Polskie piłkarki nie składają broni po porażce. "Ta drużyna się nie poddaje"

Reprezentacja Polski kobiet przegrała na wyjeździe z Belgią 0:4 w kluczowym meczu eliminacji do mistrzostw świata. - Wygrała drużyna zdecydowanie lepsza. Jest nam bardzo przykro. Oddałyśmy serce, ale taki jest sport - przyznawała po spotkaniu pomocniczka kadry Dominika Grabowska w rozmowie z TVP Sport.

W kluczowym spotkaniu grupy F eliminacji do mistrzostw świata polskie piłkarki poniosły pierwszą porażkę w rozgrywkach, ulegając wysoko Belgii 0:4. Przez to drużyna Niny Patalon spadła na trzecie miejsce w grupie i będzie jej już bardzo trudno awansować na mundial, który zostanie rozegrany w 2023 roku w Australii i Nowej Zelandii.

Zobacz wideo "Skupienie się na samym wyniku nic nie daje. Najważniejsze, by zagrać dobry mecz". Rozmowa z selekcjonerką reprezentacji Polski w piłce nożnej

Grabowska: Jest nam bardzo przykro, ale ta drużyna nigdy się nie poddaje

Polki po spotkaniu nie ukrywały rozczarowania i przyznawały, że rywalki tego dnia były po prostu lepsze. - Wygrała drużyna zdecydowanie lepsza. Jest nam bardzo przykro. Oddałyśmy serce, ale taki jest sport. Raz się wygrywa, raz się przegrywa - mówiła w rozmowie z TVP Sport Dominika Grabowska. 

- Weszłyśmy w mecz bardzo dobrze, na początku nawet dominowałyśmy na boisku. Co się stało później? Nie wiem. Być może brakuje nam doświadczenia, aby utrzymać dłużej grę na wysokim poziomie - tłumaczyła 22-letnia pomocniczka reprezentacji Polski

- Sytuacja nie jest łatwa, ale mogę powiedzieć, że ta drużyna nigdy się nie poddaje. Jestem pewna, że zrobimy wszystko, aby jeszcze zająć drugie miejsce w tej grupie. Ta drużyna ma ogromny potencjał, z miesiąca na miesiąc będziemy ciężko pracować i obiecuję, że efekty tego przyjdą - zapowiedziała zawodniczka francuskiego Fleury.

Nina Patalon, trenerka piłki nożnej"Dziewczynki w pięknych sukienkach i ona w stroju Del Piero". Trenerką została przed 10. urodzinami

Dudek: Przez cały czas nam czegoś brakuje

Równie rozgoryczona była kapitan polskiej kadry Paulina Dudek. - Po pierwszej połowie miałam wrażenie, że my grałyśmy, a przeciwniczki strzelały bramki. Ale tak to jest, gdy się gra na najwyższym poziomie. Wiedziałyśmy, że Belgijki to klasowy zespół i nie możemy sobie pozwolić na błędy, ale te błędy popełniłyśmy i przegrywamy 0:4. Trudno komentować taki mecz, bo na boisku miałyśmy wrażenie, że jesteśmy w posiadaniu piłki, tylko z tego niewiele wynikało. Dopiero w drugiej połowie zdecydowałyśmy się grać trochę bardziej odważnie i pojawiło się kilka sytuacji, ale brakuje przez cały czas ostatniego podania czy też ludzi w polu karnym. To dla nas lekcja - nie ukrywała obrończyni PSG

- Myślę, że ten mecz pokazał, że pomimo, że momentami wyglądało to bardzo dobrze, to przez cały czas nam czegoś brakuje. Myślę, że potrzeba trochę cierpliwości. Wiem, że może się powtarzamy, ale to jest proces i uważam, że ta drużyna wygląda coraz lepiej i czuje się coraz pewniej. Fakt, że wciąż zdarzają nam się mecze, o których zaraz po końcowym gwizdku chcemy zapomnieć, ale wierzę w naszą pracę. Gramy dalej - kontynuowała Dudek. 

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

- Nie zostało nam nic innego, jak ciągle szlifować to, nad czym pracujemy od pierwszego zgrupowania z Niną Patalon. Czekamy też na zawodniczki, które wracają po kontuzji, bo nie ma co ukrywać, że są to bardzo ważne ogniwa w naszym zespole. Będziemy walczyć i starać się udowodnić w Norwegii, że wyżej notowany rywal nie musi być straszny. Potrafiłyśmy już grać z takimi rywalami jak równy z równym, ale niestety nie dzisiaj - podsumowała 24-latka.

Kolejne mecze Polki rozegrają w kwietniu przyszłego roku, gdy najpierw zmierzą się u siebie z Armenią (7 kwietnia), a następnie na wyjeździe z Norwegią (12 kwietnia).

Więcej o: