Osiem lat Zachód przymykał oko. Dlaczego FIFA miała być świętsza od Angeli Merkel?

Michał Kiedrowski
"Czy za trzy miesiące ofiary przestaną dla FIFA istnieć?". Takie pytanie zadał jeden z internautów po tym, jak FIFA dała zawodnikom możliwość zawieszenia swoich kontraktów w Rosji, ale jednocześnie nakazała im powrót do klubów w nowym sezonie. Odpowiedź brzmi: "Tak, co w tym dziwnego?". FIFA postępuje tak od dziesiątek lat. Ale tak naprawdę to nie jej wina.

Korupcja, niegodziwe zyski, żądza pieniądza — krytyka FIFA jest w ostatnich dniach ostra, ale jednak jednowymiarowa. Tak, to prawda, że w Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej pieniądz przesłonił inne wartości, ale to bardzo wąskie podejście do tego problemu. Przyczyna, że FIFA sama z siebie nie umiała zachować się jak trzeba po bandyckiej agresji Rosji na Ukrainę, leży zupełnie w innym miejscu. Daleko poza tą organizacją. 

Ta wojna nie zaczęła się 24 lutego. Ludzie giną od 8 lat

Znakomicie uświadomił to Jewhen Radionow w programie Sport.pl LIVE w poniedziałek. Inwazja Rosji na Ukrainę nie zaczęła się w czwartek 24 lutego. Ta wojna trwa od ośmiu lat. Od ośmiu lat giną na niej żołnierze i cywile. Już osiem lat temu wojsko rosyjskie otworzyło ogień do wycofujących się korytarzem humanitarnym Ukraińców. Po bitwie pod Iłowajśkiem taki korytarz zagwarantował im sam prezydent Rosji Władimir Putin. Skończyło się to masakrą przemilczaną w szczycącej się swoimi wartościami humanitarnymi Europie. 

Zobacz wideo

Trudno mieć pretensje do FIFA, że nie zauważyła inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego, skoro cały postępowy Zachód przymykał oko na agresywne działania Moskwy przez długie lata. Działacze FIFA też mieli prawo pomyśleć: business as usual. Skoro Niemcy "nagrodziły" Rosję budową rurociągu Nord Stream II za aneksję Krymu i oderwanie od Ukrainy dużej części kraju na wschodzie, to dlaczego Gianni Infantino i spółka mieli być świętsi od papieża? Przepraszam, świętsi od Angeli Merkel. 

Gol Roberta LewandowskiegoBayern rozbił rywali w Lidze Mistrzów. Osiem goli, hat-trick Lewandowskiego

Przecież to nie jest tak, że sport podąża przed polityką. Przeciwnie. Naśladuje polityków, a często chodzi na ich pasku. Czy Związek Radziecki Stalina, który mordował i torturował miliony ludzi różnych narodowości, był mniej odrażający niż Rosja Putina? A to właśnie wtedy szeroko ramiona dla ZSRR otworzyły FIFA i MKOl. To w 1952 r. sowieci zadebiutowali na igrzyskach, a do piłkarzy przed ich meczem z Jugosławią telegram wysłał sam Józef Stalin, podkreślając jak ważny jest ich występ dla komunistycznej ojczyzny. "Wujaszka Joe" zaakceptowały najpierw rządy, a potem społeczeństwa na zachodzie Europy i w USA, przymykając oko na komunistyczne zbrodnie w Europie Wschodniej, dlaczego więc Międzynarodowy Komitet Olimpijski miał odmawiać mu splendoru dla olimpijskich stadionach?

Długie lata kapitał nie miał narodowości. W końcu okazało się coś innego

A wracając do bardziej współczesnych czasów: kto naciskał na FIFA, by przychylnie spojrzała na Katar? Czyżby nie sam były prezydent Francji, Nicolas Sarkozy?  

Szwedzi wściekli na decyzję FIFA? Wskazują przewagę PolakówSzwedzi wściekli na decyzję FIFA? Wskazują przewagę Polaków

Przez dziesięciolecia w świecie zachodu obowiązywał paradygmat, że kapitał nie ma narodowości. Politycy zacieśniali gospodarcze więzi i z Rosją, i z Chinami, a obrońcy praw człowieka mieli pretensje do sportowców, dlaczego nie protestują przeciwko startom w igrzyskach w Soczi i Pekinie. Przecież trudno o gorzej zaadresowany przekaz. A co mieli zrobić biedni olimpijczycy? Odmówić startu i zniszczyć całą swoją karierę i marzenia? Protestować to trzeba było przeciwko politykom w demokratycznych krajach, bo to oni sportowców wpędzili w tę niezręczną sytuację.  

Zresztą najbardziej tę hipokryzję pokazywał świat piłki nożnej. Od lat największe kluby piłkarskie budują swoją markę w Chinach. Jeżdżą tam na lukratywne tournée, zarabiają miliony euro za jeden występ. Pozują do zdjęć z kibicami i partyjnymi notablami. I obrońcom praw człowieka to nigdy nie przeszkadzało. Nie było protestów, bo chińska kasa płynęła na Zachód, a sport miał "uzachodnić" mieszkańców Dalekiego Wschodu.  

A czy tak samo nie jest z Katarem, w którym nie przestrzega się podstawowych praw człowieka? Który przygotowuje mundial kosztem życia i zdrowia tysięcy robotników, pracujących w skandalicznych warunkach?

Trudno mieć pretensję do FIFA, skoro hipokryzja w świecie piłki kwitnie od lat

Pięknie zaprotestowali rok temu piłkarze Niemiec, gdy pokazali się przed meczem eliminacji mistrzostw świata napis na koszulkach: Human Rights. Mnie nastrój chwili nie porwał, bo miałem w pamięci, że ledwie sześć tygodni wcześniej protestujący w barwach narodowych Manuel Neuer, Leroy Sane, Serge Gnabry i Joshua Kimmich grali w Katarze mecz klubowych mistrzostw świata na stadionie w Al Rayyan.

No, ale wtedy reprezentowali prywatną firmę Bayern Monachium, która zarobiła na dwóch meczach kilkanaście milionów dolarów. Protestować nie wypadało. Zresztą my, ludzie Zachodu, doskonale umiemy oddzielić to, co publiczne – jak występ w reprezentacji kraju, od tego, co prywatne – jak gra dla Bayernu Monachium

Baraże MŚ 2022. Jakie są zasady? Na kogo może trafić Polska? Co daje rozstawienie?Oficjalnie: Reprezentacja Polski w finale baraży el. MŚ 2022!

Na tym tle głos reprezentacji Polski, która odmówiła gry z Rosją, zanim jeszcze Zachód ogłosił potężne sankcje gospodarcze wobec Moskwy, był czymś niezwykłym. Ale nie łudźmy się - Robert Lewandowski i spółka kar od FIFA za takie wychylenie się uniknęli tylko dlatego, że nagle w Europie zmienił się paradygmat. Już nie tylko kapitał, ale nawet ropa i gaz mają narodowość. 

Wielu kibiców i ludzi sportu, a szczególnie ci z piłki nożnej, lubi podkreślać, że sport wyznacza trendy społeczne. Nic bardziej mylnego. On podąża tylko za kursem, który wyznaczą mu politycy. I, jak widać po FIFA, często jest spóźniony.

Więcej o: