Polski bramkarz dostał prezent od losu. Wcześniej "to była tragedia"

Przemysław Tytoń dość niespodziewanie został nowym zawodnikiem Ajaksu Amsterdam. 35-letni bramkarz wraca więc do Europy po trzech latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych, których nie wspomina zbyt dobrze. - W Cincinnati wszystko było pięknie opakowane, ale brakowało odpowiedniego kroku w kierunku profesjonalizmu - mówi były reprezentant Polski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Przemysław Tytoń nie może zaliczyć pobytu w Stanach Zjednoczonych do udanych. Polak w poprzednim sezonie rozegrał zaledwie 15 spotkań, w których tylko trzykrotnie udało mu się zachować czyste konto. To i tak był lepszy wynik niż jeszcze sezon wcześniej, ale nie skłoniło to doświadczonego bramkarza do pozostania za Oceanem.

Zobacz wideo Właściciel Wisły Kraków wyznaje. "Trzeba było dokonać tego wcześniej"

Agent Przemysława Tytonia usilnie poszukiwał mu nowego pracodawcy już w Europie i jak się okazało ta misja udała się lepiej, niż można się było tego spodziewać. Polak dostał prezent od losu. Trafił bowiem do... Ajaksu Amsterdam. Doświadczony golkiper ma pełnić w nowej drużynie rolę rezerwowego, ale być może uda mu się jeszcze wystąpić w kilku spotkaniach na najwyższym poziomie.

France Soccer League OneUjawniono zarobki Arkadiusza Milika we Francji. Kosmiczne sumy dla piłkarzy PSG

Tytoń bardzo źle wspomina Cincinnati. "Liczyłem, że coś się ruszy, ale się nie ruszyło"

Po powrocie do Europy Przemysła Tytoń odetchnął z ulgą, o czym opowiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Polski bramkarz przyznał, że nie będzie najlepiej wspominał pobytu w Cincinnati. - Czas spędzony w amerykańskiej MLS trochę mi przyłożył - przyznał 35-latek. - Nie wszystko wyglądało tak, jak powinno. Brakowało mi radości wygrywania, a chciałem ją odzyskać. 

Tytoń przyznał także, że gra w MLS była kompletną stratą czasu ze względu na podejście trenerów w Cincinnati. - Pierwszy raz w życiu w okresie przygotowawczym więcej odpoczywałem, niż trenowałem - mówił Tytoń, który dodał także, jak to się potem przekładało na występy drużyny. - Były mecze, że rywale oddawali na moją bramkę po 29 strzałów, w tym 19 celnych. Kotłowało się strasznie. A ja byłem rozczarowany. Liczyłem, że coś się ruszy, ale się nie ruszyło. Naprawdę ostatnie lata to była tragedia. W Cincinnati wszystko było pięknie opakowane, ale brakowało odpowiedniego kroku w kierunku profesjonalizmu - zakończył. 

 Polskim kibicom Przemysław Tytoń kojarzy się przede wszystkim z obronionym rzutem karnym w meczu otwarcia Euro 2012 z Grecją (1:1). 35-letni bramkarz wszedł na boisko w 70. minucie meczu za Macieja Rybusa i zastąpił w bramce Wojciecha Szczęsnego, który otrzymał czerwoną kartkę. Wtedy to rezerwowy golkiper przy pełnym Stadionie Narodowym obronił strzał Georgiosa Karagounisa i uratował nam remis. 

Krzysztof PiątekCo dalej z Piątkiem? Włosi podają dwa możliwe scenariusze. Jeden niespodziewany

Jak się później okazało, tamto spotkanie nie było wcale przepustką do wielkiej reprezentacyjnej kariery. Tytoń był powoływany do kadry, ale nie potrafił przebić się przy bardzo silnej konkurencji. W sumie zanotował więc tylko 14 występów w kadrze. 

Więcej o: