"Chciał cię przelecieć albo zniszczyć". Afera, która wstrząsnęła USA. "Odrażające"

Kacper Sosnowski
Paul Riley zaprosił do hotelowego pokoju dwie zawodniczki. - Jeśli się pocałujecie, zespół uniknie treningu - tłumaczył. A to tylko jedno z nadużyć, których dopuszczał się przez lata wobec piłkarek. Nie był jedyny. Kobiecy futbol w Stanach przechodzi właśnie najgłębszy od lat kryzys.

Riley pracował w kobiecym futbolu od kilkunastu lat - był wybierany najlepszym trenerem ligi, zwiedził wiele klubów. Trenerem North Carolina Courage przestał być jednak na początku października, po tym jak w The Athletic ukazał się wstrząsający reportaż dotyczący jego nadużyć seksualnych. Choć nie tylko.

Zobacz wideo Sousa powinien częściej pojawiać się w Polsce! "To budzi pytania" [SEKCJA PIŁKARSKA #94]

Alkohol w barze, zaproszenia do pokoju i na sesję filmową

Jedną z jego bohaterek jest Sinead Farelly. 31-letnia była reprezentantka USA, która przeszła na piłkarską emeryturę, opowiedziała o kilku sytuacjach z lat wspólnej pracy z Rileyem (2010-2015), w których czuła się zmuszona do uprawiania seksu z dwa razy starszym od siebie trenerem. Pamięta m.in. zaproszenie do hotelowego pokoju po wieczorze pełnym alkoholu w 2011 r., gdy oboje pracowali w New York Fury.

Później zmieniały się okoliczności i kluby, ale scenariusz się powtarzał, bo Riley nawet w nowych klubach ściągał Farelly do swej drużyny. Jak opisuje The Athletic, Farelly pewnego razu uprawiała seks z trenerem i koleżanką z drużyny, również po wieczorze zakrapianym alkoholem. Po każdym spotkaniu próbowała wymazać ten wieczór z pamięci. Riley tłumaczył jej zresztą, że tę "tajemnicę zabiorą do grobu". Piłkarka wspomina, że miała w tamtych czasach ataki migreny, w pewnym momencie czuła, że nie może normalnie funkcjonować i grać w piłkę nożną, a to, co się wokół niej dzieje, było wręcz paraliżujące.

Kolejną z rozmówczyń dziennikarzy The Athletic była Mana Shim, piłkarka, która większość kariery spędziła w zespole Portland Thorns FC. Shim opisała, jak po jednym z wieczorów w barze trener zaprosił ją i Farelly do pokoju i zmusił, by się nawzajem pocałowały. Zapowiedział, że jeśli spełnią prośbę, zespół uniknie wyczerpującego treningu.

Obie przyznają, że trener wysyłał im też dziwne zdjęcia, a raz zaprosił Shim na "sesję filmową" w swoim pokoju hotelowym, a potem przywitał ją tam ubrany tylko w bieliznę.

Ale oskarżeń wobec Rileya było więcej. Dziennikarze The Athletic spotkali się z kilkunastoma piłkarkami, które przyznały, że trener robił nieodpowiednie uwagi na temat ich wagi czy orientacji seksualnej i dziwnie się zachowywał. Żadna, prócz Farelly i Shim, nie chciała podać szczegółów pod nazwiskiem.

Trener zaprzecza, ale stracił licencję

Choć sprawa wyszła na jaw na początku października, Amerykańskie Stowarzyszenie Trenerów (NSCAA) już zareagowało. Zachowania Rileya nazwano "odrażającym i niedopuszczalnym". Władze NSCAA cofnęły też trenerską licencję Rileyowi. Szkoleniowiec nie zgadza się jednak z zarzutami. Twierdzi, że nigdy nie uprawiał seksu z piłkarkami, nie czynił seksualnych podtekstów i nie namawiał do seksualnych zachowań.

Wszystko to, co działo się wokół tej sprawy, odsunęło na dalszy plan samą grę. "Ostatnie dni i spora część tego sezonu była niesamowicie traumatyczna dla naszych zawodniczek" – mówiła Lisa Baird, szefowa ligi NWSL. Tłumaczyła w ten sposób, dlaczego zdecydowano odwołać w całości ostatnią ligową kolejkę. Sama niedługo potem złożyła rezygnację ze stanowiska.

Sprawa Rileya nie jest bowiem pierwszym trenerem, który w tym sezonie był oskarżany o niewłaściwe zachowania wobec zawodniczek. W tym sezonie pracę z tego powodu straciło już trzech szkoleniowców. A czwarty - Farid Benstiti - po przedstawieniu podobnych zarzutów zrezygnował sam.

"Albo chciał cię przelecieć, albo zniszczyć"

"Albo chciał cię przelecieć, albo zniszczyć" - twierdziły zawodniczki trenera Boba Birardy, który prowadził drużynę Vancouver Whitecaps oraz kanadyjską reprezentacji kobiet U-20. The Guardian, który udostępnił im łamy, opisał, że piłkarki starały się walczyć z patologicznymi zachowaniami Birardy, ale jednocześnie bały się, że zostaną zepchnięte na margines, a ich dalsze kariery staną pod znakiem zapytania. Zresztą wcześniejsze próby sygnalizowania nieprawidłowości kończyły się tym, że sprawę zamiatano pod dywan.

Dopiero rok po tym, jak wyraźnie poinformowano Vancouver Whitecaps o zachowaniu szkoleniowca, a część informacji opublikowano w sieci, Birarda został zwolniony za niewłaściwe zachowania seksualne. Publicznie sprawę przedstawiano jednak jako "wzajemne rozstanie". Kanadyjski związek życzył mu nawet powodzenia na dalszej drodze i nie precyzował prawdziwych powodów odejścia trenera.

Choć trudno się ich nie domyślać, tym bardziej że pod koniec 2020 r. Birarda został oskarżony o dziewięć przestępstw seksualnych. Prokurator zarzucił mu też znęcanie się nad czterema zawodniczkami.

Victor Montagliani, który niegdyś pracował w kanadyjskim związku piłkarskim i wyciszał prawdziwe powody rozstania z Birardą, dziś jest prezesem Concacaf i wiceprezesem FIFA. Organizacji, która właśnie wyraziła "głębokie zaniepokojenie" i rozpoczęła dochodzenie w sprawie, która nagle stała się bardzo medialna.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.