Przed transferem z Piasta Gliwice wielu zastanawiało się, czy obranie tak egzotycznego kierunku przez zawodnika, który chwilę wcześniej występował na Euro 2020 nie jest powolnym kierowaniem się w stronę piłkarskiej emerytury. Jakub Świerczok udowadnia jednak, że dalej potrafi być skuteczny, a w ostatnim meczu zrobił wręcz furorę.
Napastnik dał show w meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów przeciwko Daegu. Polak aż trzy razy trafił do siatki, a jego klub - Nagoya Grampus wygrał 4:2. Pierwszy raz Świerczok pokonał bramkarza rywali w 12. minucie, keidy doprowadził do wyrównania na 1:1.
Po ponad godzinie gry Polak miał już na koncie dublet, popisując się ładnym uderzeniem głową. Zaledwie niecałe dwie minuty później Świerczok miał na koncie hat-tricka, a jego zespół objął prowadzenie 3:2. Polak mógł skończyć spotkanie z jeszcze większą liczbą bramek, ale po raz czwarty nie zdołał umieścić piłki w siatce.
- Hat-trick Jakuba Świerczoka w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Kosmos! - skomentował wyczyn Polaka dziennikarz meczyki.pl Mateusz Hawrot.
W ubiegłym sezonie w barwach Piasta Gliwice Świerczok strzelił 15 bramek. Powołanie na Euro 2020 pozwalało sądzić, że 28-latek pozostanie w Europie i trafi do mocniejszej ligi. Ostatecznie jednak zdecydował się na egzotyczny kierunek, przenosząc się do trzeciego zespołu poprzedniego sezonu ligi japońskiej za dwa miliony euro. Z nowym klubem związał się 2,5-rocznym kontraktem.
Poza granicami kraju napastnik występował również w 1. FC Kaiserslautern i Łudogorcu Razgrad. W Polsce z kolei reprezentował barwy Polonii Bytom, Zawiszy Bydgoszcz, Górnika Łęczna, GKS-u Tychy, Zagłębia Lubin i właśnie Piasta Gliwice. Łącznie w ekstraklasie rozegrał 90 meczów, w których strzelił 42 gole i zanotował dziewięć asyst.