Raków przed historyczną szansą. "Wiemy, czego się spodziewać po Gencie"

Jakub Seweryn
Czy piękny sen Rakowa nie skończy się na rywalizacji z Gent? To ostatni rywal drużyny Marka Papszuna w drodze do marzeń, czyli fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. - Wiemy, czego się po nich spodziewać - uspokaja w rozmowie ze Sport.pl trener częstochowian.

Początek sezonu jest dla Rakowa niezwykle intensywny: zwycięski mecz o Superpuchar Polski, awans do IV rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji Europy, przyzwoity start w lidze (sześć punktów w trzech meczach). Dziś głowę Marka Papszuna zajmuje jednak tylko jedno – jak przejść najpoważniejszą w tym sezonie przeszkodę, czyli belgijski Gent.

Zobacz wideo Raków gra dalej w Europie. "W starciu z Gent nie stawiam ich na straconej pozycji"

- Trzeba iść do przodu. Ligowa przerwa nam pomoże, bo graliśmy osiem meczów co trzy dni, i wszystkie na wyjeździe. I nie chodzi tylko o mecze, ale i męczące podróże – mówi Sport.pl Marek Papszun.

Gent? „Wiemy mniej więcej, czego się spodziewać"

Ostatnim przeciwnikiem na drodze Rakowa do fazy grupowej LKE jest belgijski KAA Gent, piąta drużyna poprzedniego sezonu tamtejszej ekstraklasy. Jednym z liderów drużyny jest piłkarz sezonu 2017/18 w ekstraklasie, Vadis Odjidja-Ofoe.

- Musimy się przygotować do tego dwumeczu jak najlepiej. Przynajmniej tak, jak do rywalizacji z Rubinem. Wówczas mój sztab spisał się kapitalnie jeśli chodzi o analizę rywala, mimo że mieliśmy na nią bardzo mało czasu. Są duże wzmocnienia w sztabie szkoleniowym, mamy bardzo pracowitych oraz kompetentnych ludzi i to już jest odczuwalne – mówi Marek Papszun.

Raków robi wszystko, aby wiedzieć o przeciwniku jak najwięcej. - Mamy dwóch zawodników, którzy tam grali – Marko Poletanovicia i Bena Ledermana. Możemy zasięgnąć od nich informacji, ale najważniejsze jest to, co jest tu i teraz, jak obecnie wygląda ten zespół. Dlatego jeden z naszych trenerów był na meczu RFS Ryga – Gent i już wiemy, czego możemy się spodziewać – przyznaje trener.

DLOBIKim jest Cezary Kulesza, nowy prezes PZPN?

„To był zdecydowanie najlepszy mecz Rakowa pod moją wodzą"

W poprzedniej rundzie Raków pokazał niedowiarkom, że duże sukcesy w 2021 r. (wicemistrzostwo, Puchar i Superpuchar Polski) to nie przypadek. Częstochowianie pokonali Rubin Kazań po dogrywce 1:0, będąc na boisku rywala zespołem zwyczajnie lepszym.

- Był to zdecydowanie najlepszy mecz Rakowa pod moją wodzą, jeśli chodzi o organizację i dyscyplinę. Jeśli chodzi o całokształt gry, fazy w obronie i przejście z ataku do obrony, to był mecz na wysokim, europejskim poziomie – nie ukrywa 47-letni szkoleniowiec. - Oczywiście, chciałbym jeszcze, abyśmy się poprawili w fazie ofensywnej oraz przejścia z obrony do ataku. Tu jeszcze mamy pole do rozwoju i nad tym będziemy pracować. To nie jest przypadek, że w europejskich pucharach jeszcze nie straciliśmy bramki, ale też wiemy, że mało ich strzeliliśmy. Musimy kreować więcej sytuacji i być skuteczniejszym – dodaje.

Co było kluczem do zwycięstwa Rakowa nad Rubinem? - Udało nam się wyeliminować najsilniejsze strony Rubina, w tym Gruzina Kwaratszkelię, który był na zupełnie innym poziomie. To w przyszłości będzie bez wątpienia zawodnik wyróżniający się w klubie z najlepszych europejskich lig, a kto wie, może to być nawet gwiazda europejskiej piłki. – zastanawia się Papszun.

I dodaje, że czyste konto w dwumeczu Raków wcale nie zawdzięcza szczęściu czy kapitalnym interwencjom bramkarza. - Vladan Kovacević nie miał zbyt wiele pracy i to jest to, co udało nam się wypracować. Zawodnicy wiedzą, co mają robić, a do tego bardzo rozwinęli się indywidualnie. Na atak trzeba jednak dużo więcej czasu oraz jakości zawodników, co sprawia, że trener ma coraz mniej do powiedzenia – tłumaczy Marek Papszun.

Cezary KuleszaDlaczego Kulesza wygrał wybory? Kilka osób ugrało na tym coś dla siebie

„Nieoszlifowany diament" w bramce

Mówiąc o początku sezonu w wykonaniu Rakowa nie można jednak Kovacevicia nie wyróżnić. Do polskiej piłki wszedł z przytupem. W ostatniej akcji meczu z Rubinem Kazań obronił rzut karny Seada Haksabanovicia, a wcześniej jego postawa pozwoliła Rakowowi pokonać w rzutach karnych i Suduvę w pucharach, i Legię w Superpucharze. Kovacević poradził sobie także z uderzeniem z karnego Patryka Lipskiego, dzięki czemu Raków odwrócił losy spotkania i pokonał pod koniec lipca Piasta 3:2. W jaki sposób 23-letni Bośniak trafił do Częstochowy?

- Proces pozyskania Vladana był standardowy. Opierał się na dłuższej obserwacji działu skautingu, dyrektora sportowego oraz mojej, a także trenera bramkarzy Jarosława Tkocza. Oceniliśmy tego zawodnika pozytywnie, jako talent i jeszcze nie do końca oszlifowany diament. Teraz chcemy z niego zrobić bardzo dobrego zawodnika – zaznacza trener Papszun. Dodaje, że Raków wcale nie zapłacił za swojego nowego golkipera 500 tys. euro, jak podają media.

- To kwota trochę przesadzona, nie zapłaciliśmy aż tak dużych pieniędzy, ale już wygląda na to, że będzie to bardzo wartościowy transfer. Oczywiście, nie można tak szybko dokonywać ocen, jednak Vladan już teraz pokazuje, że jest mocnym ogniwem zespołu. Jedno mu trzeba przyznać – spektakularnie broni rzuty karne, co go bardzo promuje wśród kibiców i dziennikarzy. Przed nim jednak wciąż wiele pracy, aby zostać klasowym bramkarzem na miarę transferu zagranicznego – przekonuje szkoleniowiec Rakowa.

Marek Papszun nie ukrywa, że oczekuje kolejnych wzmocnień swojej drużyny. Tym bardziej że zarobiła ona już w trwających eliminacjach 750 tys. euro.

- O to trzeba by było pytać właściciela klubu, bo to on decyduje, na co i ile przeznaczy pieniędzy wywalczonych przez klub w europejskich pucharach. Myślę jednak, że bez względu na to, wciąż potrzebujemy wzmocnień i nad tym pracujemy. Jeszcze nie powiedzieliśmy tu ostatniego słowa – kończy trener wicemistrzów Polski.

Pierwszy mecz IV rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy Raków Częstochowa – KAA Gent w czwartek 19 sierpnia o godz. 18. Spotkanie zostanie rozegrane na stadionie w Bielsku-Białej.

Więcej o: