Legenda Wieczystej Kraków z zakazem wejścia do klubu? "Nikt nie miał pojęcia"

Konrad Ferszter
- To jedno wielkie nieporozumienie. Już zostało wyjaśnione - słyszymy w Wieczystej Kraków, gdy pytamy o zakaz, jaki miał otrzymać Janusz Malicki, kibic związany z klubem od blisko 50 lat.

- Chciałem wejść do klubu, ale postawiono przede mną szlaban. Stanęli ochroniarze i powiedzieli, że nie mam wstępu ani do budynku, ani na teren klubu i wyprosili mnie na widownię. Stało się to zupełnie z zaskoczenia. Niczego nie przeczuwałem. Mogliby mi powiedzieć, że mają kogoś innego, a nie zamykać mi drzwi przed nosem. Tydzień byłem załamany, ale przeżyłem. Teraz jest już tylko mały żal - mówił newonce.sport Janusz Malicki, legenda Wieczystej Kraków.

Zobacz wideo Hurkacz postraszył Djokovicia. "Zwycięstwa Huberta z tymi największymi są kwestią czasu"

Pan Janusz z obecnym czwartoligowcem związany jest nieprzerwanie od 48 lat. W tym czasie był kierownikiem zespołu i członkiem zarządu. Na początku XXI wieku stworzył także hymn Wieczystej, który wykonywał przed meczami sam, przez 13 lat. 

Paulo SousaNajnowsze informacje ws. Matty'ego Casha! Paulo Sousa potwierdza

- Pomyślałem, że wszystkie duże kluby mają jakiś hymn czy charakterystyczną piosenkę. A że lubię śpiewać, zacząłem o tym myśleć. O drugiej w nocy napadła mnie wena. Ułożyłem dwie zwrotki i refren na melodię "Czarnej Madonny". Poszedłem do księdza i zaśpiewałem mu. Powiedział, że może tak być, więc zaproponowałem w klubie, że będę śpiewał ten hymn także przed meczami. Wszyscy to zaakceptowali i tak się zaczęło - opowiedział newonce.sport pan Janusz, który hymn śpiewał jeszcze w zeszłym sezonie i przy okazji pełnił rolę spikera.

 

"Wielkie nieporozumienie"

Wszystko zmieniło się kilka miesięcy temu, gdy pan Janusz nie został wpuszczony do klubowego budynku. - Majewski i Peszko czasem podchodzą i pytają: "czego nie śpiewasz?", ale nic się nie odzywam. Są nowe rządy. Zawodnicy, nawet ci znani, mi się kłaniają. Powiedzą dzień dobry, podadzą rękę. To jest miłe. Ale "góra" odwraca się plecami - powiedział.

Sprawa nabrała sporego rozgłosu w środowisku, za panem Januszem wstawili się nie tylko fani Wieczystej. Chcieliśmy wyjaśnić sprawę w klubie, ale z jego nowym prezesem Andrzejem Tureckim nie udało nam się skontaktować. W klubie usłyszeliśmy jednak, że sytuacja z panem Januszem została już wyjaśniona.

- Cała sprawa nas bardzo zaskoczyła, bo nikt nigdy nie zabronił panu Januszowi wstępu do klubu. Artykuł bardzo nas zdziwił. Jeszcze na wtorkowy mecz z Garbarnią w Pucharze Polski pan Janusz otrzymał od nas bilet znacznie wcześniej, żeby nie musiał stać w kolejce. Na każdym meczu ligowym był wpisywany na listę osób uprawnionych do wejścia do klubu i nikt nigdy nie pomyślał o tym, żeby było inaczej - usłyszeliśmy.

- Nie chcieliśmy wywoływać burzy w mediach, bo pan Janusz na to nie zasługuje. Właśnie dlatego nie komentowaliśmy sprawy od razu po publikacji artykułu. Woleliśmy rozwiązać ją we własnym gronie i w poniedziałek skontaktowaliśmy się z panem Januszem, żeby wszystko wyjaśnić. Nie umiemy wytłumaczyć, dlaczego pan Janusz nie został wpuszczony do budynku na ten mecz. Doszło do nieporozumienia, które przerodziło się w znacznie większą i bardziej nieprzyjemną sytuację.

Iga Świątek i Hubert HurkaczPoliczono, ile w tym sezonie zarobiła Iga Świątek, a ile Hubert Hurkacz. Fenomen

- Z naszej perspektywy to ogromne nieporozumienie. Nikt nie miał pojęcia, że istnieje jakikolwiek problem. Jeszcze raz podkreślamy - nikt nigdy nie podjął decyzji, o zakazie wstępu do klubu dla pana Janusza. Gdy przestał do nas przychodzić, uznaliśmy, że to jego decyzja. Byliśmy bardzo zdziwieni, gdy poznaliśmy jego perspektywę. Z szacunku do pana Janusza resztę wyjaśniliśmy już wspólnie.

Po 17 kolejkach IV ligi Wieczysta jest liderem tabeli z 47 punktami na koncie. Zespół Franciszka Smudy ma 11 punktów przewagi nad drugim zespołem. Runda jesienna zakończyła się w miniony weekend.  

Więcej o: