Pierwszy raz od 16 lat nie awansowali na MŚ. "Lubią się kompromitować"

- Przez ponad dwanaście lat w tym zawodzie nigdy nie byłem tak upokorzony. Niestety, Nigeria lubi się kompromitować - napisał dziennikarz Shina Oludare po fatalnych wydarzeniach przed i po meczu Nigeria - Ghana. Jedna osoba nie żyje

Reprezentacja Nigerii we wtorkowy wieczór zagrała przed własną publicznością z Ghaną w rewanżowym meczu w finale kwalifikacji do mistrzostw świata w Katarze. W pierwszym spotkaniu, rozegranym cztery dni temu, padł bezbramkowy remis.

Zobacz wideo Michniewicz został sam na murawie. "Tak wyglądał obrazek wieczoru"

Robert Lewandowski Nowe informacje ws. wielkiego transferu Lewandowskiego. "Jest dogadany"

"Nigeria lubi się kompromitować"

Lepiej mecz zaczęli goście, bo już w 10. minucie objęli prowadzenie. Bramkę strzelił pomocnik Arsenalu - Thomas Partey. Dwanaście minut później wyrównał William Troost-Ekong. Potem to Nigeryjczycy mieli więcej szans na zwycięstwo. Oddali więcej strzałów (20-6), ale nie potrafili zdobyć zwycięskiego gola. W efekcie zremisowali i to rywale, którzy mieli lepszy bilans dwumeczu (gol zdobyty na wyjeździe), awansowali na mistrzostwa świata w Katarze.

Gorąco było także po zakończeniu spotkania. Na boisko wbiegli wściekli nigeryjscy chuligani. Nie mogli pogodzić się z faktem, że po raz pierwszy od szesnastu lat, ich ulubieńców nie będzie w mistrzostwach świata. Ostatni raz zabrakło ich na mundialu w 2006 roku w Niemczech. Chuligani zaczęli niszczyć stadion - od ławek po billboardy reklamowe. Zaczepiali też piłkarzy i chłopców do podawania piłek. Policjanci, by zatrzymać bandytów, musieli używać gazu łzawiącego. Zawodnicy obu drużyn musieli schronić się w szatniach.

 

Problemy zaczęły się jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Dwie i pół godziny przed pierwszym gwizdkiem arbitra, tysiące chuliganów przedarło się przez stadionową bramę i weszło na stadion wcześniej niż oczekiwano.

- Kiedy kręciłem panującą panikę w pobliżu wejścia na stadion, wojsko i policja zaatakowały mnie i niemal pobiły. Zepsuli mi telefon, mimo że przedstawiłem się jako dziennikarz, a akredytację miałem zawieszoną na szyi. Radość z pracy natychmiast zniknęła. Mam tylko nadzieję, że nie ma ofiar. Organizacja meczu to absolutne zero. Nie było żadnej kontroli tłumu. Przez ponad 12 lat w tym zawodzie nigdy nie byłem tak upokorzony. Niestety, Nigeria lubi się kompromitować - napisał na Twitterze Shina Oludare, dziennikarz GoalAfrica.

Niestety okazało się, że są ofiary śmiertelne. Zmarł Josephie Kabungo, oficer medyczny tego spotkania. Nie jest znana jeszcze przyczyna śmierci, ale być może miało to związek z atakiem chuliganów.

 - Jest zbyt wcześnie, aby zagłębiać się w szczegóły przyczyny jego śmierci, ale będziemy czekać na pełny raport CAF i FIFA na temat tego, co dokładnie się wydarzyło - napisał Andrew Kamanga, prezydent zambijskiej federacji piłkarskiej na Facebooku.

Robert Lewandowski Lewandowski zapytany o Paulo Sousę. Jego reakcja mówi sama za siebie [WIDEO]

Być może chuligani weszli "razem z bramą", bo trzy dni przed spotkaniem lokalne władzy postanowiły zapełnić stadion po brzegi i tym samym pomóc zawodnikom. Kupili ponad 20 tys. biletów i rozdali je. Władze zorganizowały również bezpłatny dowóz autobusem na stadion.

Więcej o: