"Zatoniemy szybciej niż Titanic". Rosjanie przerażeni

- Żyjemy w niespokojnych czasach. Piłka nożna ucierpiała jako jedna z pierwszych branż. W tej sytuacji trzeba działać, inaczej zatoniemy szybciej niż Titanic - napisała Zarema Salichowa, partnerka właściciela Spartaka Moskwa na łamach sport-express.ru.

Zarema Salichowa to żona Leonida Feduna, właściciela Spartaka Moskwa. Rosjanka znajdowała się w zarządzie klubu do maja zeszłego roku, czyli do momentu zatrudnienia Ruiego Vitorii w roli szkoleniowca Spartaka. To Salichowa odpowiadała w głównej mierze za bałagan w klubie, a od zwolnienia zaczęła ujawniać różne informacje na temat Spartaka i polityki transferowej klubu na Telegramie. W trakcie meczu z CSKA kibice tamtejszego zespołu wywiesili transparent, w którym określili fanów Spartaka "niewolnikami dz***i Feduna".

Zobacz wideo Tak dziś wygląda Ze Roberto. WOW!

Żona właściciela Spartaka wprost o rosyjskiej piłce. "Zatoniemy szybciej niż Titanic"

Zarema Salichowa wypowiedziała się na temat sytuacji w rosyjskim futbolu na łamach portalu sport-express.ru. Żona właściciela Spartaka Moskwa nie bała się użyć mocnych słów. - Żyjemy w niespokojnych czasach. Piłka nożna była jedną z pierwszych branż, które ucierpiały. Piłkarze Zenitu zdążyli zagrać swój mecz w Lidze Europy i wrócić do domu. Teraz trzeba działać w sposób bardziej skoordynowany, to ważniejsze teraz bardziej niż kiedykolwiek. Inaczej zatoniemy szybciej niż Titanic, który na zewnątrz był piękny - powiedziała.

Rosjanka zwróciła też uwagę na sytuację Krasnodaru, który zawiesił kontrakty większości zagranicznych piłkarzy poza Grzegorzem Krychowiakiem. - Krasnodar zasługuje na szacunek, bo nie jest wspomagany przez pieniądze podatników. Ale po co tworzyć tę aureolę męczenników, walczących z młodą kadrą i niezbyt doświadczonym trenerem? Spartak nie jest winien tego, ze Krasnodar nie ma ośmiu zawodników. Prędzej czy później wszyscy będziemy w takiej sytuacji. No może poza Zenitem, bo to klub z innej planety - dodała Salichowa.

Salichowa odniosła się też do poziomu sędziowania w Rosji. W trakcie meczu Spartaka Moskwa z Krasnodarem arbiter przyznał rywalom rzut karny, którego nie powinno być. - Po co jest VAR, skoro widać, że nasz piłkarz nie złamał zasad i nie powinno być karnego? Wcześniej dobrze zauważyli zagranie ręką przez Nicholsona, ale wcześniej to samo zrobił gracz Krasnodaru. Tu już karnego nie było? - pyta Rosjanka.

Więcej o: