Cyniczne zachowanie legendy ukraińskiej piłki. "Wsadził język w d**ę"

Artem Fedecki, były reprezentant Ukrainy, w bardzo ostrych słowach skomentował decyzję Anatolija Tymoszczuka dotyczącą inwazji Rosji na Ukrainę. - Jestem rozczarowany. Wsadził język w d**ę i milczy. To takie cyniczne i niskie - powiedział w rozmowie z fanday.net.

Rosjanie 24 lutego rozpoczęli inwazję na Ukrainę. Od tamtej pory świat sportu podejmuje decyzję o wykluczaniu rosyjskich sportowców, przez co m.in. piłkarze reprezentacji Rosji nie zagrają z Polską w barażach do mistrzostw świata.

Zobacz wideo "Marzenie Putina o stworzeniu wielkiej Rosji jest koszmarem mojego kraju". Władimir Kliczko pokazał zniszczenia po ostrzale rakietowym

W bardzo ostrych słów na temat inwazji Putina na Ukrainę wypowiedział się Artem Fedecki, 53-krotny reprezentant Ukrainy, z którą zagrał na Euro 2016. - Putin czeka na trybunał. Niech ten drań wreszcie umrze. Cała Ukraina cierpi z powodu tego jednego pasożyta. Dzięki Bogu, że wspiera nas cały świat. Cały świat mówi o Ukrainie i wspiera naszego prezydenta - przyznał Fedecki w rozmowie z portalem fanday.net.

Fedecki aktualnie znajduje się w Łucku, gdzie dołączył do wojsk ukraińskich, by walczyć z Rosją. - Jak dotąd jest spokojnie. Obserwujemy to, co się dzieje. Któregoś dnia pociski samosterujące trafiły w lotnisko, ale nasi ludzie są wspaniali i nie wpadają w panikę. Oczekujemy i wierzymy w zwycięstwo. Dla Ukrainy - dodał.

Tymoszczuk zdrajcą Ukrainy. "Wsadził język w d**ę"

Fedecki próbował także skontaktować się z Anatolijem Tymoszczukiem. Ukraińska federacja podjęła decyzję o wymazaniu jego wyczynów z reprezentacją Ukrainy, której był w przeszłości bohaterem. - To zdrajca. Nic więcej. Napisałem mu wiadomość. Przeczytał ją, ale pozostawił bez odpowiedzi. Jego zachowanie jest zaskakujące. Rosja ostrzeliwuje cywilów, zrzuca bomby na szpital położniczy, a on to wszystko wie, bo jego rodzice mieszkają w Łucku. Z pewnością utrzymuje kontakt z ojcem, który jest świadomy tego, co się dzieje - opisał Fedecki.

- Cyniczne jest zamykanie oczu na to, co się dzieje i niereagowanie w żaden sposób. Co ma w swojej klatce piersiowej? Bo myślę, że nie ma serca. Nie martwi się niczym i nie próbuje nic zrobić. Po prostu jest cicho... Nikt nie zmusza go do wzięcia karabinu i natychmiastowego pójścia na wojnę. Był symbolem ukraińskiej drużyny narodowej. 144 mecze! Nikt nie był w stanie tego zrobić i nie będzie w stanie w najbliższej przyszłości. Myślę, że w jego przypadku pieniądze znaczą więcej niż to, co dzieje się w Ukrainie - dodał były reprezentant Ukrainy.

Fedecki opisał także historię związaną z Tymoszczukiem, która wydarzyła się w 2014 roku po ataku Rosji na Krym. - Nie można o nim powiedzieć, że jest patriotą. Jestem rozczarowany. Nie wyobrażałem sobie takiej postawy z jego strony. Gdy graliśmy w reprezentacji, pojechaliśmy z nim do szpitala. Odwiedziliśmy wojsko, przywieźliśmy im prezenty. Wiele to dla nich znaczyło i on sam dobrze to widział. A potem wsadził język w d**ę i milczy. To takie cyniczne i niskie - przypomniał pomocnik.

- Ale to jego wybór. Nie wiem, jak on będzie z tym żyć. Ukraina wygra i on będzie musiał z tym żyć. Nic nie przeszkodziło mu zerwać kontraktu i wyjechać do innego kraju. Nie mówię o Ukrainie. Tutaj już nikt na niego nie czeka - dodał, przypominając, że Tymoszczuk nadal ma ważny kontrakt w Zenicie Sankt-Petersburg.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.