Znokautowana przez Ronaldo kobieta przemówiła. "Spytałam go...". Natychmiast odpowiedział

Szwajcarski "Blick" dotarł do Marisy Nobile, czyli stewardki, którą przypadkowo Cristiano Ronaldo kopnął piłką w głowę. - Spytałam się go, czy umarłam - wspomina kobieta.

Tuż przed wtorkowym starciem Manchesteru United z Young Boys Berno (1:2) doszło do przykrego incydentu. Rozgrzewający się Cristiano Ronaldo tak niefortunnie kopnął piłkę, że trafił nią w głowę jednej ze stewardek na stadionie. Kobieta na moment straciła przytomność. Gdy tylko Portugalczyk zorientował się, co zrobił, to od razu do niej podbiegł, aby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku.

Zobacz wideo Wielki powrót Cristiano Ronaldo. "Lepiej nie mógł sobie tego wymarzyć"

Rafał Gikiewicz"Nocna obsesja" Rafała Gikiewicza. Niemcy opisują. "Mówią, że jestem chory"

- Piłka zatrzymała się na mojej głowie, a to było naprawdę mocne uderzenie. Pamiętam, że upadłam na ziemię - wspomina Marisa Nobile dla szwajcarskiego "Blicka". - Gdy zobaczyłam nad sobą Cristiano Ronaldo, powiedziałam: "o mój Boże, czy ja nadal żyje czy umarłam". Ronaldo odpowiedział natychmiast: "nie, nie, przepraszam! Jak się czujesz? Wszystko w porządku" - opisuje stewardessa.

Na szczęście nic się poważnego nie stało. Dla Marisy Nobile będzie to już tylko anegdotka. Tym bardziej, że po meczu kobieta dostała koszulkę meczową Portugalczyka, z którą później dumnie paradowała po stadionie. 

Manchester United niespodziewanie przegrał

Manchester United niespodziewanie przegrał pierwsze spotkanie fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wicemistrzowie Anglii zostali pokonani na wyjeździe 1:2 przez Young Boys Berno, pomimo że to Cristiano Ronaldo zdobył pierwszą bramkę.

Anglia przed meczem z AndorąFajnie jest klękać i walczyć z rasizmem, ale grać z Afrykanami? Byle nie za często

Wszystko posypało się w 35. minucie, kiedy to czerwoną kartkę zobaczył Aaron Wan-Bissaka. Gospodarze powoli przejmowali inicjatywę i w 66. minucie udało im się wyrównać dzięki trafieniu Nicolasa Moumi Ngamaleu. Wygraną dał im natomiast paradoksalnie Jesse Lingard, który popełnił fatalny błąd w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Anglik podał piłkę wprost do Jordana Siebatcheu, który bez problemu pokonał Davida De Geę.

Więcej o: