W sobotę Hartberg awansował do półfinału Pucharu Austrii. Zespół Kurta Russa pokonał na wyjeździe Rapid Wiedeń 2:1. Goście awansowali, mimo że od 7. minuty przegrywali 0:1 po golu Christopha Knasmullnera.
17 minut później do wyrównania doprowadził jednak Jurgen Heil, a tuż przed przerwą wynik spotkania ustalił Philipp Sturm, który wykorzystał podanie Youby Diarry. Gospodarze kończyli ten mecz w osłabieniu, po tym jak w 78. minucie za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić Dalibor Velimirović.
Najdziwniejsze zdarzenie w tym meczu miało jednak miejsce w 44. minucie. Jeszcze przy stanie 1:1 sędzia podyktował rzut karny dla Hartbergu. Do piłki podszedł Donis Avdijaj, który wykorzystał jedenastkę i już nawet zdążył ucieszyć się z trafienia.
Zachowanie piłkarza sprawiło, że uśmiechnął się też sędzia główny. Doszło bowiem do niespotykanego nieporozumienia. Gdy sędzia gwizdnął, Avdijaj był pewien, że to sygnał do wykonania rzutu karnego. Arbiter gwizdnął jednak po to, by dać znać, że chce obejrzeć tę sytuację na VAR!
Co najciekawsze po analizie okazało się, że rzutu karnego nie było. Sędzia odwołał swoją decyzję, bramki Avdijaja oczywiście nie zaliczył, a mecz toczył się dalej przy wyniku 1:1. Chwilę później gola na 2:1 dla gości strzelił Sturm.
W półfinale Pucharu Austrii Hartberg zagra z SV Ried. W drugim półfinale Wolfsberger AK zagra ze zwycięzcą pary RB Salzburg - LASK Linz. Ta sama para grała ze sobą w finale poprzednich rozgrywek. Wtedy lepsze był RB Salzburg, który wygrał 3:0.