Albańczycy tego nie przewidzieli. Śmieszne pieniądze za pokonanie Polski

Kacper Sosnowski
6 tys. euro za pokonanie biało-czerwonych, to jak na polskie warunki kwota symboliczna. Premii za awans na mundial nikt w Albanii nie przewidział, bo ta drużyna nigdy nie była na takiej imprezie. Teraz jest jej jednak blisko. W praktyce zapewni sobie baraże jeśli pokona Polskę. "Albania dała kibicom marzenia i do końca trzeba wierzyć w ich spełnienie" - mówi jej selekcjoner.

- Jesteśmy pewni, że stać nas na wielkie rzeczy. Jeśli pokonamy Węgrów, to z Polską będzie już łatwiej - mówił przed trudnymi, październikowymi meczami kapitan Albańczyków, Etrit Berisha. Słowa mające dodać otuchy, jakie wypowiedziałby zapewne niejeden kapitan przed ważnymi meczami, zaczynają jednak dźwięczeć w uszach polskich kibiców. Ekipa Paulo Sousy już w październiku zagra trochę nieoczekiwanie mecz o wszystko, z rywalem, który do tych eliminacji losowany był z 4. koszyka tego, w którym znajdowały się też drużyny Luksemburga czy Białorusi. Porażka w Tiranie w praktyce oznacza dla nas koniec marzeń o MŚ.

Zobacz wideo Takim składem Polska może zagrać z Albanią! Kołtoń zdradza szczegóły [SEKCJA PIŁKARSKA #94]

Psychologiczne pole position i niedoceniana reprezentacja

To, że Albańczycy są wiceliderem tabeli grupy I, jest niespodzianką. Tak samo jak to, że dwa razy pokonali kapitalnie spisujących się w pierwszej połowie tego roku Węgrów. Kiedy Polacy z trudem przywozili z Budapesztu remis, rozpędzeni Madziarzy, po znakomitym Euro trochę się jednak zatrzymali. Albańczycy najpierw ograli ich we wrześniu, a teraz w październiku. Ponieważ z Anglią grali tylko raz (przegrali 0:2), to w tabeli wyprzedzają biało-czerwonych o punkt. Przed kluczowym meczem tych eliminacji mają psychologiczne pole position i pokazują jak są silnym i niebezpiecznym zespołem. Zespołem w szerszej perspektywie trochę niedocenianym, który przecież nigdy nie zdołał awansować na MŚ. Z drugiej strony to ekipa, która przed Euro 2016 była notowana na 22. miejscu rankingu FIFA.

W boju o ME we Francji pokonała Portugalię i remisowała z Danią, a w towarzyskich potyczkach wygrywała i remisowała z obecnymi mistrzami świata. Zagrała wówczas na Euro 2016, mimo że w eliminacjach turnieju była losowana z przedostatniego koszyka (zapewne pomógł w tym trochę walkower z Serbią). Na wspomnianym Euro zajęła 3. miejsce w swej grupie. Z tamtej ekipy w składzie pozostała jeszcze 1/3 piłkarzy, do których dołączyli młodsi gracze, a w 2019 roku kolejny włoski szkoleniowiec, który pracował m.in. w Atalancie czy Lazio. Edoardo Reja ma materiał na zrobienie mocnej jedenastki. Kadra Albanii budowana jest w oparciu o graczy urodzonych, czy też kształtowanych w silnych piłkarsko krajach. Berat Djimsiti i Freddie Veseli urodzili się w Szwajcarii. Doświadczony Klaus Gjasula futbolu uczył się w Niemczech, a Rey Manaj we Włoszech. Zresztą niemal połowa obecnych graczy Albanii gra na co dzień w Italii, najlepsi w klubach takich jak Roma, Atalanta, czy Lazio.

Reprezentacja Polski dotarła do Tirany"Gdzie jest Robert Lewandowski!?". Rzadko spotykany obrazek przed hotelem kadry

Możliwości piłkarzy było widać w ostatnich latach. Reprezentacja Albanii potrafiła pokonać Islandię, Izrael, czy Turcję. Choć grała nierówno, to czasem zaskakiwała, również tych mocniejszych rywali, a także władze rodzimej federacji. Za awans na MŚ, albański związek nie ogłosił specjalnej premii. Zawodnicy do tej pory zarabiali za wygrane lub remisowane mecze. Za dwa triumfy nad Węgrami dostaną łącznie 10 tys. euro. Za ewentualną wtorkową wygraną z Polakami 6 tysięcy, a 4 tys. za remis. W przeliczeniu na polską walutę 27 tys. złotych za ogranie ekipy Roberta Lewandowskiego, to niewiele, ale biorąc pod uwagę, że średnia pensja w Albanii to 2 tys. złotych, być może niektórzy gracze będą taką kwotą usatysfakcjonowani. Trudno jednak uznać, że Albańczycy będą grali dla pieniędzy.

Rząd wydał pozwolenia specjalnie na mecz z Polską

Albania ma wreszcie możliwość zagrania przy pełnym stadionie. W marcu przy okazji starcia z Anglikami przez koronawirusowe obostrzenia sanitarne, stadion w Tiranie był zupełnie zamknięty dla publiczności. Podczas goszczenia Węgrów zagrano tylko przy wypełnieniu 30 procent. Teraz w myśl krajowych przepisów miało być tak samo, ale albańska federacja na starcie z Polakami dostała specjalne zezwolenie od rządu i Air Albania Stadium będzie mógł być wypełniony w całości. 22 tysiące biletów na ten mecz już dawno się rozeszło, więc tym razem gospodarzy będzie wspomagał 12. zawodnik. Zresztą albańskie media zaznaczają, że stadion może być nawet przepełniony, bo liczba chętnych i gości na mecz znacznie przekracza możliwości obiektu. Lepiej więc być gotowym na bałkański kocioł. To będzie pierwszy raz od 2019 roku, kiedy piłkarskie spotkanie obejrzy tylu fanów. Ostatni raz takie tłumy ściągnęła tu Francja.

"Gramy, aby wygrywać"

Mecz z Polską odbędzie się 2 dni po 76. urodzinach trenera Albanii. Edoardo Reja w Budapeszcie otrzymał już od swych zawodników pół prezentu, teraz liczy na drugą część i kolejne trzy punkty. Na konferencji poprzedzającej to spotkanie przyznał otwarcie, że "Albania dała kibicom marzenia i do końca trzeba wierzyć w ich spełnienie". Jego zespół ma zagrać o pełną pulę.

Stadion w Tiranie i jego okoliceW tym kraju hasło "Robert Lewandowski" budzi postrach. "Wy jesteście Polska, nie żartujmy"

- Gra na remis? Tak nie można podchodzić do piłki. Gramy, aby wygrywać. Taki sam przekaz i zadanie było w starciu z Węgrami. Mamy na tyle dobrych graczy, że możemy wykonać kolejny krok do przodu - mówił Reja. Szkoleniowiec zaznaczył, że ma kilka problemów, ale sobie z nimi poradzi. Z gry, pewnie do końca roku, wypadł jeden z jego najlepszych obrońców Berat Gjimshiti. W meczu z Węgrami doznał kontuzji. Prawdopodobnie z Polską zastąpi go Veseli. Endri Cekici nie wystąpi z powodu żółtych kartek, za niego powinien zagrać Nedim Bajrami. Reszta składu powinna być podobna jak jedenastka z Budapesztu, choć trener zaznaczył, że musi odpowiednio ocenić zmęczenie piłkarzy, którzy grali na Węgrzech. Szkoleniowiec przyznał, że w starciu z Polską będzie chciał, aby jego drużyna miała inicjatywę, była aktywna. Podobny obrazek oglądaliśmy przecież w starciu tych drużyn na Stadionie Narodowym we wrześniu, gdzie Albańczycy wyrównali na 1:1 i tworzyli groźne akcje. Ostatecznie przegrali 1:4.

- W Polsce poszło nam źle, popełniliśmy pewne błędy, ale ten mecz miał różne momenty - mówił szkoleniowiec, który przypomniał, że z Anglią jego drużyna też zagrała ofensywnie i że dla niego taki nieustępliwy charakter drużyny jest ważny.

Również patrząc historycznie, Polskę w Tiranie czeka trudna przeprawa. Bilans biało-czerwonych z Albanią niby jest korzystny (osiem wygranych, trzy remisy, jedna porażka), ale już dokładny przebieg tych spotkań zostawia mniej miłe wspomnienia. Sześć z tych ośmiu meczów wygraliśmy różnicą tylko jednego gola, co pokazuje, jak wyrównane były to spotkania.

Mecz Albania – Polska we wtorek o 20.45.

Eliminacje mistrzostw świata. Tabela grupy I

Anglia - 19 pkt, bilans bramkowy 23:2
Albania - 15 pkt, 11:6
Polska - 14 pkt, 24:8
Węgry - 10 pkt, 12:11
Andora - 3 pkt, 4:19
San Marino - 0 pkt, 1:29

Więcej o: