Ze Złotą Piłką nie mogą się równać nawet Oskary. "Jeszcze nie popełniłem błędu"

Paweł Karpiarz
Wielogodzinne dyskusje, zaszyfrowane maile i podchody prezesów, agentów i piłkarzy - tak wyglądają ostatnie miesiące Pascala Ferre, redaktora naczelnego "France Football". W poniedziałek na jaw wyjdzie najpilniej strzeżona tajemnica w sporcie.

To intensywny czas dla Pascala Ferre, redaktora naczelnego "France Football". Organizacja gali Złotej Piłki to wiele wyzwań, a w międzyczasie Ferre odbiera mnóstwo telefonów od przeróżnych osobistości ze świata piłki nożnej – prezesów, kierowników, agentów, a czasami samych piłkarzy. Rozmowa przebiega zazwyczaj według tego samego schematu – najpierw padają kurtuazyjne pytania, na przykład "jak zdrowie?". Dopiero potem dzwoniący przechodzi do tego, po co zadzwonił – jak idą przygotowania do gali, czy głosowanie się już zakończyło, czy wszystko poszło dobrze.

Zobacz wideo Czerwony dywan na końcu. Trwają przygotowania do ceremonii Złotej Piłki

Prawdziwy cel tych rozmów jest oczywiście inny. Każdą możliwą drogą dzwoniący chcą poznać najpilniej strzeżony sekret. Tajemnicę, której powiernikiem jest właśnie Ferre. Czyli kto w tym roku zdobędzie Złotą Piłkę?

Najpilniej strzeżona tajemnica. To niemal "paranoja"

- To mój szósty rok, kiedy zarządzam wydarzeniem. Jeszcze nie popełniłem błędu. Nie chcę kłamać, ale mówię im, że nie mogę podać nazwiska, ponieważ zwycięzcy jeszcze nie wiedzą, a nie byłoby dobrze, gdyby nie byli pierwsi – mówi Ferre w rozmowie z "New York Times".

UEFA zapytała, kto powinien dostać Złotą Piłkę? Thomas Mueller odpowiedziałUEFA zapytała, kto powinien dostać Złotą Piłkę? Thomas Mueller odpowiedział

Dzisiaj po godzinie 20. już wszystko będzie jasne. Kiedy głosy zostaną podliczone o końcowym rezultacie wiedzą tylko dwie osoby – właśnie Ferre i jego zaufany asystent. Ten drugi ma tę informację na wypadek, gdyby Ferrowi coś się stało. - Gdybym miał wypadek, to gala i tak musiałaby się odbyć - mówi. Aktualnie o wyniku wie już więcej osób. Chociażby tegoroczny zwycięzca został już poinformowany. Kiedy zdobywca Złotej Piłki otrzymuje tę wiadomość, jest to moment kiedy Ferre nie ma już kontroli nad tajemnicą. Ale jak sam mówi, jest to konieczne, żeby piłkarz wiedział jak będzie przebiegać gala. Naczelny "France Football" sam dzwoni do zwycięzcy. Przynajmniej tak było w 2018 roku, kiedy zatelefonował do Luki Modricia. – Płakał jak dziecko – zdradza Ferre.

Mniej więcej w tym czasie zaczynają pojawiać się przecieki. Wcześniej tajemnica jest pilnie strzeżona. Sam Ferre twierdzi, że graniczy to z "paranoją". Organizacja całego plebiscytu trwa rok, ale właściwa praca zaczyna się pod koniec września. Dziesięciu członków zespołu "France Football" układa dwie listy – 30 piłkarzy i 20 piłkarek. To nominowani do nagrody. Po ustaleniu nazwisk drużyna zbiera się w biurze czasopisma na dyskusję.

- W przypadku piłkarzy 20, może 22 nazwiska będą oczywiste. Omawiamy pozostałą ósemkę lub dziesiątkę. Spotkania te mogą trwać długo, nawet dwie, trzy godziny, ale wszyscy muszą być na koniec zadowoleni z ostatecznego wyboru. Staramy się nie zapomnieć o nikim. Kilka lat temu uświadomiliśmy sobie, że obejrzeliśmy w danym roku ponad tysiąc meczów. Bycie na liście to coś poważnego – mówi Ferre.

Piłkarze chcieli pożegnać Leo Beenhakkera. Boniek się nie zgodził. 'Mieliście prezesa, który jest najważniejszy'"Byłbym bardzo zaskoczony" - Zbigniew Boniek skomentował przecieki o wynikach Złotej Piłki

Zaszyfrowana skrzynka pocztowa

Kiedy lista jest już gotowa, czas na głosowanie. 170 jurorów przesyła swoją piątkę najlepszych graczy. W jaki sposób? Pocztą elektroniczną, ale nie taką, jaką znamy wszyscy. Ferre nazywa to "prywatnym serwerem". Wiadomości są zaszyfrowane. Ferre nawet nie chce zdradzać, jak to w ogóle działa. Wiadomo jedynie, że do skrzynki dostęp ma jedynie on i jego sekretarz. Reszta redakcji, nie mówiąc już o osobach z zewnątrz, nie ma szans podejrzeć, jak układają się głosy.

- Jesteśmy bardzo ostrożni. Ale tożsamość zwycięzcy Złotej Piłki to wielka tajemnica. Myślę, że w całym świecie sportu nie ma niczego porównywalnego – mówi Ferre. Nawet poza sportem trudno znaleźć plebiscyt czy konkurs, gdzie sekret jest chroniony niemal jak tajemnica państwowa. Ferre wyraził nawet wątpliwość, kiedy dziennikarz "NYT" jako przykład podał galę wręczenia Oskarów.

Ferre nie ma wątpliwości, dlaczego tyle osób interesuje się Złotą Piłką i tym, kto zwycięży. Chodzi o miejsce w historii, w panteonie gwiazd piłki nożnej. – To nie ma nic wspólnego z pieniędzmi. To tylko trofeum. Ale mieć je, to mieć miejsce w historii. Myślę, że gdybyście przyjrzeli się statystykom Messiego i Ronaldo, to zobaczylibyście, że zawsze strzelają dużo goli we wrześniu i październiku, kiedy odbywa się głosowanie. To nie jest przypadek – przekonuje redaktor naczelny "France Football".

Plebiscyt jest organizowany od 1956 roku. Rekordzistą po względem zdobytych statuetek jest Lionel Messi, który ma sześć Złotych Piłek. Jeśli wierzyć różnym przeciekom i informacjom płynącym z Paryża, to w poniedziałek najprawdopodobniej odbierze siódmą nagrodę. Jego głównym rywalem w tym roku jest Robert Lewandowski. Polak był pewniakiem w zeszłorocznym plebiscycie, ale ten został odwołany na skutek pandemii koronawirusa. W 2015 roku polski napastnik zajął swoje najlepsze, 4. miejsce w za plecami Leo Messiego, Cristiano Ronaldo i Neymara. W tym roku wszystko wskazuje na to, że pobije swój wynik i co najmniej wyrówna osiągnięcie Zbigniewa Bońka i Kazimierza Deyny, którzy zajmowali trzecie miejsce odpowiednio w 1982 i 1974 roku.

Złota Piłka. Polscy piłkarze w plebiscycie. Ilu ich było?Złota Piłka. Lewandowski wreszcie prześcignie dokonania dwóch innych Polaków?

Więcej o: