Nie tak miał wyglądać debiut Czesława Michniewicza w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Nasi kadrowicze zaledwie zremisowali w czwartek 1:1 ze Szkocją w meczu towarzyskim. Wynik jest jednak zdecydowanie lepszy niż gra. Remis udało się go uratować dopiero w doliczonym czasie dzięki rzutowi karnemu wykorzystanemu przez Krzysztofa Piątka.
Polacy na Hampden Park zaprezentowali się fatalnie i wzbudzili obawy u kibiców dotyczące wtorkowego meczu ze Szwecją w finale baraży o awans na mistrzostwa świata w Katarze. Nasi kadrowicze nie potrafili stworzyć sobie dogodnych sytuacji do zdobycia bramki a na dodatek popełniali proste błędy w obronie.
Wyjątkowo oburzony postawą reprezentacji Polski jest Tomasz Hajto, który w ostrych słowach skomentował czwartkowy mecz. - U nas, to nawet nie chciało się tym, co trener dał im szansę. Oni jej nie wykorzystali, nie dali sygnału, nie powiedzieli swoją postawą na boisku: trenerze, ja chcę grać. Poza Łukaszem Skorupskim, bo on zaliczył bardzo dobre spotkanie i to dzięki niemu nie straciliśmy gola już w pierwszej połowie - przyznał szczerze 49-latek w rozmowie z Polsatem Sport.
Hajto wskazał także jednego zawodnika, który wyjątkowo zawiódł w starciu ze Szkotami. - Piotr Zieliński. Nie zagrał żadnej dobrej piłki, nie oddał ani jednego strzału. A my tu nie mówimy o chłopaku, co ma 19, 20 lat. Więcej daje drużynie Moder. Nawet, jak ma słabsze spotkanie, to pomaga zespołowi. Przynajmniej fizycznie coś sobą prezentuje - zauważył były reprezentant Polski.
- I jeszcze te błędy Recy i Bednarka. O ile jeszcze Recę mogę zrozumieć, bo on nie ma pewnego miejsca w składzie. On o ten skład walczy, to przecież Bednarek jest tym podstawowym. I w tej sytuacji on się zachowuje fatalnie. Robi błędy w ustawieniu. A przy golu swoje trzy grosze dokłada Zieliński, kryjąc pozycję spaloną. Jak takie błędy będziemy robili ze Szwedami, to od początku przyjdzie nam gonić wynik. A przy ich szybkich zawodnikach, to może źle wyglądać - stwierdził Hajto.
Finał baraży ze Szwecją odbędzie się już we wtorek 29 marca na Stadionie Śląskim w Chorzowie.