Skandal w Lubuskiem. Piłkarze pojechali na granicę polsko-białoruską. "Ciężko cokolwiek napisać"

Zmagający się ze sporymi osłabieniami Czarni Żagań przegrali 1:3 z Piastem Czerwińsk w IV lidze lubuskiej. Ich powodem był fakt, że część zawodników zostało oddelegowanych, aby bronić wschodniej granicy Polski. Mimo wyjątkowych okoliczności Lubuski Związek Piłki Nożnej nie przystał na przełożenie meczu.

Czarni Żagań to założony w 1967 roku klub o wojskowym rodowodzie. Obecnie w IV-ligowym zespole również występują zawodnicy, którzy łączą grę w piłkę z pracą w służbach mundurowych. Ze względu na sytuację w pobliżu polsko-białoruskiego przejścia granicznego w Kuźnicy, gdzie zgromadziły się setki, a może tysiące migrantów starających się przedostać na zachód, zostali tam oddelegowani dodatkowi funkcjonariusze. Taka sytuacja okazała się poważnym problemem dla będących w środku tabeli IV ligi lubuskiej Czarnych Żagań 

Zobacz wideo To może być nowa gwiazda reprezentacji Polski. "Euforia wśród kibiców"

Zdziesiątkowani Czarni Żagań musieli wyjść na boisko. "Ciężko nam cokolwiek napisać" 

Zmagający się z brakiem kilkunastu zawodników klub zgłosił się do Lubuskiego Związki Piłki Nożnej z prośbą o przełożenie spotkania z Piastem Czerwiński. Ten jednak nie przystał na prośbę, a Czarni zostali zmuszeni stanąć przed wyborem - oddać mecz walkowerem lub wspomóc się zawodnikami z drużyn młodzieżowych. 

Wieczysta KrakówLegenda Wieczystej Kraków z zakazem wejścia do klubu? "Nikt nie miał pojęcia"

Zdziesiątkowany zespół podjął walkę i wyszedł na murawę, choć dla przykładu trener Artur Sobczyk miał do dyspozycji jednego nominalnego obrońcę, 16-letniego debiutanta Alana Horodyskiego. Do 65. minuty utrzymywał się korzystny remis 1:1, ale ostatecznie spotkanie zakończyło porażką Czarnych 1:3 z rywalem, który przed tą kolejką zajmował ostatnie miejsce w grupie z pięcioma punktami na koncie po 13 spotkaniach.

Więcej treści dotyczących sytuacji na granicy polsko-białoruskiej znajdziesz na Gazeta.pl

"Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja polityczna na wschodniej granicy Polski. Większość naszych zawodników z pierwszego składu udała się pełnić obowiązki służbowe i stąd nasze problemy. Smutny jest fakt, że Lubuski Związek Piłki Nożnej nie przychylił się na naszą prośbę, by przełożyć pozostałe 4 mecze na przyszła rundę. Ciężko nam cokolwiek napisać... Do końca rundy pozostały nam 3 mecze i jednego możecie być pewni, że damy z siebie wszystko!" - napisano na klubowym fanpage'u. 

Co ciekawe w analogicznej sytuacji znalazł się występujący jeleniogórskiej okręgówce Twardy Świętoszów. Część piłkarzy zespołu również zostało oddelegowanych na wschód Polski. W tym wypadku regionalne władze przystały na prośbę o przełożenie meczu. 

Więcej o: