Transferowe okno wszech czasów to żenująca parada. Szejkowie śmieją się w twarz ludzkości

Michał Kiedrowski
Gdy ogromna cześć ludzkości zastanawia się, jak przeżyć następne miesiące, arabscy szejkowie wjeżdżają cali na biało i wydają dziesiątki milionów euro na piłkarzy. A kibice wstają z miejsc i biją im brawo. Są ochy i achy - mamy okienko wszech czasów! Czy nikt nie ma poczucia, że trochę to żenujące w obecnych okolicznościach?

Gdy wybuchła pandemia, to tzw. czołowe kluby piłkarskie zaczęły zwykłych pracowników zwalniać i wysyłać na bezpłatne urlopy. Potem przedstawiciele biznesu, który z lekkim sercem przepalił dziesiątki miliardów euro, zaczęli zwracać się o pomoc publiczną. Ile się wtedy naczytałem się artykułów, jak to futbol musi się zmienić. Jak to musi stać się bardziej demokratyczny, bardziej wyczulony na sprawy społeczne, skromniejszy i tak dalej. 

Zobacz wideo

Świat liże ranny, a szejkowie pokazują: Patrzcie, jacy jesteśmy potężni

Pandemia się jeszcze nie skończyła, a okazało się, że futbol nie tylko nie stał się bardziej demokratyczny, ale jeszcze bardziej elitarny, jeszcze bardziej rozrzutny i jeszcze bardziej rozjechany ze słuchem społecznym. Rodowe srebra, aby związać koniec z końcem, muszą wyprzedawać tak zakorzenione w europejskiej historii sportu firmy jak Barcelona i Juventus, a zespoły jak PSG, Chelsea czy Man City wykorzystują sytuację, bo mają kurek z pieniędzmi ukryty w ropie i gazociągach oraz kopalniach. 

Manchester City i Chelsea w pandemii pobiły klubowe transferowe rekordy. Ci pierwsi nawet rekord Premier League, gdy kupili Jacka Grealisha za 117 mln euro z Aston Villi. Klub Romana Abramowicza natomiast ściągnął Romelu Lukaku za 115 mln z Interu Mediolan. PSG tak drogo nie kupował, ale wykorzystał kłopoty Barcelony, by skaperować Leo Messiego i dać mu królewską pensję.  

Oczywiście, ktoś powie, że transfer Ronaldo nie pasuje do tego obrazka transferów dzięki węglowodorom. Bo Man United nie rządzą szejkowie, ale Amerykanie, wywodzący swoje korzenie z Europy Wschodniej. Tyle tylko, że transfer Portugalczyka okazał się możliwy po tym, jak Pep Guardiola powiedział swoim szefom: - Ej, chłopaki, ja wcale nie potrzebuje tego Ronaldo. On mi będzie tylko przeszkadzał. 

Tak mniej więcej odczytuje wiadomości z Manchesteru City, jakie przekazała BBC na moment przed ogłoszeniem transferu Ronaldo do Manchesteru United. I myślę, że w domniemanych słowach trenera mistrza Anglii, najdalej jestem od prawdy przy słowie chłopaki. 

Nawet UEFA zapomniała o Finansowym Fair Play?

A najśmieszniejsze jest to, że UEFA, aby kluby poradziły sobie ze stratami zadanymi przez pandemię, poluzowała Finansowe Fair Play. Jak się okazało, skorzystali na tym najbogatsi, którym i tak do tej pory z FFP było nie po drodze. Teraz już media odtrąbiły pogrzeb tego mechanizmu. Będzie coś nowego - jakiś rodzaj salary cap, czy podatku od luksusu jak w Ameryce w NBA (to pierwsze) czy MLB (to drugie). PSG i Man City na pewno nie mają się czego obawiać. Tym bardziej że od czasu, gdy uśmiercono ideę Superligi, szejkowie stali się przyjaciółmi szefa UEFA, Aleksandra Ceferina i stoją na straż wartości, jakie niesie ze sobą futbol. 

To też jest dość żenujące. A gdyby spojrzeć na piłkarski światek z punktu widzenia człowieka, dla którego prawa człowieka są ważne, to wygląda to bardzo paskudnie. Największych transferów dokonują książęta z krajów, gdzie nie respektuje się podstawowych wolności. Największą grupę sponsorów mistrzostw Europy stanowiły firmy z komunistycznych Chin. A podczas meczów Ligi Mistrzów dowiadujemy się z telewizorów, że transmisje oglądamy dzięki uprzejmości Władimira Putina. Oczywiście, niedosłownie. Ale Gazprom został jednym z głównych sponsorów Ligi Mistrzów, nie dlatego, że potrzebował reklamy, ale dlatego, że prezydent Rosji chce budować dzięki tej firmie większe wpływy na tzw. Zachodzie. A ukoronowaniem tego wszystkiego będą mistrzostwa świata w Katarze, przy których organizacji zginęło wielu ludzi

200 mln euro za Mbappe byłoby ukoronowaniem ślepoty piłkarskich macherów

I to nie koniec. Wcale nie najmniejszym dowodem na to, jak macherzy piłkarskiego światka stracili wrażliwość społeczną, jest oferta, którą złożył Real Madryt za Kyliana Mbappe. Zawodnik za rok będzie mógł odejść do Realu za darmo, bo wygaśnie jego kontrakt z PSG, i za ten rok Hiszpanie oferują wykup w wysokości prawie 200 mln euro (według niektórych źródeł nawet więcej). Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem tego bezsensownego ruchu jest możliwość, że Perez z góry wie, iż oferta zostanie odrzucona i niczym nie ryzykuje. A w ten sposób buduje sobie pozycję na następne wybory prezydenta klubu i pozycję przetargową, gdy Mbappe będzie wolny od zobowiązań. No, chyba że naprawdę uważa, iż w zdruzgotanej pandemią Hiszpanii ludzie naprawdę nie marzą o niczym innym, niż o tym, żeby największy klub w kraju wydał 200 mln euro na to, żeby Mbappe cieszył ich swoją grą rok wcześniej niż później. Dziwię się, że Florentino Perez nie przeczytał badań, które sam cytował. Tam wyraźnie jest napisane, że kibice odchodzą od piłki m.in. z powodu jej ślepoty na sprawy społeczne i bezsensowne marnowanie pieniędzy. Oto niektóre wyniki w kategorii - dlaczego przestałem się interesować piłką nożną:

  • Nie lubię piłkarskich kibiców i nowoczesnej kultury piłkarskiej - 19 procent
  • W piłce nożnej jest za dużo pieniędzy - 17 procent
  • Piłka nożna nie robi wystarczająco dużo, by świat stał się lepszym miejscem (np. przez nagłośnienie spraw społecznych) – 17 procent
  • Piłka nożna nie jest dość inkluzywna – 14 procent

Jeśli do tego transferu rzeczywiście dojedzie, to współczuję Mbappe. Presja, którą będzie dźwigał na swoich ramionach, po tak bezsensownie wydanych pieniądzach, będzie gigantyczna.

A na koniec sarkastycznie wyrażę żal, że Premier League skrzywdziła kibiców, blokując zakup Newcastle United przez książąt z Arabii Saudyjskiej. Pandemiczne okienko transferowe byłoby wtedy jeszcze bardziej kosmiczne i jeszcze bardziej ochom i achom nie byłoby końca. 

Więcej o: