Paulo Sousa mógł się wściec. Jeden celny karny dzielił go od pierwszego trofeum. I tak cztery razy

Paulo Sousa musi być rozczarowany. Jego Flamengo przegrało finał Superpucharu Brazylii z Atletico Mineiro. Zwycięzcę musiała wyłonić niezwykle emocjonująca seria rzutów karnych.

Atletico Mineiro objęło prowadzenie pod koniec pierwszej połowy. Po strzale z dystansu bramkarz Flamengo wybił piłkę przed siebie, ale do niej dobiegł Ignacio Fernandez i bez kłopotów strzelił gola. Drużyna Paulo Sousy wyrównała w 56. minucie, a bramkę zdobył Gabigol, były napastnik Interu Mediolan. Chwilę później było już 2:1 dla Flamengo, bo dobre podanie Lazaro wykorzystał Bruno Henrique. Na kwadrans przed końcem wyrównał Hulk, były gracz Porto i Zenita. Brazylijczyk popisał się mierzoną główką. W finale nie ma dogrywek, więc kibice oglądali konkurs rzutów karnych. 

Zobacz wideo Były król strzelców ekstraklasy zakończy karierę? "Wiele osób namawia mnie, żebym tego nie robił"

Przepiękny gol w Australii po asyście byłego piłkarza Legii [WIDEO]Gola roku już mamy. Co za niezwykłe uderzenie po pięknej asyście byłego gracza ekstraklasy [WIDEO]

Szalona seria jedenastek

Konkursy rzutów karnych zawsze generują ogromne emocje, ale niedzielny konkurs był wyjątkowy. Wystarczy napisać że trwał niemal pół godziny! Po pięciu kolejkach był remis 5:5. A potem w czterech kolejkach - 7., 8., 10. i 11. - jeden celny karny dzielił Flamengo, które strzelało jako drugie, od wywalczenia trofeum. Zawsze jednak było tak, że gdy jedenastki nie wykorzystywał zawodnik Atletico, jego "wyczyn" kopiował piłkarz z drużyny Sousy. Ostatecznie trzeba było przeprowadzić dwanaście kolejek, a Atletico Mineiro wygrało 8:7. Decydującego karnego wykorzystał Hulk, a chwilę później pomylił się Vitinho, który strzelił wprost w bramkarza.

Aleksandar VukovićLegia ponownie zawodzi. Tym razem porażka z drugoligowcem

Paulo Sousa nie mógł się cieszyć z pierwszego trofeum w nowym klubie, bo Superpuchar Brazylii powędrował do Atletico. Kibice Flamengo muszą czuć rozczarowanie, bo ich klub wygrał dwie poprzednie edycje. Flamengo musi zadowolić się nagrodą pieniężną, czyli dwoma milionami realów. Jeden real jest warty 78 groszy. Na konto Atletico zostanie przelanych pięć milionów reali, czyli blisko cztery miliony złotych.

Flamengo kolejny mecz rozegra w środę, kiedy zmierzy się w prestiżowym starciu z Botafogo w ramach 8. kolejki Campeonato Carioca.

Liga brazylijska startuje 1 kwietnia. 

Więcej o: