Media: PZPN zapłacił za proces Zbigniewa Bońka kilkaset tysięcy złotych

380 tys. zł miał wynieść koszt procesu Zbigniewa Bońka z dziennikarzem "Gazety Polskiej", który został sfinansowany z budżetu PZPN - poinformował dziennikarz Sportowy24 Adam Godlewski.

Sporo niejasności pojawia się wokół PZPN-u w ostatnich tygodniach. W październiku informowaliśmy o tym, że w biurze Cezarego Kuleszy znaleziono podsłuch. Tym razem w wyniku audytu, którego celem jest sprawdzenie wydatków związku w ostatnich latach, ujawniono, że z kasy związku sfinansowano koszt procesu byłego prezesa PZPN Zbigniewa Bońska z dziennikarzem 'Gazety Polskiej" Piotrem Nisztorem. 

Zobacz wideo Kulesza: Dlaczego wygrałem? Trzeba pytać delegatów. Boniek: Polska piłka ma we mnie przyjaciela

Sprawa dotyczy ostatniego roku działalności prezesa PZPN, kiedy to Boniek zdecydował się pozwać do sądu dziennikarza, który wielokrotnie pisał na temat działalności byłego już prezesa PZPN. W artykułach miały pojawiać się treści sugerujące powiązania Bońka z SB czy zarzucające mu konflikt interesów w związku ze sprawowaną przez z niego funkcją.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek i kapitan reprezentacji Polski Robert LewandowskiBoniek ujawnił, na jaką emeryturę może liczyć. "Nie muszę sprawdzać"

Ostatecznie w 2021 roku Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Piotrowi Nisztorowi przeprosić prezesa PZPN Zbigniewa Bońka za sugestie w artykułach w „Gazecie Polskiej Codziennie" na temat jego związków z SB, natomiast oddalił powództwo w zakresie informacji o współpracy z PZPN firmy Mikrotel należącej do brata Bońka.

Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl! 

Sprawą Zbigniewa Bońka zajęła się kancelaria Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy

Według informacji dziennikarza sportowy24.pl Adama Godlewskiego koszt prowadzenia tej sprawy miał wynieść 380 tys. zł. Sprawą zajęła się kancelaria Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy, której współwłaścicielem jest były prezes Legii Warszawa, a całość została sfinansowana z budżetu związku.  Godlewski podkreślił także, że wydatki związane z tą sprawą były wyższe niż całoroczna obsługa prawna we wszystkich pozostałych. Ponadto koszty te są związane jedynie ze sprawą jednej instancji. Wkrótce obie strony czeka apelacja. 

Wśród wątpliwości w cytowanym tekście pojawił się m.in. sposób rozliczenia pomiędzy PZPN a kancelarią LSW, która następowała za pośrednictwem kancelarii Marcina Wojcieszaka (reprezentant PZPN w innych sprawach). W odpowiedzi mecenasa Wojcieszaka można było się dowiedzieć, że kancelaria Leśnodorskiego została wybrana do obrony tej sprawy jako posiadająca doświadczenie w prowadzeniu postępowań cywilnych o ochronę dóbr osobistych. W tym miejscu dziennikarz postawił pytanie, czy Boniek znający Leśnodorskiego potrzebował pośrednika, aby mówić szczegóły usługi. 

Według Godlewskiego Bońkowi może grozić zarzut o narażenie związku na nieuzasadnione koszty, gdyż nierozstrzygniętą kwestią pozostaje także to, czy opisywana przez dziennikarza działalność Bońka dotyczyła tylko pracy w PZPN. O tym mają zadecydować audytorzy, który sprawdzają wydatki PZPN. 

Więcej o: