Media oskarżają ikonę ukraińskiej piłki o zdradę. Pokazują dokumenty, że był agentem służb

Antoni Partum
Przez wiele lat Anatolij Tymoszczuk, były kapitan reprezentacji Ukrainy, był podziwiany przez swoich rodaków. Sytuacja się jednak diametralnie zmieniła. Pracownik Zenita Sankt Petersburg jest na dobrej drodze, aby zostać najbardziej znienawidzonym sportowcem w ojczyźnie. W internecie pojawiły się dokumenty, które sugerują, że Tymoszczuk jest... współpracownikiem rosyjskich służb specjalnych.

Anatolij Tymoszczuk to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii Ukrainy. W reprezentacji zagrał aż 144 spotkania, wystąpił na mundialu w 2006 roku oraz na Euro 2012 i 2016. Zdobył trzy mistrzostwa swojego kraju, po dwa tytuły mistrza Niemiec oraz Rosji. Z Bayernem Monachium trzykrotnie grał w finale Ligi Mistrzów, wygrywając ją w 2013 roku. Z Zenitem sięgnął zaś po Puchar UEFA. Najlepszy piłkarz Ukrainy z 2006 i 2007 roku otrzymał też wiele medali rangi państwowej za wybitne osiągnięcia w sporcie. Ale dziś jest personą non grata. I to łagodnie pisząc.

Zobacz wideo Kliczko walczył przez całe życie. "Teraz chwycił za broń i stanął do obrony Kijowa"

"I tak go zabiję". Reprezentant Holandii może trafić na długie lata do więzienia, gdy wróci z Rosji

- Ten człowiek to gó**o - powiedział były zawodnik Dynama Kijów i reprezentacji Ukrainy, Ołeksandr Alijew. 

- Rosjanie, wy boicie się wychodzić z domów? Przecież to Ukraińcy leżą pod waszymi czołgami. Tola, jesteś z Ukrainy, jak możesz milczeć i dalej tam pracować? Razem graliśmy w reprezentacji, z dumą nosiliśmy jej koszulkę, słuchaliśmy hymnu. Wspólnie wygrywaliśmy i przegrywaliśmy, a teraz po prostu milczysz? Jak możesz z tym żyć? - dodaje Jewhen Łewczenko, inny reprezentant kraju

Po kilku latach wojny podjazdowej, Rosjanie znów w otwarty sposób zaatakowali Ukrainę. Wojsko Władimira Putina niszczy miasta i morduje ludność cywilną. Wielu ukraińskich sportowców, na czele z braćmi Kliczko i Ołeksandrem Usykiem, założyło mundury i broni ojczyzny. Inni wspierają kraj chociaż w mediach społecznościowych. A Tymoszczuk? Nie dość, że milczy, to pozostaje w Rosji, pracując w sztabie szkoleniowym Zenita Sankt Petersburg.

Mało? Tymoszczuk nie zamierza utrzymywać swoich córek. - Z powodu sankcji wobec Rosji dotyczących transakcji płatniczych nasz klient prawdopodobnie nie będzie w stanie zapłacić za utrzymanie swoich córek Noah i Mia, dopóki sankcje te będą obowiązywać - poinformował adwokat piłkarza w oficjalnym sądowym piśmie, a historię przybliża "Bild".

Ale okazuje się, że o najgorszym nie wiedzieliśmy.

Tymoszczuk został współpracownikiem rosyjskich służb specjalnych

Konstantyn Andrijuk, ukraiński dziennikarz, opublikował na Facebooku zdjęcia dokumentów, które mają świadczyć o tym, że Tymoszczuk od 2012 roku jest agentem rosyjskich służb specjalnych.

Robert LewandowskiRobert Lewandowski i długo, długo nic. Niewiarygodne zestawienie

- Około czterech lat temu, podczas pierwszych medialnych doniesień o rozwodzie Tymoszczuka, na mój mail trafiła ciekawa wiadomość od anonimowego autora. To było pięć zdjęć. Wszystkie były z 2012 roku. Fotografie przedstawiały dokumenty na zgodę Tymoszczuka na współpracę z FSB [Federalną Służbą Bezpieczeństwa] - napisał Andrijuk. A co przeczytamy w dokumentach?

Przysięga
Ja, Anatolij Tymoszczuk, po wstąpieniu do służby w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, przysięgam wierność narodowi Federacji Rosyjskiej. Przysięgam przestrzegać Konstytucji i ustaw Federacji Rosyjskiej; szanować i przestrzegać prawa i wolności człowieka; wiernie wykonywać polecenia przełożonych i obowiązki wynikające z pełnionego urzędu. Przysięgam godnie znosić trudy służby w organach spraw wewnętrznych, być uczciwym i odważnym stróżem prawa. Przysięgam być czujnym i dochować tajemnicy państwowej i służbowej

- Sami musicie to ocenić - dodał Andrijuk. Część kibiców zastanawia się, dlaczego dopiero teraz publikuje to ukraiński dziennikarz, skoro posiada te zdjęcia od kilku lat. Być może Andrijuk nie mógł tego zweryfikować, więc zachował je dla siebie. Ale ostatnie zachowanie Tymoszczuka sprawia, że podejrzenia są uzasadnione.

W Rosji też był wrogiem publicznym

Ironia losu polega na tym, że w 2015 roku (gdy wciąż grał dla kadry), Tymoszczuk został nazwany faszystą, ale przez stronę rosyjską. Wraz z kilkoma kolegami z reprezentacji pojechał do kijowskiego szpitala, gdzie leczyli się żołnierze ranni w wojnie na wschodzie Ukrainy. "Zapomniał, kto mu płaci", "a jak mu się nie podoba w Rosji, powinien jechać do Donbasu i jak jego faszystowscy rodacy zabijać dzieci i staruszki" - można było przeczytać na rosyjskim Twitterze.

Więcej o: