Polski klub walczy o przetrwanie. Musi wytrzasnąć pieniądze "choćby spod ziemi"

- Mamy ogromną nadzieję, że do końca roku, choćby spod ziemi wytrzaśniemy brakujące 800 tys. złotych - w rozmowie z Onetem powiedział Marcin Burkhardt, prezes Pogoni Siedlce, która walczy o przetrwanie.

Problemy Pogoni Siedlce zaczęły się w sierpniu 2020 roku. Do klubu przyszedł wtedy Sławomir Kiełbus - przedsiębiorca, który na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych. To on postanowił zainwestować swoje pieniądze, co trwało przez siedem miesięcy, bo biznesmen w lutym tego roku poinformował o wstrzymaniu finansowania.

Zobacz wideo To może być nowa gwiazda reprezentacji Polski. "Euforia wśród kibiców"

Dziś z uwagi na to klubowi do przetrwania brakuje 800 tysięcy złotych. TVP Sport poinformował, że Kiełbus podpisał z klubem dokument, w którym zadeklarował wsparcie kwotą 1,1 mln zł. I tyle wpłacił, ale w tym roku miał dołożyć kolejny milion. - Zostałem oszukany przez prezydenta Andrzeja Sitnika, który powiedział, że klub jest czysty, że nie ma zadłużenia. Okazało się, że klub miał około milion złotych zadłużenia. ZUS, nieopłacone kontrakty trenera i jednego z piłkarzy - powiedział Kiełbus w wywiadzie dla SportSiedlce.pl.

"Byłoby fatalnie, gdyby Pogoń miała zniknąć z mapy"

Na pomoc Pogoni ruszyli kibice, którzy zbierają pieniądze na klub. W pomoc zaangażowali się też m.in. Artur Boruc, Arkadiusz Malarz czy aktor - Marcin Mroczek. O problemach Pogoni w rozmowie z Onetem opowiedział jej prezes, Marcin Burkhardt.

Robert Lewandowski i Paulo Sousa podczas meczu Polska - Szwecja na Euro 2021. St. Petersburg, Rosja, 23 czerwca 2021Drugie dno nieobecności Lewandowskiego. "Coś jest nie tak. 100 procent"

- Wiele udało się w ciągu kilku minionych tygodni. 37 lokalnych przedsiębiorców zadeklarowało udzielenia klubowi wsparcia finansowego w wysokości 540 tys. zł rocznie. Tyle że swoją inicjatywę są gotowi uruchomić w momencie pojawienia się drugiego partnera biznesowego – w postaci zewnętrznego inwestora. Spontaniczna akcja rodziców – piknik przez nich zorganizowany, w którym udział wzięli nasi piłkarze, przyniósł przeszło 13 tys. zł. Klub uruchomił zrzutkę na jednym z portali, pod hasłem #RatujęPogoń. Co ciekawe, jako pierwszy o jej powstaniu poinformował Artur Boruc, wychowanek Pogoni Siedlce. Świetny człowiek i sportowiec - powiedział Burkhardt.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

I dodał: - Akcja zaczęła naprawdę dynamicznie się rozwijać. Upublicznił ją również Kacper Skibicki. Obecny legionista grał przed laty w Pogoni. W zrzutkę zaangażował się Maciej Rosołek, wychowanek siedleckiej drużyny, dziś piłkarz Arki Gdynia. Przed laty w Pogoni trenował, stawiając pierwsze, piłkarskie kroki aktor Marcin Mroczek. Urodził się w Siedlcach i także przyłączył się do misji ratowania klubu z rodzinnego miasta. Na Instagramie Marcin zachęca do wsparcia, a własne zaangażowanie motywuje wyciągnięciem ręki do najmłodszych, którzy w Siedlcach rozwijają swoje piłkarskie pasje. Mamy ogromną nadzieję, że do końca roku, choćby spod ziemi wytrzaśniemy brakujące 800 tys. zł.

Sześciu piłkarzy zagrożonych zawieszeniem. Paulo Sousa musi wybieraćPaulo Sousa wprowadza zmiany w składzie na Polska - Węgry. Wszystko przez kartki

- Być może zachęci kogoś nasze zaangażowanie w plan naprawczy i jego realizację. Jesteśmy dobrym miejscem dla chętnego mającego chęć zaangażowania w piłkę na poziomie centralnym. Pogoń to klub z dużym potencjałem, pięknymi miejskimi obiektami i akademią. Byłoby fatalnie, gdyby miała zniknąć z mapy - zakończuł Burkhardt.

Pogoń po 17 kolejkach zajmuje 14. miejsce w drugiej lidze, ma dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Więcej o: