Afera z byłym reprezentantem Polski. Oskarżany o nielegalną eksmisję w Warszawie

Tomasz Kiełbowicz, były piłkarz Legii Warszawa i reprezentacji Polski, wyrzucił na bruk schorowaną kobietę wraz z synem - taką informację opublikował na Facebooku działacz społeczny Piotr Ikonowicz. Portal WP Sportowe Fakty przedstawił wersje wydarzeń obu stron sporu. Według adwokata piłkarza nie ma mowy o nielegalnej eksmisji.

W święto Trzech Króli w Warszawie karetka zabrała spod jednego z bloków starszą, chorą kobietę, której towarzyszył syn. Sprawa została nagłośniona przez działacza społecznego, Piotra Ikonowicza. Według niego doszło tam do nielegalnej eksmisji. Jak poinformował, właścicielem mieszkania jest były reprezentant Polski i zawodnik Legii Warszawa Tomasz Kiełbowicz. Został on oskarżony o wyrzucenie na bruk sparaliżowanej kobiety.

Zobacz wideo "Emreli już nie zagra w Legii. Zaufał nieodpowiednim ludziom"

Polska-Anglia. Czy Stadion Narodowy, czyli polska twierdza pomoże? Gdzie i o której oglądać mecz?Reprezentant Polski rozchwytywany. To z pewnością będzie hitowy transfer

Do szczegółów całej sprawy dotarł portal WP Sportowe Fakty. Dziennikarz serwisu Marek Wawrzynowski skontaktował się z obiema stronami sporu – Piotrem Ikonowiczem oraz panem Piotrem, który wynajmował mieszkanie od Kiełbowicza, a także adwokatem piłkarza (Kiełbowicz nie chciał się wypowiadać).

Kiełbowicz wyrzucił rodzinę na bruk? Rozbieżne wersje. "Wyzywali mnie od ped...."

Współpraca między panem Piotrem a Tomaszem Kiełbowiczem na początku układała się dobrze. Mężczyzna wynajął mieszkanie od piłkarza w maju 2020 roku i zapłacił za rok z góry plus kaucję. Po roku przedłużył umowę i wtedy zaczęły się problemy. Pan Piotr wpłacił jeszcze tylko jedną transzę za jeden miesiąc, a potem przestał płacić. Jak twierdził, nie posiadał dochodów poza kwotą 600 złotych, którą otrzymywał od opieki społecznej za opiekę nad chorą matką. Pójście do pracy wiązałoby się z wynajęciem profesjonalnej opieki, której koszt jest wysoki – około 3000 złotych. Pan Piotr nie płacił więc za mieszkanie przez kolejne 7 miesięcy w nadziei, że w końcu się odbije. Jak twierdzi Ikonowicz, mężczyzna nie miał gdzie się udać. W przytułku on i jego matka zostaliby rozdzieleni.

Tymczasem Kiełbowicz postanowił wynająć prywatnego detektywa, a ten skontaktował się z firmą ochroniarską "Goliat". Ochroniarze tej firmy pewnego razu po prostu weszli do mieszkania. Tutaj pojawiają się wątpliwości co do legalności takiego działania.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl!

- Nie ma tu mowy o żadnej firmie działającej na pograniczu prawa, nikt nie wynajął żadnych czyścicieli kamienic. Nie było żadnych działań typu odcinanie wody czy prądu. Mieli jedynie zabezpieczyć mieszkanie przed dalszą dewastacją. Gdy dwa lata temu ten pan wynajmował mieszkanie, było na wysokim poziomie. Teraz jest w katastrofalnym stanie, nadaje się do generalnego remontu. Wewnątrz czuć było fetor – twierdzi Grzegorz Kwiecień, adwokat piłkarza. Mieszkanie istotnie miało być w fatalnym stanie.

Wstydliwa statystyka Pucharu Narodów Afryki. Bez meczów gospodarzy wyglądałaby kuriozalnieWstydliwa statystyka Pucharu Narodów Afryki. Bez meczów gospodarzy wyglądałaby kuriozalnie

- Dobijali się do drzwi, więc otworzyłem i spytałem, o co chodzi. Miałem umowę, więc uznałem, że nic mi nie grozi. Przedstawiciele firmy weszli do środka. Było ich około dziesięciu. Potem powiadomili mnie, że zostaną w mieszkaniu. Wyzywano mnie od pedałów. Facet, który nadzorował akcję, twierdził, że będę ru**any w du*ę. Byli bardzo agresywni. Zostałem uderzony dwa razy, grożono mi wywiezieniem do Lasu Kabackiego. Powiedzieli, że stamtąd nie wrócę. Moja sparaliżowana mama płakała. Baliśmy się – relacjonuje były najemca. 6 stycznia razem z matką wyprowadzili się z mieszkania.

Kwiecień oczywiście zaprzecza powyższym oskarżeniom i twierdzi, że pan Piotr znany był już z podobnych działań. - Policjanci powiedzieli nam, że ten pan jest znany z tego, że wynajmuje mieszkania i z czasem przestaje płacić. W międzyczasie sprowadza tam swoją matkę, która stanowi dla niego zabezpieczenie – twierdzi Kwiecień.

- Pojawiło się sporo różnych zarzutów wobec wynajmującego, to jest stara metoda tego typu firm prowadzących nielegalne eksmisje, by obrzydzić ofiarę – odpowiada Ikonowicz. Według dokumentów z opieki społecznej mieszkanie było regularnie wizytowane i matka pana Piotra normalnie tam mieszkała. Pod postem Ikonowicza pojawiły się informacje, że w mieszkaniu znalazła się dopiero w grudniu. Pan Piotr miał ją sprowadzić, aby uniknąć eksmisji. Przyznał jednak, że wcześniej znalazł się już w sytuacji, kiedy nie był w stanie zapłacić za mieszkanie.

Kiełbowicz nie chciał mediacji. Może skończyć się sądem

Co dalej? Sprawa może trafić do sądu. Kiełbowicz i jego adwokat twierdzą, że mężczyzna wraz z matką wyprowadzili się dobrowolnie. Kiełbowicz miał też odpuścić dług pana Piotra. Najemca miał również otrzymać pieniądze na hotel oraz na transport medyczny, przewóz mebli i wynajęcie magazynu. Ikonowicz i pan Piotr przekonują, że o dobrowolnej wyprowadzce nie ma mowy – mężczyzna miał zostać zastraszony przez ochroniarzy, a przedstawiciel firmy ochroniarskiej dał mu pieniądze tylko na jeden dzień pobytu w hotelu.

Potężny skandal w Belgii. 56 działaczy z zarzutami w operacji 'czyste ręce'"Bomba pod futbolem eksplodowała". 56 działaczy z zarzutami po operacji "czyste ręce"

Według informacji WP Sportowe Fakty Ikonowicz proponował Kiełbowiczowi mediacje, ale ten odmówił. Pan Piotr rozważa więc skierowanie sprawy do sądu i oskarżenie byłego piłkarza o wymuszenie przeprowadzki.

Więcej o: