Na mundialu zatrzymał Messiego, a teraz nakręcił film. "Kpina z gejowskiej historii"

Kacper Sosnowski
Pomógł Islandii awansować do ćwierćfinału Euro 2016, a na mundialu w Rosji zatrzymał Leo Messiego. Islandzki bramkarz Hannes Halldorsson najwięcej pieniędzy i radości czerpie jednak z reżyserowania i tworzenia filmów. Jak na piłkarza jest oryginałem. Jego najnowszą komedię sensacyjną "Cop Secret" pokazano właśnie na prestiżowym festiwalu w Locarno. Czynnemu sportowcowi dostało się za "kpinę z gejowskiej historii".

Ma ogoloną głowę, wąskie ramiona i nijaki futbolowy życiorys. Z małymi, choć ważnymi wyjątkami. Dlatego właśnie jego historia sama nadaje się na film, bo Halldorsson jest zaprzeczeniem stereotypu sportowca - marzącego zwykle o wielkiej sportowej karierze. To bardziej miłośnik kamery, a właściwie jej obiektywu. Na boisko chodził, bo inni też chodzili, ale w szkole podstawowej pierwszy raz poważnie zastanowił się nad swoją przyszłością: dlaczego nie miałby zostać reżyserem? Kogo obchodzi piłka nożna, skoro można zarabiać na… filmach? To dlatego w wieku 12 lat zrobił swoją pierwszą krótkometrażową produkcję. Miał do tego talent. Zleceń posypało się więcej. Wyreżyserował teledysk dla islandzkich muzyków, którzy jechali na Eurowizję, rozpoczął współpracę z islandzkim studiem produkcyjnym Saga Film Corporation. To z nimi robił programy "X Factor", "The Bachelor", czy "Milionerzy", a do tego kręcił reklamy dla IKEI, telewizji sportowych i dużych firm w tym Coca-Coli. Film stworzony dla producenta napojów, nawiązujący do sportu, jest bardzo efektowny.

 

Równolegle z poważną pracą operatora-reżysera grał w piłkę. Ktoś nagle odkrył, że jest dobrym bramkarzem, a jego nieplanowana kariera piłkarska rozwinęła się tak, że jako pierwszy bramkarz reprezentacji swego kraju, pomógł Islandii wyjść z grupy na Euro 2016, a na ostatnim mundialu zatrzymał Leo Messiego i całą Argentynę. W pewnym momencie przy miłości do tworzenia kina aż głupio było nie zająć się futbolem na poważnie.

Zobacz wideo Oceniamy Polaków po meczu z Islandią

Piłka dla zrzucenia kilogramów i ćwierćfinał Euro

- Zawsze robiłem dwie rzeczy jednocześnie - mówił dekadę temu, odnosząc się do pracy za kamerą i futbolu. Wtedy mocno dziwił mu się m.in. Eidur Gudjohnsen, jedna z gwiazd islandzkiej piłki, z którym Halldorsson zwykle dzielił pokój na kadrze: jak długo można siedzieć przy komputerze i pisać scenariusze, czy montować wideo? - Halldorssonowi godzenie piłki ze sztuką długo się udawało. Niektóre filmy kręcił zresztą na boisku tak jak oryginalną reklamówkę z kolegami z kadry, robioną dla islandzkich linii lotniczych.

W pewnym momencie bramkarz musiał trochę przystopować z filmami i skupić się na treningach bramkarskich. Grał w profesjonalnych europejskich klubach i znalazł się przecież w narodowej reprezentacji, która jechała na mistrzostwa Europy.

Kariera Halldorssona może być trochę zaskakująca. Wydawało się, że zatrzyma ją wypadek. 14-letni Halldorsson ścigał się z tatą, zjeżdżając na snowboardzie. To skończyło się źle. Zwichnięty bark długo go bolał, a on przestał grać w piłkę i zajął się filmem. Kilka lat później kolega luźno zapytał, czy nie przyszedłby na treningi jego trzecioligowego klubu. Akurat potrzebowano tam bramkarza. Halldorsson miał lekką nadwagę, więc pomyślał, że to idealny pomysł, by zrzucić kilka kilogramów. Kilogramy zrzucił, a na bramce stał dalej i przechodził do coraz poważniejszych klubów. W końcu wylądował w jednej z najlepszych w Islandii drużyn KR Reykjavik, co zbiegło się też z pierwszym powołaniem do kadry. Potem bronił też w Norwegii, Holandii (NEC Nijmegen), Danii (Randers) i Kazachstanie (Karabach). Obecnie jako 37-latek gra w najwyższej lidze Islandii w ekipie Valur.

Lance Armstrong. 24 maja i 1 czerwca ESPN pokaże w USA dokument 'Lance'"Reżyserka rzuciła Armstrongowi linę, ale on się na niej powiesił"

Z kadrą swego kraju udało mu się m.in. pokonać Holandię w eliminacjach Euro 2016, pojechać na francuski turniej, wyjść z jego grupy, odprawić do domu Anglię w 1/8 finału i dojść do ćwierćfinału. Dwa lata później na mundialu w Rosji, Halldorsson znów miał chwilę chwały, bo w inauguracyjnym meczu obronił rzut karny wykonywany przez Messiego. Dzięki temu Islandia z Argentyną niespodziewanie zremisowała. Z mistrzostwami świata pożegnała się jednak szybko. Halldorsson, mimo że nie zrobił wielkiej kariery w klubach, to dzięki reprezentacji spełnił się jako bramkarz. Od 2019 roku kiedy to wrócił do swojej ojczyzny i gra dla Valur - jednego z najbardziej utytułowanych klubów na Islandii - znów ma więcej czasu na kręcenie filmów. Teraz znów gra i kręci. 29 lipca golkiper bronił bramki Valur w eliminacjach Ligi Konferencji Europy (jego klub dwa razy przegrał 0:3 z norweskim Bodo/Glimt), a już na początku sierpnia zaprezentował swój debiutancki film na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno w Szwajcarii. Dostanie się debiutanta do głównego konkursu, to już był sukces. Festiwal w Locarno odbywa się od 1946 roku i jest jednym z pięciu najbardziej prestiżowych europejskich festiwali obok Cannes, Berlina, Wenecji i San Sebastian.

Cop Secret. "Kpina z gejowskiej historii"

- Moim marzeniem jest nakręcenie pełnometrażowego filmu fabularnego po zakończeniu kariery piłkarskiej - mówił Halldorsson kilka lat temu. Okazało się jednak, że udało mu się to jeszcze w jej trakcie. Film kręcił wiosną, zakończył go latem i teraz ruszył na podbój Europy. Z upiornego i tajemniczego horroru wyszła jednak sensacyjna komedia, bo reżyser, a zarazem jeden z operatorów kamery, zmienił swój koncept. "Cop Secret" - bo tak jego obraz się nazywa (co można uznać za żart z Top Secret - "ściśle tajne"), wzbudził mieszane uczucia. Znany amerykański magazyn "Variety" nazwał obraz "parodią hollywoodzkich filmów akcji - stylową, ale niezbyt oryginalną, z tanimi dowcipami".

Piszący o filmie krytyk Jay Weissberg docenił dynamizm oraz "oryginalny islandzki humor" i pracę operatora. Warto wspomnieć, że Halldorssonowi za kamerą pomagała jedna z operatorek filmu Batman – Początek. Jednak dalsze uwagi do obrazu już tak przyjemne nie były. Halldorssonowi dostało się m.in. za scenariusz, który sam napisał. W historię dwóch policjantów z Reykjaviku, którzy uganiają się za tajemniczym gangiem rabusiów, reżyser wplótł wątek biseksualności jednego z nich. Im policyjny duet ciężej pracuje, tym mocniejsze pojawia się między nim uczucie, któremu panowie nie mogą się oprzeć.

"Variety" temu wątkowi nie przyklasnęło. "Wielkim problemem w tym filmie jest kpina z gejowskiej historii" – napisał wprost Weissberg. "Oczywiście ta fabuła została stworzona wyłącznie po to, by widz mógł się z niej śmiać. Policjanci wyglądają jednak przesadnie śmiesznie" - dodał krytyk.

Piłkarz z Anglii miał wyjawić, że jest gejem. Piłkarz z Anglii miał wyjawić, że jest gejem. "Nie jestem wystarczająco silny"

Reżyser-sportowiec odpiera zarzuty i tłumaczy, że zamysł miał inny, że chciał pomóc, naświetlić problem, choć oczywiście też stworzyć ciekawych bohaterów.

"Chciałem poruszyć ważne kwestie"

- Chciałem, żeby postacie były jak najbardziej interesujące – mówił w wywiadzie dla filmowego portalu Cineuropa. – To oczywiście przede wszystkim komedia, ale chciałem, w ramach tego gatunku, dać jakiś pozytywny przekaz i poruszyć ważne kwestie. I starałem się podejść do tematu homoseksualizmu z najwyższym szacunkiem i delikatnością - ripostuje Halldorsson. Reżyser-bramkarz chwali się, że cały film zrobił w 20 dni za 50 tysięcy euro, co jak zaznaczał stanowi 0,03 proc. budżetu filmu "Szybcy i wściekli 9", a ulicznych scen pościgów w "Cop Secret" nie brakuje.

W filmie nie brakuje też aluzji sportowych. W finalnej scenie gliniarze ścierają się z rabusiami na zatłoczonym stadionie piłkarskim w oczekiwaniu na decydujący mecz między reprezentacjami Islandii i Anglii. To aluzja do wielkiego starcia na Euro 2016, w którym Halldorsson wystąpił. Tyle że tym razem na boisku grają panie, nie panowie.

- Gdybym pokazał mecz męskiej reprezentacji, byłoby to banalne, wszyscy wiedzą kim jestem - tłumaczył.

Halldorsson z Locarno wyjechał bez żadnych nagród, ale z debiutu na festiwalu był zadowolony. "Jestem głęboko poruszony i wdzięczny za wszystkie miłe słowa. Dziękuję, organizatorom festiwalu, świetnie się bawiliśmy" - napisał na Instagramie.

Na razie nie wiadomo, czy "Cop Secret" trafi do polskich kin, ani jakie plany ma Halldorsson w sprawie swoich dalszych produkcji. Jego piłkarski kontrakt z Valurem obowiązuje jeszcze przez rok, więc o nowych filmach będzie rozmyślał, stojąc między słupkami.

 
Więcej o: