Była trzecia minuta dogrywki. Deyverson, 30-letni napastnik Palmeiras klęczał na murawie i trzymał się za plecy. Podszedł do niego sędzia i zwrócił mu uwagę. Po chwili napastnik z uśmiechem na ustach wstał, lekko starł się z rywalem i zaczął biec. Do zawodników podbiegł sędzia i klepnął w plecy Deyversona. Ten w teatralny sposób padł na boisko.
- A tymczasem w finale Copa Libertadores Deyverson najpierw strzelił zwycięskiego gola (2:1 dla Palmeiras), a potem wyniósł nurkowanie na nowy, wyższy poziom - napisał na Twitterze Jakub Kręcidło, dziennikarz Canal+Sport.
W efektowniejszym stylu do finału doszli piłkarze Flamengo. W drodze do niego odnieśli komplet sześciu zwycięstw, zdobyli osiemnaście bramek, a stracili zaledwie trzy. Natomiast Palmeiras wygrało tylko trzy spotkania, a w półfinale wyeliminowało Atletico-MG po dwóch remisach (0:0 u siebie i 1:1 na wyjeździe).
Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl
W decydującym spotkaniu lepsi byli jednak zawodnicy Palmeiras. Już w piątej minucie prowadzenie dał im Raphael Veiga. W 72. minucie wyrównał najskuteczniejszy zawodnik rozgrywek - Gabriel Barbosa, który zdobył już jedenastą bramkę. W efekcie doszło do dogrywki. W niej Deyverson w 95. minucie wykorzystał fatalny błąd Andreasa Pereiry, byłego pomocnika Manchesteru United, który podał skiksował przy próbie podania do bramkarza i zdobył zwycięskiego gola.
Dla Palmeiras to drugi triumf z rzędu w tych rozgrywkach, a trzeci w historii klubu (po raz pierwszy w 1999 roku). Zostali również pierwszą drużyną od dwudziestu lat, której udało się wygrać trofeum dwa razy z rzędu. W 2000 i 2001 roku najlepsi byli piłkarze Boca Juniors.