Prawie 40-milionowy kraj oszalał. Może wrócić na MŚ po 36 latach! "Złote pokolenie"

Jakub Seweryn
Choć piłkarska reprezentacja Kanady istnieje już ponad 130 lat, tylko raz udało jej się wystąpić na mistrzostwach świata. Na pierwszego gola i punkt na mundialu Kanadyjczycy wciąż czekają. Niewykluczone, że zmieni się to już w Katarze. Dzięki "złotemu pokoleniu" i trenerowi z piłki kobiecej Alphonso Davies i spółka są na dobrej drodze, by stworzyć historię kanadyjskiego futbolu.

- Czegoś takiego nigdy nie doświadczyliśmy - powiedział selekcjoner John Herdman o atmosferze na stadionie w Edmonton. Kanadyjczycy, którzy są spragnieni jakichkolwiek sukcesów piłkarskich, czują, że to ich czas. W piątek pokonali Kostarykę 1:0 po golu Jonathana Davida i coraz mocniej przybliżają się do długo wyczekiwanego awansu na mistrzostwa świata. Bo tak dobrze nie grali od bardzo dawna. - Po raz pierwszy od dłuższego czasu Kanada nie grała meczu, który po prostu mogła wygrać. Kanada grała mecz, w którym oczekiwało się od niej zwycięstwa. To napięcie było wyczuwalne - pisze CBC, główny kanadyjski nadawca publiczny.

Bez gola na mundialu i rzut monetą na wagę historycznego sukcesu

Piłkarska reprezentacja Kanady swój pierwszy mecz oficjalny rozegrała już w 1885 roku, minimalnie pokonując w Newark drużynę Stanów Zjednoczonych 1:0. Od tego czasu minęło już 136 lat, a w tym okresie Kanadyjczycy - dzisiaj to prawie 40-milionowy naród - tylko raz mieli okazję występować na mistrzostwach świata. Na największą piłkarską imprezę udało im się awansować w 1986 roku. Rywalizację na mundialu w Meksyku zakończyli już na fazie grupowej, nie strzelając ani jednego gola. Lepsze od Kanady okazywały się zespoły Francji (0:1), Węgier (0:2) oraz ZSRR (0:2).

Zobacz wideo To może być nowa gwiazda reprezentacji Polski. "Euforia wśród kibiców"

Przez to największym sukcesem Kanadyjczyków jest zdobycie Złotego Pucharu CONCACAF w 2000 roku w absolutnie niezwykłych okolicznościach. Tylko szczęściu Kanada zawdzięcza bowiem, ze w ogóle wyszła z grupy. W trzyzespołowej grupie D Kanadyjczycy zremisowali z Kostaryką (2:2) i Koreą Południową (0:0), przez co musieli cierpliwie czekać na wynik ostatniego spotkania Korei Południowej z Kostaryką. Ono także zakończyło się remisem (2:2), przez co o drugim miejscu w grupie zadecydował rzut monetą!

Los uśmiechnął się w nim do Kanady, a nie Korei Południowej, i to ona awansowała do ćwierćfinału i rozpoczęła swój marsz po złoto. Drużyna niemieckiego szkoleniowca Holgera Osiecka najpierw zaszokowała wszystkich, pokonując po dogrywce faworyzowany Meksyk 2:1, potem okazała się lepsza od Trynidadu i Tobago (1:0), by w finale pewnie pokonać Kolumbię 2:0. W zespole kanadyjskim trudno było o gwiazdy – MVP mistrzostw, bramkarz angielskiego pochodzenia Craig Forrest, był rezerwowym w Chelsea i West Hamie. Królem strzelców z kolei został napastnik Carlo Corazzin, który reprezentował barwy klubów z Kanady oraz niższych lig angielskich.

Mecz Polska - Macedonia Polnocna 2019 r. na Stadionie NarodowymDwumilionowy europejski kraj blisko historycznego awansu do barażów el. MŚ!

„Złote pokolenie" pociągnie kanadyjską piłkę do światowej czołówki?

Ten wielki sukces nie pociągnął za sobą kolejnych. Mistrzowski zespół Osiecka nie zakwalifikował się do mistrzostw świata w Korei i Japonii w 2002 roku i nie był nawet tego blisko. Odpadł już w pierwszym etapie eliminacji, będąc wyraźnie słabszym od Trynidadu i Tobago oraz Meksyku, czyli drużyn, które pokonywał w drodze do Złotego Pucharu. Od tego czasu trwają kolejne chude lata, choć wreszcie pojawia się nadzieja na lepsze.

Piłkarska susza w Kanadzie zakończy się najpóźniej w 2026 roku, gdy Kanada jako jeden ze współgospodarzy mundialu (wraz z USA i Meksykiem) będzie miała zapewniony start w tej wielkiej imprezie. Jest jednak duża szansa, że już cztery lata wcześniej w Katarze piłkarze Johna Herdmana będą mieli solidne przetarcie na MŚ. Wszystko za sprawą „złotego pokolenia".

I tu na pierwszy plan wyskakują dwa nazwiska. Jedno to oczywiście Alphonso Davies, którego żadnemu kibicowi piłkarskiemu przedstawiać nie trzeba. Sporym zaskoczeniem może być jednak to, gdzie w reprezentacji występuje gwiazda Bayernu Monachium. Podczas gdy 21-letni Davies w Bayernie stał się jednym z najlepszych lewych obrońców na świecie, w kadrze jest jednym z napastników! Przynosi to znakomite efekty – w 12 meczach eliminacyjnych strzelił pięć goli i dołożył do nich osiem asyst.

Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl!

Za strzelanie bramek dla Kanady jest jednak odpowiedzialny jego kolega z ataku – Jonathan David. Piłkarz, który obecnie jest jednym z najlepszych napastników Ligue 1 w barwach mistrza Francji Lille, wejście do reprezentacji ma fantastyczne. Ma również ledwie 21 lat, a w kadrze zaliczył już 23 występy, w których aż 18 razy trafiał do siatki. Davidowi brakuje już tylko czterech trafień do tego, aby stać się najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Kanady! Aktualnym rekordzistą w tej kwestii jest Dwayne De Rosario, który w kadrze zaliczył 22 trafienia.

Co ciekawe, eksplozję formy i talentu Davida jako jedni z pierwszych mogli obserwować kibice... Jagiellonii Białystok! Tak, tak, miało to miejsce latem 2018 roku, gdy zupełnie nieznany nikomu 18-latek przyjechał do Białegostoku jako zawodnik belgijskiego Gentu na mecz eliminacji Ligi Europy. To właśnie David, który na boisko wszedł z ławki rezerwowych, strzelił zwycięskiego gola dla Belgów, wykorzystując perfekcyjny kontratak swojego zespołu. W rewanżu również trafił do siatki, ustalając w końcówce wynik meczu na 3:1 dla Gentu.

 

Alphonso Davies w plebiscycie Ikona FutboluWspółgospodarz MŚ 2026 tak wielkiego piłkarza jeszcze nie miał. "Wybrał najlepszy klub z możliwych" [IKONA FUTBOLU 2020]

Swój debiutancki sezon w lidze belgijskiej nastolatek zakończył z 12 bramkami i 5 asystami, choć jego rywalami o miejsce w ataku byli Roman Jaremczuk (obecnie Benfica) i Taiwo Awoniyi (obecnie Union Berlin). W kolejnym było jeszcze lepiej – 23 bramki i 10 asyst na wszystkich frontach sprawiło, że David stał się bohaterem wielomilionowego transferu. Za 27 milionów euro przeszedł do Lille, z którym później zdobył mistrzostwo Francji. Mimo trudnego początku (pierwszego gola strzelił dopiero w 11. kolejce), znacznie się do tego tytułu przyczynił, zdobywając 13 bramek. Teraz z kolei ma już na swoim koncie 8 ligowych trafień i jak dalej będzie rozwijał się w tym tempie, nie ma wątpliwości, że wydanie aż 27 milionów euro okaże się dla Lille wspaniałą inwestycją, gdyż niedługo Kanadyjczyk będzie warty dużo, dużo więcej.

Występy Davida przeciwko Jagiellonii to nie jedyny ekstraklasowy akcent w kanadyjskiej kadrze. Podstawowym bramkarzem Kanadyjczyków jest 34-letni Milan Borjan, aktualnie grający w Crvenej Zvezdzie Belgrad, których w 2017 roku występował na wypożyczeniu w Koronie Kielce. Jednym ze stoperów jest rówieśnik Borjana – Steven Vitoria, który spędził trzy lata (2016-19) w Lechii Gdańsk. Pozostali zawodnicy z pierwszej jedenastki Kanady mają z kolei nie więcej niż 26 lat! To sprawia, że średnia wieku w kanadyjskiej drużynie na ostatni mecz z Kostaryką (wygrany 1:0 po golu Davida) to niespełna 25,5 roku.

Osiągał sukcesy z kobietami, teraz odbudowuje kadrę mężczyzn

Na półmetku finałowej części eliminacji do MŚ w Katarze (czyli siedmiu z czternastu meczów) Kanada jest trzecia w ośmiozespołowej tabeli z dorobkiem 13 punktów. Piłkarze Johna Herdmana nie doznali jeszcze ani jednej porażki i tracą tylko punkt do prowadzących ekip Meksyku i USA. Nad czwartą Panamą mają dwa punkty przewagi, nad piątą Kostaryką już siedem. Do Kataru pojadą trzy najlepsze zespoły ze strefy CONCACAF, a czwarta zagra w barażach.

Na uwagę zasługuje także osoba trenera reprezentacji Kanady Johna Herdmana, który trafił do kanadyjskiej kadry z kadry kobiet! Do 2018 roku Herdman pracował z mężczyznami jedynie w akademii angielskiego Sunderlandu. Później objął kobiecą reprezentację Nowej Zelandii (2006-11), a następnie przez siedem lat prowadził drużynę Kanadyjek. Nie bez sukcesów – w 2011 roku wygrał z nią Igrzyska Panamerykańskie, a następnie zdobył dwa brązowe medale igrzysk olimpijskich – w Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016). To on także położył fundamenty pod drużynę, która latem w Tokio zdobyła mistrzostwo olimpijskie. Teraz ma za zadanie zrobić to samo z drużyną mężczyzn.

Pracując z męską kadrą od trzech lat, 46-letni Anglik potwierdza, że zna się na swojej pracy. Widać to nawet w rankingu FIFA. Gdy Herdman obejmował reprezentację Kanady, była ona sklasyfikowana dopiero na 94. miejscu. Po trzech latach jego pracy jest już na 48. pozycji i wcale nie zamierza się zatrzymywać. Ostatni mecz jego zespołu z Kostaryką (1:0) oglądało 48,8 tysięcy kibiców, co jest trzecim najlepszym wynikiem w historii kanadyjskiej kadry. Ten wynik zapewne zostanie jeszcze poprawiony we wtorek, gdy na tym samym stadionie w Edmonton, który może pomieścić 60 tysięcy osób, Kanadyjczycy podejmą Meksyk. Tym bardziej, że to właśnie z Edmonton pochodzi też lider reprezentacji – Alphonso Davies. Mecz z Kostaryką był dla niego pierwszym w rodzimym mieście.

"Brygada Karpacka" nadchodzi do Polski. PZPN i policja reagują

Od bójek po braterstwo. Kanada bije własne rekordy

Początki Herdmana nie były łatwe. Na pierwszym zgrupowaniu kadry w marcu 2018 roku doszło do dwóch bójek z udziałem kadrowiczów. - Rozwaliło mnie to. Ludzie mówili mi, że „taki jest męski futbol", ale ja się temu sprzeciwiłem. Powiedziałem chłopakom, że można walczyć z przeciwnikiem, ale nie ma mowy na bójki między sobą i nie chcę tego już nigdy więcej widzieć – wspominał trener.

Herdman przyznał, że chciał też sprawić, aby starsi liderzy zespołu, tacy jak Borjan czy Junior Hoilett "potrafili przejąć odpowiedzialność za zespół". Podczas gdy za boiskowe fajerwerki odpowiadają młodzi z Daviesem i Davidem na czele, trener wymaga od starszych, by umieli oni "dostrzec potencjalne zagrożenia dla drużyny oraz elementy w grze zespołu, które ich zdaniem mogą funkcjonować lepiej". 46-letni Anglik już zdołał odcisnąć piętno na drużynie, która w 2019 roku po raz pierwszy od 34 lat pokonała Stany Zjednoczone, a ostatnio w eliminacjach była w stanie zremisować na wyjeździe z Meksykiem 1:1.

Ale jeszcze ważniejsze jest to, że w 2021 roku Kanada wygrała 11 meczów, zremisowała cztery i tylko dwa przegrała (strzelając rekordowe 52 gole i zachowując osiem czystych kont), w dodatku wygrywając rekordowe osiem meczów z rzędu.

Co było kluczem do stworzenia w Kanadzie silnego zespołu? - Myślę, że udało się nam przetestować grę pod presją. Sprawiliśmy, że ten zespół jest bardziej odporny na czynniki zewnętrzne i jednocześnie stworzyliśmy w nim prawdziwego ducha drużyny, którego zawodnicy nazywają braterstwem. Jest ono na tyle silne, że każdy zawodnik wierzy, że jest w stanie pokazać w kolejnych meczach pełnie swoje możliwości – tłumaczy selekcjoner reprezentacji.

- Kiedy masz zaufanie i ludzie jasno wiedzą, co mają robić na boisku, w drużynie powstaje chemia. Dzięki temu zawodnicy są gotowi do tego, by maskować swoje słabości i podkreślać dobre strony. Piłkarze ze sobą współpracują, tworzą kolektyw, który sprawia, że do drużyny można wkomponowywać nowe ogniwa, a i tak ona równie dobrze funkcjonuje. Ta chemia może powstać tylko wtedy, gdy zaufanie jest silne i kiedy ludzie mają jasność co do swoich ról i obowiązków. To formuła, której użyłem w drużynie kobiet i jest to formuła, której używam tutaj. Formuła, która przynosi efekty – podsumował John Herdman.

Więcej o: