Wolą wygrać gminny turniej niż myśleć o reprezentacji. Parę stów do wypłaty ważniejsze

Dawid Szymczak
PZPN chce zwiększać świadomość trenerów, walczyć z "wynikowcami", ale trenerom wciąż bardziej opłaca się wygrać gminny turniej niż wyszkolić przyszłego reprezentanta Polski. - Taki trener z wioski za wychowanie zawodowego piłkarza nie dostaje nic. A za wygranie turnieju prezes zawsze może mu dorzucić parę stów do wypłaty - słyszymy.

Trenerzy pracujący z dziećmi są zgodni, że najważniejszym celem pracy każdego z nich jest wychowanie zawodowego piłkarza. Gdy po latach widzą swojego zawodnika w reprezentacyjnej koszulce, odczuwają największą dumę i satysfakcję. Ale poza tą dumą i satysfakcją najczęściej nie mają nic. Żadnych premii, nagród, bonusów czy ekwiwalentów za wyszkolenie. - Czasem odbiera to motywację. Satysfakcji się do garnka nie włoży - słyszymy od jednego trenerów, który wychował reprezentanta Polski, a dzisiaj nie zajmuje się już szkoleniem.

Zobacz wideo "Barcelona gra jak Stoke. Koeman jest żywym trupem w Barcelonie"

PZPN apeluje: Nie patrzcie na wyniki. Ale to na wynikach można zarobić

Nowy zarząd PZPN zaczął kadencję od zniesienia ewidencji wyników i tabel w rozgrywkach dzieci do lat 11, by skończyć z "wynikomanią" wśród trenerów i rodziców. Pogoń za wynikiem miała ograniczać kreatywność młodych piłkarzy, nakładać na nich presję, skłaniać do podejmowania najmniej ryzykownych decyzji, a w konsekwencji - często zabijać w nich pasję. Brak tabel ma zatem zapewnić najmłodszym dobrą zabawę, a walkę o wyniki odsunąć na następne lata. W efekcie za parę lat polski piłkarz ma być bardziej kreatywny, lepszy technicznie i spokojniejszy na boisku.

Wakacyjna Akademia Piłkarska 2020 w PruszczuNowe władze PZPN-u wprowadziły pierwszą ważną reformę w walce z patologią. "Dekadę za późno"

W całej tej układance kluczową rolę pełnią trenerzy. Wiele mówi się o kształtowaniu ich świadomości, odwracaniu uwagi od wyników i koncentrowaniu się na nauczaniu piłkarskich podstaw, rzadko wspomina się za to o wymiernej motywacji - pieniądzach za wyszkolenie przyszłych gwiazd.

- Nie znam trenerów, którzy dostaliby jakiekolwiek pieniądze za to, że przez ich ręce przeszedł reprezentant kraju albo ekstraklasowy piłkarz. Za to wciąż jest wielu prezesów, którzy dorzucają trenerowi kilka stów do wypłaty za zwycięstwo w gminnym turnieju - słyszymy od jednego z wojewódzkich koordynatorów ds. szkolenia.

Niektóre akademie największych klubów nagradzają swoich trenerów np. za doprowadzenie piłkarza do seniorskiej drużyny lub debiut w reprezentacji Polski. - U nas każdy trener ma indywidualną umowę i ma w niej pisane premie za to, że piłkarz, którego szkolił, doszedł do zawodowstwa - mówi dyrektor jednego z ekstraklasowych klubów. Ale zdecydowana większość obecnych kadrowiczów zaczynała kariery nie w wielkich akademiach, a w klubach z mniejszych miejscowości: Jan Bednarek w Kleczewie, Karol Linetty w Damasławku, Jakub Moder w Drawsku, Tymoteusz Puchacz w Świebodzinie, Krzysztof Piątek w Dzierżoniowie, Grzegorz Krychowiak w Mrzeżynie. Ich pierwsi trenerzy najczęściej nie mają żadnych finansowych korzyści z sukcesów swoich wychowanków.

"Dobrze byłoby stworzyć nagrody od wychowania piłkarza. Coś jak "solidarity payment""

- W każdej pracy przyznaje się premie za dobre wyniki. A sukcesem w pracy szkoleniowej nie jest wygranie meczu juniorów, ale doprowadzenie jak największej liczby piłkarzy do zawodowego poziomu. Dlaczego zatem trenerzy nie dostają za to premii? - zastanawia się trener Marek Safanów, edukator PZPN.

- Rozmawialiśmy kiedyś z trenerami, że dobrze byłoby stworzyć nagrody od wychowania piłkarza. Trzeba by wymyślić kryterium, np. podpisanie zawodowego kontraktu, debiut w ekstraklasie, w reprezentacji albo zagraniczny transfer. Jeśli dany piłkarz by to osiągnął, trenerzy, którzy go do tego doprowadzili, dostawaliby premię do podziału. Mogłoby to działać na podobnej zasadzie jak "solidarity payment" - wyjaśnia Safanów. 

Zdenerwowany Paulo SousaReprezentacja Polski osłabiona! Kolejna kontuzja krzyżuje plany Paulo Sousy

"Solidarity payment" to opłata solidarnościowa ustalona przez FIFA, którą otrzymują kluby po zagranicznym transferze zawodnika, który grał u nich między 12. a 23. rokiem życia. Do tych klubów trafia łącznie 5 proc. sumy transferowej. To, ile przypada każdemu klubowi (jeżeli piłkarz w tym czasie reprezentował więcej niż jeden) zależy od czasu, jaki w nim spędził.

- Pamiętajmy, że pieniądze z "solidarity payment" trafiają do klubu, więc trener może nic z tego nie mieć. Mógł w tym czasie zmienić pracę albo po prostu prezes przeznaczy pieniądze na coś innego - mówi Safanów.

Nagroda za wyszkolenie reprezentanta? "Czasami Jakub Moder wysyła mi koszulki"

- Przyzwyczaiłem się, że w tej pracy raczej się dokłada niż zarabia. Trzeba być pasjonatem, żeby szkolić dzieci, bo dla pieniędzy nikt tego nie robi - twierdzi Arkadiusz Adach, pierwszy trener Jakuba Modera. - Co mam z tego, że Kuba gra dzisiaj w reprezentacji i Brighton? Czasami wysyła mi koszulki - uśmiecha się. - A już poważniej, to prowadzę akademię piłkarską, dzieciaki wiedzą, że kiedyś trenowałem tego Modera z reprezentacji, więc przychodzą na treningi i marzą o podobnej karierze. Poniekąd przekłada się więc to na finanse, choć nie w formie premii uznaniowych czy nagród. 

Bywa, że trenerzy, którzy wykonują dobrą pracę w małych klubach, trafiają do dużych akademii za swoimi wychowankami. Przykładem jest Adach. Lech Poznań najpierw ściągnął Modera, a później - widząc, że jest dobrze wyszkolony technicznie i ma świetnie opanowane podstawy gry w piłkę - zainteresował się jego pierwszym trenerem. W efekcie Adach przez kilka lat pracował w akademii Lecha.

Tuchelowi ukradł dwa ćwiczenia, przez rok uczył się od Kloppa. Teraz punktuje lepiej od nichTuchelowi ukradł dwa ćwiczenia, przez rok uczył się od Kloppa. Teraz punktuje lepiej od nich

Podobnie było w przypadku Mateusza Łęgowskiego, który doczekał się już debiutu w Pogoni Szczecin, i Patryka Dąbrowskiego, trenera, który prowadził go w Golu Brodnica, a dzisiaj odpowiada za skauting akademii Pogoni. To jednak jednostkowe przykłady. Większość pierwszych trenerów nie ma żadnych korzyści z wychowania zawodowych piłkarzy.

- I nie wierzę, że szybko się to zmieni. Pomysł jest dobry, mógłby podnieść motywację wśród trenerów, ale mam prawie 40 lat i naprawdę nie wierzę w cuda. Tu walutą najczęściej jest satysfakcja. Właśnie zaczynam pracę z najmłodszą grupą, zgłosiłem ich do ligi, ostatni mecz przegraliśmy 2:19. Ale ile szczęścia dały te dwie bramki! Chce się pracować, widząc taką radość. Właśnie jadę na trening - mówi Adach. 

Premie dla trenerów rozwiążą problem z transferami młodych piłkarzy?

Pomysł z nagrodami dla trenerów mógłby pomóc rozwiązać jeden z największych problemów szkoleniowych w Polsce. Chodzi o zmienianie klubów przez utalentowane dzieci. Większe akademie skarżą się na zachowanie mniejszych klubów. - Wciąż spotykam się z taką postawą, że klub nie chce pozwolić swojemu piłkarzowi na testy u nas, bo ten zawodnik w pojedynkę wygrywa im mecze, a dla trenera liczy się wynik jego zespołu. Nie każdy rozumie swoją pozycję w piramidzie szkoleniowej - mówi jeden z dyrektorów akademii ekstraklasowego klubu.

Z kolei małe kluby mają pretensje, że giganci podbierają im zawodników za plecami: przekupują rodziców piłkarza, by załatwić sprawę po cichu i uniknąć wypłacenia "ekwiwalentu szkoleniowego". To opłata ustalona przez PZPN, którą klub kupujący zawodnika mającego więcej niż 12 lat, musi zapłacić jego dotychczasowemu klubowi.

Matty Cash Polakiem? Kadra Sousy potrzebuje takiego piłkarza. Kibice sami wręczyliby mu paszportMatty Cash Polakiem? Kadra Sousy potrzebuje takiego piłkarza. Kibice sami wręczyliby mu paszport

Na takich przepychankach najczęściej tracą utalentowani piłkarze, czyli najważniejsze elementy całej tej futbolowej układanki. PZPN, likwidując wyniki i tabele u najmłodszych, pokazuje, że o nich myśli, ale musi pomyśleć też o szkoleniowcach. Na razie związek zachęca ich do czegoś, z czego nie będą mieli wymiernych korzyści. Z finansowego punktu widzenia trenerom wciąż korzystniej jest wygrać turniej niż wyszkolić kreatywnego zawodnika i pomóc mu dojść do zawodowej piłki. To walka tego co misyjne, z tym co opłacalne. 

Więcej o: