Między czołgiem a niebytem. Krychowiak utknął w Rosji. Jego sytuacja jest patowa

Kacper Sosnowski
Jeśli Grzegorz Krychowiak opuściłby teraz rosyjski Krasnodar, to w praktyce skreśliłby się z piłki na pół roku, a w kadrze zagrał zapewne dopiero na jesieni. Poza tym wypowiedzenie kontraktu mogłoby go kosztować miliony. I choć piłkarz nie chce dalej grać w Rosji, to jego sytuacja jest patowa. Podobnie wygląda to zresztą u innych Polaków grających w tamtejszej lidze.

Po polsku i rosyjsku jest na to takie samo powiedzenie: znaleźć się między młotem a kowadłem. Osadzając temat w realiach społeczno-sportowych można by stwierdzić, że Grzegorz Krychowiak znalazł się między czołgiem a zsyłką na trybuny - piłkarskim niebytem. Chociaż reprezentant Polski podjął rozmowy z Krasnodarem o rozwiązaniu kontraktu, to z naszych informacji wynika, że na razie nie ma szans, by z chęci rozstania wyszedł w miarę szybko i bez dużych strat.

Zobacz wideo To piłkarze stoją za buntem PZPN. Wiemy, kto był inicjatorem

"Pieprznij ten Krasnodar i wyjeżdżaj z tego trzeciego świata"

Najpierw jednak trzeba zaznaczyć, że Krychowiak już kilka razy wykazał się sporą odwagą. Jako jeden z pierwszych kadrowiczów zamieścił na swych mediach społecznościowych oświadczenie: "W wyniku agresji Rosji na Ukrainę, nie zamierzamy wystąpić w barażowym meczu z Rosją (…) Myślami jesteśmy z narodem Ukraińskim". Nie był w tym oświadczeniu sam, ale jego sytuacja jest inna niż w przypadku innych kadrowiczów - Krychowiak na co dzień mieszka w kraju agresora i otacza go specyficzna rzeczywistość.

W Rosji ten wpis wywołał złość mediów i kibiców, ale Polak nie przejmował się konsekwencjami. Oczywiście, dostał też kilka uwag od Polaków o rublach, które tam ciągle zarabia i rad typu "pieprznij ten Krasnodar i wyjeżdżaj z tego trzeciego świata". Tyle że nawet mimo takiej chęci trudno taki plan zrealizować z dnia na dzień.

Nie ma prawnych narzędzi, które w obecnej sytuacji pozwalałyby piłkarzom z dnia na dzień rozwiązać kontrakt z klubami z Rosji. Argumenty o tym, że Rosja militarnie najechała Ukrainę, w świetle umowy na linii zawodnik – klub nie są wystarczające. Nie pociągają za sobą żadnych skutków prawnych. Zawodnicy mogą oczywiście próbować jednostronne zerwać kontrakt z klubem i toczyć batalie prawne, ale prawo póki co nie jest po ich stronie. W grę wchodzi też kilku miesięczne zawieszenie w próżni i brak możliwości podpisania umowy z nowym klubem.

Niełatwa też jest droga do porozumienia się z pracodawcą. Szefowie rosyjskich klubów nie chcą rozstawać się z piłkarzami, na których mogą dobrze zarobić - dotyczy to Krychowiaka, ale też Sebastiana Szymańskiego z Dynama Moskwa. Gdyby ci cenieni na rynku rosyjskim piłkarze dążyli do zerwania umów, to spotkaliby się z żądaniami zapłacenia ogromnej rekompensaty finansowej, która mogłaby wyrównać klubom utratę podstawowego i cennego gracza. Szymański wart jest obecnie kilkanaście milionów euro, podobnie zresztą jak Krychowiak.

Grzegorz, jesteś wielki. Krychowiak sabotuje Rosjan. I to na ich terenieGrzegorz, jesteś wielki. Krychowiak sabotuje Rosjan. I to na ich terenie

Poza tym - ewentualne kosztowne rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron nie daje obecnie szansy na grę w innym klubie. Niemal w całej Europie okna transferowe są już zamknięte. Zawodnik, który porzuci swój klub, znajdzie się na piłkarskim aucie, mecze będzie mógł oglądać z trybun. To w przypadku Szymańskiego, Krychowiaka czy również grającego w Rosji Macieja Rybusa oznaczałoby zapewne pożegnanie się z reprezentacją. Bo jaką szansę na grę mieliby gracze bez meczowego rytmu, którzy do nowego klubu mogliby dołączyć w lipcu?

Oczywiście, jest jeszcze kilka lig, w których umowy da się podpisać - m.in. mołdawska, litewska i estońska. Ale to dla reprezentantów Polski byłoby raczej skazanie na peryferia futbolu. Okno transferowe jest też otwarte w mocniejszej lidze szwedzkiej, a także w Brazylii lub USA. W amerykańskiej MLS można kontraktować graczy aż do 4 maja, ale taki transfer też wymaga przygotowania, a potem też załatwienia wizy i pozwolenia na pracę. Uderzenie ręką w stół i powiedzenie Rosji "da swidania" byłoby dla piłkarzy grających w tamtejszej lidze strzałem w stopę.

Zmiana przepisów i otworzenie okna transferowego?

To dlatego ostatnio sporo uwagi wzbudził pomysł FIFPro, czyli związku reprezentującego piłkarzy, który zaapelował do FIFA, by tak zmienić przepisy, aby umożliwić graczom z Ukrainy i Rosji zmianę barw klubowych bez konieczności wypłaty ogromnych odszkodowań i z możliwością znalezienia nowego pracodawcy od ręki. Gdy pytaliśmy o sprawę w Polskim Związku Piłkarzy, usłyszeliśmy, że nad pomysłem pracuje jej prezes Euzebiusz Smolarek, ale to może chwilę potrwać.

Pismo z podobną inicjatywą ma wysłać też do FIFA PZPN. - Chodzi, by zawodnicy z ligi ukraińskiej czy zagraniczni gracze grający w Rosji, mogli do końca marca znaleźć nowy klub – mówi nam rzecznik związku Jakub Kwiatkowski.

Wracając do Krychowiaka, dla którego kadra jest priorytetem, to gracz Krasnodaru jest w szczególnej sytuacji i ma spory głód gry. Ostatni mecz o stawkę rozegrał bowiem 5 grudnia 2021 roku. Potem był zawieszony za czerwoną kartkę, a po przerwie zimowej jego drużyna nie rozegrała jeszcze żadnego meczu w lidze. Powodem jest zamknięta przestrzeń powietrzna nad Krasnodarem, który znajduje się niedaleko granicy z Ukrainą.

Zawieszają kontrakty, z Krychowiakiem wciąż rozmawiają

Krychowiak, jak usłyszeliśmy, jest też dla Krasnodaru ważnym piłkarzem. Nie bez kozery został kapitanem drużyny. Jego sytuację trudno porównywać z trenerem zespołu Danielem Farkem, który był tam raptem półtora miesiąca, nie poprowadził ekipy w żadnym meczu o stawkę, i który bez problemu może za chwilę poprowadzić inną drużynę. Na rozwiązanie kontraktu Niemca właściciel klubu zgodził się dość sprawnie.

Piesek Putina jest gotowy do wszystkiego. Jest w pełni oddany prezydentowi RosjiPiesek Putina jest gotowy do wszystkiego. Jest w pełni oddany prezydentowi Rosji

Siergiejowi Galicki jest jednak biznesmenem, który wie, jak liczyć pieniądze i na co może sobie pozwolić, szczególnie w nowych ekonomicznych realiach, w których znalazł się on i jego kraj. Nie zrezygnuje tak po prostu z wartych łącznie ponad 60 mln euro dziesięciu obcokrajowców. Tych piłkarzy do opuszczenia klubu namawiał zresztą Krychowiak i sporą ich grupę przekonał, przynajmniej do prób rozwiązania umowy. To na razie się nie udało, ale rozmawiać z właścicielem podobno się da.

Galicki to oligarcha, który wszystkiego dorobił się sam. Nie jest człowiekiem, który ma głowę wypraną przez ideologię reżimu. Jak mówił z jednym z wywiadów - ma zasadę, że władzy "nie beszta i nie chwali" choć nie miał problemów, by administracji państwowej wytoczyć kilka spraw. W Krasnodar zainwestował jednak mnóstwo środków: wybudował piękny stadion, bazę treningową i akademię, nie mówiąc już o tym, że w 2008 roku stworzył też klub, który dwa lata temu pierwszy raz awansował do Ligi Mistrzów.

Pierwsze efekty rozmów piłkarzy z Galickim są takie, że zapadła decyzja o zawieszeniu kontraktów ośmiu zawodników drużyny. Formalnie nadal są oni graczami Krasnodaru, ale klub nie zmusza ich, by teraz uczestniczyli w meczach drużyny. Wszyscy mają trenować indywidualnie.

Krychowiaka na tej liście jednak nie ma. Dlaczego? Jak się dowiedzieliśmy - z reprezentantem Polski wciąż prowadzone są rozmowy. "Krycha" umowę z klubem ma do czerwca 2024 roku. Szymański z Dynamem jest związany do połowy roku 2026. W wakacje kończą się za to umowy Rybusa z Lokomotiwem i Rafała Augustyniaka z Uralem.

Ale w obecnej sytuacji żaden z nich nie wie, co będzie za miesiąc, za tydzień, jutro.

Więcej o: