Media: Klub ekstraklasy finansowym trupem. Piłkarze mogą masowo odchodzić

Wisła Płock ma gigantyczne problemy finansowe. Według informacji uzyskanych przez portal Weszlo.com klub jest na granicy utrzymania płynności finansowej. Zaległości wobec piłkarzy dojdą zaraz do poziomu, który pozwoli im rozwiązywać kontrakty z winy pracodawcy.

Wisła Płock fatalnie rozpoczęła rundę wiosenną ekstraklasy. W czterech spotkaniach rozegranych po zimowej przerwie drużyna Macieja Bartoszka zdobyła zaledwie jeden punkt i strzeliła dwie bramki. W związku z tym władze klubu zwolniły w poniedziałek 44-letniego szkoleniowca. 

Zobacz wideo Warszawska Arena Ursynów przekazana do dyspozycji uchodźców

- Zobaczyliśmy, że nie idzie to w dobrym kierunku. To był odpowiedni moment. W niedzielę czeka nas bardzo ważny mecz z Górnikiem Łęczna. W zeszłym roku był podobny kryzys, pozwoliliśmy trenerowi z niego wejść. Wtedy widziałem podstawy do tego, że możemy z niego wyjść. Dziś tego nie widzę. - tłumaczył decyzję o zwolnieniu trenera prezes Wisły Tomasz Marzec.

Kocyła wpędził Wisłę Płock w kłopoty? "Zboczył ze ścieżki profesjonalnego piłkarza"

Okazuje się jednak, że fatalna postawa drużyny w ekstraklasie nie jest jedynym i największym problemem Wisły Płock. Jak udało się ustalić portalowi Weszlo.com,  klub z Mazowsza ma ogromne problemy finansowe i znalazł się na granicy utrzymania płynności. - Jej zaległości wobec poszczególnych piłkarzy zaczynają sięgać pułapu, który uprawnia ich do przedwczesnego rozwiązania obowiązujących umów - czytamy.

Jest to o tyle zaskakująca informacja, że Wisła nie należy do klubów wydających duże kwoty na zagranicznych zawodników. Za kadencji obecnego dyrektora sportowego przeprowadzili kilka takich transferów i większość totalnie nie wypaliła (Vallo, Krywociuka, Jorghino). Klub bazuje więc raczej na pozyskiwaniu tzw. wolnych agentów. Tacy piłkarze potrzebują jednak atrakcyjnych warunków na umowie, aby zdecydowali się na zatrudnienie. Płocczanie płacili więc dość sporo swoim zawodnikiem jak na nasze warunki, a nie zawsze trafiali z takimi transferami. To w połączeniu ze słabymi wynikami i brakiem transferów z klubu wywołało spore kłopoty.

"W Płocku byli przekonani, że cały budżet zbilansuje się ze sprzedaży Dawida Kocyły, którym na poważnie zainteresowała się Borussia Dortmund. Niemcy byli w stanie rok temu wydać na niego nawet 3 miliony euro. Nie przeprowadzono tego transferu, ale w Płocku żyli przekonaniem, że za pół roku - w obliczu tak mocnego zainteresowania  pewnością uda się wytransferować młodzieżowca za podobne, a może nawet wyższe pieniądze. Nie przewidzieli, że sam Kocyła - delikatnie sprawy ujmując - również podpali się tą ofertą i zboczy ze ścieżki profesjonalnego piłkarza" - czytamy w artykule. 

"Są drobne przesunięcia w płatnościach". Piłkarze Wisły Płock mogą zacząć rozwiązywać kontrakty

- Nie ukrywam, że są drobne przesunięcia w płatnościach, ale o tym zawodnicy są informowani na bieżąco. Regulujemy zobowiązania - przyznał prezes Marzec w programie "Weszłopolscy" na Kanale Sportowym. Według niego te zaległości sięgają około trzech - czterech tygodni. Dziennikarze weszlo.com przekonują jednak, że problemy są zdecydowanie większe.

Rozmowa z prezesem Marcem od 8:30:

 

W niektórych przypadkach zaległości mają już sięgać nawet trzech miesięcy, a pensje na czas dostają tak naprawdę tylko zawodnicy zza granicy. Tylko część wynagrodzenia otrzymują najmłodsi zawodnicy. Pozostali są tylko zwodzeni przez władze klubu i może dojść do tego, że zaczną zwracać się do Izby do spraw Rozwiązywania Sporów Sportowych PZPN o przedwczesne zakończenie obowiązujących kontraktów z winy klubu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.