Seks z trenerem był warunkiem pozostania w reprezentacji. "Nawet kilkaset ofiar"

Dawid Szymczak
- Trener Patrick Assoumou Eyi zgwałcił wielu chłopców. Wyjeżdżał na wieś, szukał biednych piłkarzy i obiecywał im grę w reprezentacji w zamian za seks. Już od dziesięcioleci taka jest rzeczywistość gabońskiego futbolu. To system. Przeżyliśmy piekło - opowiada "Guardianowi" jedna z ofiar byłego selekcjonera kadry do lat 17.

Trwa Puchar Narodów Afryki, Gabon wygrał pierwszy mecz z Komorami i zremisował z Ghaną, ale w przypadku tej reprezentacji najmniej mówi się o grze w piłkę. Selekcjoner Patrice’a Nueveu miał nawet nadzieję, że po udanym początku turnieju, pozaboiskowe afery trochę przycichną. Ale to było jak próba gaszenia pożaru pistoletem na wodę. Wygrana z półamatorską drużyną i remis z przeciętną Ghaną miałyby bowiem odciągnąć uwagę od jednej z najgłośniejszych afer pedofilskich w świecie piłki i paru pobocznych kontrowersji - hucznej imprezy, po której dwie największe gwiazdy - Pierre-Emerick Aubameyang i Mario Lemina - zachorowały na COVID-19 i nie zagrały w pierwszych meczach turnieju oraz strajku piłkarzy, którzy odmówili wyjścia na dwa treningi, bo domagali się od federacji wypłaty premii. Bałagan w Gabonie zaczyna się w gabinetach, a kończy na boisku. 

Zobacz wideo Wielki transfer polskiego piłkarza. "Od jakiegoś czasu przerastał ekstraklasę"

Ogród Edenu

Patrick Assoumou Eyi to czołowy gaboński trener, który do 2017 r. prowadził młodzieżową reprezentacją do lat 17, a obecnie jest dyrektorem technicznym w gabońskiej ekstraklasie. Francuski dziennikarz Romain Molina na łamach brytyjskiego "The Guardian" opisał relacje piłkarzy, którzy mieli być molestowani i gwałceni przez byłego selekcjonera.

- Zmuszał mnie do stosunków seksualnych. To był warunek pozostania w kadrze. Opuściłem swoją wioskę, żeby pomóc swojej rodzinie. Mieszkałem w stolicy [Liberville - red.] i zostanie zawodowym piłkarzem było dla mnie jedynym sposobem na wyjście z biedy. Zrobiłem więc to, co musiałem zrobić, żeby pomóc swojej rodzinie - opowiada brytyjskiemu dziennikowi jeden z piłkarzy, który w latach 2015-2017 grał w reprezentacji Eyi’ego, który w Gabonie znany jest również jako "Capello". Od lat posługuje się tym pseudonimem w hołdzie dla Fabio Capello, znanego włoskiego trenera.

Tykająca bomba grozi wybuchem. A w Polsce nic się nie robi. Tykająca bomba grozi wybuchem. A w Polsce nic się nie robi. "Bardzo opóźniony zapłon"

- Takie były jego metody. Często ściągał do stolicy ubogie dzieci z odległych wiosek. Prał im mózgi, by wierzyły, że muszą świadczyć mu seksualne usługi. Pewnego dnia usłyszałem od innego trenera: "Wiesz, co musisz robić, żeby grać w reprezentacji U-17". Większość zawodników z naszej reprezentacji musiała uprawiać z nim seks. Rzuciłem piłkę nożną. Starałem się dla mojej rodziny, ale teraz mieszkam poza krajem. Nie mogę wrócić - dodaje inny pokrzywdzony zawodnik.

- Czasami zabierał ofiary do swojego domu, który nazywał "Ogrodem Edenu". Był dla mnie bardzo miły i za każdym razem, jak mnie widział, mówił, że jestem piękny. Pewnego dnia wyszedł ze swojego gabinetu z uśmiechem i powiedział, że niektórzy piłkarze się masturbowali - zwierza się kolejna ofiara selekcjonera.

Eyi przestał pracować z młodzieżówką w 2017 r., ale w następnych latach wciąż miał kontakt z młodymi piłkarzami, będąc dyrektorem gabońskiej ekstraklasy. Jego domniemane ofiary twierdzą, że znęcał się nad chłopcami od lat i podsuwał ich innym działaczom federacji. Piłkarze, którzy mieli być wykorzystywani, nie zgłaszali tego na policję, ponieważ nie mieli zaufania do wymiaru sprawiedliwości w swoim kraju. Jeden z byłych pracowników Fegafoot, gabońskiej federacji piłkarskiej, twierdzi, że w 2019 r. zwracał uwagę zarządu na zachowanie Eyi i podejrzewał go o wykorzystywanie seksualne młodych zawodników. W efekcie miał zostać zwolniony. Fegafoot w odpowiedzi na pytania "Guardiana" temu zaprzecza.

Sam Patrick Assoumou Eyi nie skomentował informacji brytyjskiego dziennika. Opublikował jedynie serię wiadomości jako status na WhatsAppie. "Niektórzy używają kłamstwa jako broni" - napisał. 

FIFA zarejestrowała skargę, którą po publikacji "Guardiana" złożył międzynarodowy związek piłkarzy FIFPro. - Nasze wstępne dochodzenie przyniosło spójne dowody od wiarygodnych świadków, którzy opowiedzieli o trwającej od dawna praktyce zmuszania młodych piłkarzy do aktów seksualnych jako wstępnego warunku do gry w młodzieżowej reprezentacji - czytamy w oświadczeniu FIFPro.

Fegafoot odpowiedział: "Nigdy nie zarejestrowaliśmy żadnych skarg związanych z jakimkolwiek aktem tego rodzaju". Rzecznik federacji, Pablo Moussodji Ngoma, dodał w poście na Facebooku, że publikacje brytyjskiego dziennika mogą być próbą splamienia wizerunku Gabonu na arenie międzynarodowej.

Adam Matysek w meczu Norwegia - PolskaJedyny polski piłkarz, który nie zagrał na mundialu. "Dziś zrobiłbym to samo"

To nie koniec. Prezes gabońskiej ligi również został oskarżony o wykorzystywanie seksualne młodych piłkarzy

- Jeśli chcesz grać, musisz mi dać to, czego chcę. Mogę rozpędzić twoją karierę, nawet w drużynie seniorów - miał obiecywać jednemu z utalentowanych piłkarzy Serge Mombo, prezes najwyższej gabońskiej ligi, mający szerokie kontakty w całym piłkarskim środowisku. - Eyi i Mombo współpracowali. Mombo latał z nami na wyjazdowe mecze. Pochodzę z biednej rodziny. To dla mnie wielki wstyd, ale to był jedyny sposób, żeby pomóc rodzinie. Dlatego przyjąłem pierwszą propozycję. Zostałem powołany do reprezentacji, ale czułem się z tym wszystkim fatalnie. Obaj zrujnowali mnie fizycznie i emocjonalnie. Kiedy następnym razem im odmówiłem, przestałem być powoływany - opowiada pokrzywdzony zawodnik.

Serge Mombo zaczynał pracę z młodzieżowymi kadrami od bycia kitmanem, czyli osobą odpowiedzialną za przygotowanie strojów na mecz. Piłkarze dziwili się, że jego wpływy już wtedy były tak duże. Musieli nazywać go trenerem, choć nim nie był. Z czasem został prezesem gabońskiej ligi. - Działał razem z Eyim. Oferowali nam propozycje seksualne w zamian za miejsce w zespole. Działało to tak, że wyszukiwali nas i dawali pieniądze, prezenty, powołania do reprezentacji. Gdy zaczynaliśmy marzyć o profesjonalnej grze, prosili o seks. Mombo powiedział, że jeśli chcę dalej grać, muszę mu coś dać. Zapytałem, co takiego. Odpowiedział, że mój tyłek - relacjonuje inny gaboński piłkarz. 

Kolejny potwierdza: - Mombo przyszedł w nocy do mojego pokoju i powiedział, żebym poszedł do sypialni "Capello". Nie powiedział nic więcej, nie dał mi wyboru. "Capello" czekał na mnie bez koszulki.

Tajemnica poliszynela. Romain Molina twierdzi, że ofiar może być kilkaset

Mombo, były policjant, obecnie prezes najwyższej gabońskiej ligi i kitman z doskoku przy seniorskiej reprezentacji Gabonu podczas Pucharu Narodów Afryki, zaprzecza, że kiedykolwiek wykorzystywał seksualnie młodych piłkarzy. "Kłamią, próbując mnie oczernić" - odpisał "Guardianowi", tłumacząc oskarżenia swoich byłych piłkarzy.

Zamieścił też post na Facebooku, w którym napisał: "Chciałem się z tego śmiać, ale oskarżenia są zbyt poważne, by pozostawić je bez komentarza. Jestem niewinny, a sprawcy spisku odpowiedzą za swoje czyny".

Kolejny cel przed Lewandowskim. Na horyzoncie rekord Cristiano RonaldoPiłkarz Bayernu z zapaleniem mięśnia sercowego. Czeka go przerwa

FIFA potwierdziła, że niezależna komisja etyczna wszczęła dochodzenie w tej sprawie, władze Gabonu zadeklarowały, że poważnie podejdą do jej wyjaśnienia. Minister sportu, Franck Nguema zwrócił się do prokuratury o wszczęcie śledztwa, a prezydent Ali Bongo Ondimba powiedział, że polecił rozszerzyć śledztwo na wszystkie krajowe federacje sportowe. Patrickowi Assoumou Eyi - znanemu jako "Capello" - grozi do 30 lat więzienia.

O tym, co dzieje się w młodzieżowych reprezentacjach, miał wiedzieć prezes federacji Pierre-Alainem Mounguengui. Tak twierdzi były reprezentant Gabonu, Brice Makaya, który w 2014 r. był asystentem Eyi w kadrze do lat 17. Powiedział dziennikarzowi "Guardiana", że Mounguengui regularnie latał na młodzieżowe turnieje razem z zespołem i oskarżonym trenerem. Co więcej, Makaya twierdzi, że podczas podróży do Etiopii mówił prezesowi o swoich podejrzeniach wobec Eyi i Mombo. "Nie masz dowodów" - miał usłyszeć.

Sam Romain Molina, autor wstrząsającego artykułu, oskarża całą federację o ukrywanie faktów. - W Gabonie była to tajemnica poliszynela - uważa. Jego zdaniem, ofiar może być kilkaset.

Więcej o: