Mane bohaterem w 97. minucie. Wszystkie mecze PNA na jeden wynik

Cztery mecze drugiego dnia Pucharu Narodów Afryki i wszystkie zakończyły się jednobramkowymi wynikami. Bohaterem Senegalu Sadio Mane, który w ostatnich chwilach meczu dał swojej drużynie wygraną.

Po upływie równo 50 lat Puchar Narodów Afryki ponownie został zorganizowany przez Kamerun. Drugiego dnia wyjątkowego wydarzenia w szranki stanął między innymi Senegal, który zmierzył się z reprezentacją Zimbabwe.

Zobacz wideo Nawałka wróci na ratunek? "Nawet jeśli ostatnio zajmował się ogródkiem, to nie wypadł z obiegu"

Mane uratował Senegal dzięki trafieniu z rzutu karnego

Senegalczycy przed meczem mieli poważne problemy kadrowe. Przez zakażenia koronawirusem nie mogli powołać do składu m.in. Kalidou Koulibaly'ego i Edouarda Mendy'ego. Mimo wszystko od początku starcia z Zimbabwe przejęli inicjatywę. Już w pierwszej minucie mogli nawet prowadzić. Wtedy Sadio Mane zagrał do Bouny Sarra, a ten zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka przeleciała minimalnie obok słupka. Później mieli jeszcze kilka okazji, ale ani Fode Ballo-Toure, który sprzed pola karnego nie trafił w światło bramki, ani też Mane po ograniu dwóch przeciwników, nie wykorzystali swoich szans w pierwszej połowie.

Britain Soccer Premier LeagueAlarm w Manchesterze United ws. Cristiano Ronaldo. "Kryzysowe rozmowy"

W drugiej części spotkania ekipa Aliou Cisse też miała swoje szanse. Jak chociażby wtedy, kiedy po dośrodkowaniu Idrissy Gueye'a bliski zdobycia gola był Pape Abou Cisse. Środkowy obrońca oddał strzał głową, ale wciąż był bezbramkowy remis. Wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem. W doliczonym czasie gry sędzia dopatrzył się jednak zagrania ręką Kelvina Madzongwe w polu karnym. I na 11. metrze przed piłką stanął Sadio Mane. 29- latek pewnym uderzeniem piłki trafił do bramki Zimbabwe, stając się bohaterem Senegalu. Ostatecznie to właśnie jego drużyna wygrała 1:0 i objęła prowadzenie w grupie B Pucharu Narodów Afryki.

Maroko pokonuje Ghanę, nieudany debiut Komorczyków

meczu grupy C Maroko mierzyło się z Ghaną. Patrząc na statystyki obu drużyn, to ta pierwsza była zdecydowanym faworytem starcia. To dlatego, że w regulaminowym czasie gry Maroko nie poniosło porażki od 15 października 2019 roku. Pierwsze minuty poniedziałkowego meczu jednak nie potwierdzały tego. W ciągu pierwszej połowy "Lwy Atlasu" tylko jeden celny strzał na bramkę. Chociaż to oni przeważali w posiadaniu piłki.

Losy meczu odwróciły się dopiero w drugiej połowie. I to właściwie pod jej koniec, bo w 83. minucie Sofiane Boufal oddał strzał w długi róg bramki Ghany. Bramkarz rywali był bezradny. Do końca spotkania "Czarne Gwiazdy" nie zdołały choćby wyrównać wyniku. W efekcie Maroko wygrało z Ghaną 1:0.

W poniedziałkowych meczach rozgrywanych w ramach Pucharu Narodów Afryki, żadna z drużyn nie rozpieściła kibiców liczbą strzelonych goli. Zarówno w starciu Gwinei z Malawi, jak i Komorów z Gabonem, mecze kończyły się jednobramkowym wynikiem. W tym pierwszym przypadku triumfowała Gwinea po tym, jak do bramki rywali trafił Issiaga Sylla. To po asyście Jose Kante. Były piłkarz m.in. Legii Warszawa minął przeciwnika w polu karnym i wyłożył futbolówkę koledze.

W czwartym meczu Komory, które pierwszy raz w historii zagrały spotkanie w PNA, musiały uznać wyższość piłkarzy Gabonu. To dlaczego, że już na początku spotkania bramkarz Komorczyków nie zdołał obronić strzały Aarona Boupendzy. Nadzieję w szeregach debiutantów wzbudził w drugiej połowie strzał Moussy Djoumiego, ale golkiper Gabonu stanął na wysokości zadania.

Więcej o: