC Kopenhagi. Pobił rekord duńskiej ligi - prawie 12 godzin bez wpuszczonego gola

Od dawna Grabara uchodził za spory talent. W końcu nie każdego siedemnastolatka kupuje Liverpool i już po niecałym roku pozwala trenować z pierwszą drużyną, a po półtora wystawia w letnim sparingu. Następnie wysyła na udane wypożyczenie do duńskiego Aarhus i na mniej udane, naznaczone kontuzją, do Huddersfield, grającego wówczas na zapleczu Premier League. Był to czas, w którym częściej niż o grze Grabary, mówiło się o jego wojenkach w mediach z byłymi reprezentantami, dziennikarzami czy bramkarzami, którym wytykał błędy i z których się naśmiewał. Ale później w Danii znów odżył. Kolejne udane wypożyczenie do Aarhus zaowocowało transferem za 3,5 mln euro do Kopenhagi (Grabara jest 7. najdroższym piłkarzem w historii tego klubu). Grabarę ceni też Czesław Michniewicz, który najpierw mianował go kapitanem młodzieżówki, a ostatnio powołał do dorosłej reprezentacji.

- Śledzę rozwój Kamila, odkąd pojawił się w Ruchu Chorzów. Znam go z młodzieżówki i spotkałem się z nim też na ostatnim zgrupowaniu dorosłej reprezentacji. Miałem czas, żeby przyjrzeć mu się podczas treningów i kilkukrotnie dłużej z nim porozmawiać - mówi Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy reprezentacji Polski, który uważa, że Grabara rozwija się bardzo harmonijnie. - Był w Liverpoolu, ale wyjechał z Anglii i znalazł klub, w którym regularnie grał. Następny krok? Jeszcze lepszy klub z ligi duńskiej, którą zdążył poznać. Widać, że każdy kolejny krok przybliża go do celu, czyli gry na bardzo wysokim poziomie. 

- To jeden z najlepszych bramkarzy w lidze. Jest bardzo ważny dla Kopenhagi, co najlepiej pokazał rewanż z PSV w Lidze Konferencji. Grabara się rozchorował, a jego zastępca Karl-Johan Jonsson nie zagrał dobrego meczu i Kopenhaga przegrała aż 0:4. Muszę przyznać, że w ostatnim czasie i Grabara, i cała obrona, znacznie się poprawili - mówi Martin Gottschalk Aksglæde.

Rosja wysuwa żądania do FIFA i UEFA. Największe za mecz z PolskąRosja wysuwa żądania do FIFA i UEFA. Największe za mecz z Polską

Po tamtym meczu spadła na Grabarę spora krytyka. "Trzeba pamiętać, by nie lekceważyć ludzi"

- Ma fantastyczne warunki fizyczne i świetną budowę somatyczną. To charakteryzuje bramkarzy, którzy obecnie osiągają najwyższy poziom. Ma predyspozycje wrodzone, jak wzrost, sylwetka, budowa ciała, ale też trzeba podkreślić, że Kamil jest bardzo otwarty i chłonny. Chce się poprawiać w każdym elemencie - zaznacza Dawidziuk.

- Co zatem powinien poprawić? - pytamy duńskiego dziennikarza TV2, który na bieżąco śledzi rozwój Grabary w Kopenhadze. - Przede wszystkim grę nogami. Czasami też, jak na przykład w meczu z PAOK w listopadzie, reaguje zbyt impulsywnie. Wtedy wyszedł przed pole karne, odbił piłkę ręką i dostał czerwoną kartkę. A to był dopiero początek meczu - słyszymy. 

- Należy pamiętać, że gra nogami u bramkarza nie powinna być sprowadzana tylko do tego, czy bramkarz celnie podaje do obrońców. Celne wybicie na 20 metrów, 30 czy 40 jest elementem technicznym. Ale jest jeszcze, bardzo często pomijany, aspekt rozumienia gry, obserwacji i analizy. Bramkarz, który dobrze gra nogami, wie, kiedy podać piłkę w lewy sektor boiska, a kiedy w prawy. Kiedy wybić do pomocnika czy napastnika, a kiedy podać obrońcy. Natomiast na pewno Kamil może ten element jeszcze rozwijać - mówi Dawidziuk. - Patrząc jednak na elementy stricte bramkarskie, nie widzę u niego jednego, który ewidentnie by go wyróżniał, ani też jednego deficytu, który natychmiast musiałby poprawić. Na pewno Kamil wyróżnia się w aspekcie psychologicznym i mentalnym. Widać, że bardzo dobrze radzi sobie z całą otoczką związaną z grą na profesjonalnym poziomie - dodaje. 

Zanim w Danii zrobiło się bardzo głośno o rekordzie Grabary, mówiło się o jego zachowaniu po spotkaniu z Aalborgiem. Kopenhaga wygrała, a on nie wpuścił gola. Po meczu cieszył się z tego sukcesu tuż przed kibicami Aalborga. - Jest charyzmatyczny, nie boi się mówić swoich opinii i lubi pożartować w mediach społecznościowych. Lubię takich piłkarzy, którzy nie mówią i nie zachowują się jak wszyscy, bo wnoszą do sportu trochę koloru. Ale trzeba pamiętać, by nie lekceważyć ludzi. Po tamtym meczu spadła na Grabarę spora krytyka. Nawet jego kolega z drużyny, Rasmus Falk, skrytykował jego zachowanie i powiedział, że nie było potrzebne - opowiada Martin Gottschalk Aksglæde.   

Duński portal "Tipsbladet" nakreśla tło. Pisze, że kibice Aalborga podczas meczu gwizdali na Grabarę za każdym razem, gdy trafiała do niego piłka. A to z kolei miało wynikać z tego, że przy okazji ostatniej wizyty na ich stadionie Polak nerwowo kopnął piłkę w trybuny. Za te gwizdy Polak zrewanżował się po ostatnim gwizdku.

- Nie jest krnąbrny ani arogancki. Jest pewny siebie, co na boisku na pewno mu pomaga. Zna swoją wartość, ale nie przekracza granicy. A co do mediów społecznościowych - niemal każdy młody człowiek z nich korzysta. Kamil ma to pod kontrolą. Potrafi oddzielić boisko i Internet - uważa trener bramkarzy reprezentacji Polski. 

Legia WarszawaNie ma komu sędziować meczów Legii. Rostkowski: To ryzykowanie ich karier

Transfer do silniejszej ligi? "Kamil uczy się, żeby grać, ale też gra, żeby się uczyć"

Dobrą grę Grabary i aż 14 czystych kont w 24 ligowych meczach dostrzegły kluby z silniejszych lig. Jess Thorup, trener Kopenhagi, przyznaje w wywiadach, że Polak ma potencjał, by grać na najwyższym poziomie, ale jego zdaniem na razie dla Grabary najlepsze byłoby pozostanie w Danii. - Kim Christensen jest jednym z najlepszych trenerów bramkarzy w kraju, więc Grabara na pewno może się jeszcze pod jego okiem rozwinąć. Przyszedł dopiero rok temu, podpisał kontrakt do 2026 r., więc myślę, że jeszcze tego lata nie odejdzie - mówi dziennikarz TV2. 

- W Kopenhadze jest mocnym punktem zespołu i to normalne, że inne kluby zwracają na niego uwagę. Już jest gotowy do gry na określonym poziomie, ale każdy klub spojrzy też na to, jaki on jeszcze ma margines rozwoju i jakim bramkarzem może się stać. Dzisiaj jest dobry, a może być jeszcze lepszy. Jest jednak w takim wieku, że do rozwoju potrzebuje nie tylko treningów, ale też meczów. Jak najwięcej. Te mecze otrzymał w Aarhus i dostaje teraz w Kopenhadze. Jeśli będzie wykonywał kolejny krok, powinien również o to zadbać. Kamil uczy się, żeby grać, ale też gra, żeby się uczyć - podsumowuje Andrzej Dawidziuk.

Więcej o: